Czy obserwowany w obecnych upałach nadmiar

energetyczny, serwowany przez naszą Gwiazdę Dzienną, może być zapowiedzią rychłego końca nieharmonijnej ludzkości? Żyję na tym świecie blisko 80 lat, a takich upałów nie doświadczyłem, to czy obecne nie mogą być zapowiedzią nadzwyczajnych losów naszego nieharmonijnego, bardzo patologicznego gatunku?

To nie Słońce świeci mocniej tylko klimat sie zmienił na gorętszy, głównie za sprawą efektu cieplarnianego wywołanego przez nieharmonijnych ludzi spalających paliwa kopalne. Tak wiec patologiczna ludzkość sama sie unicestwi

Pamięć Ci szwankuje,ot co!
No bo jeśli nie pamiętasz 1994 roku…Ani lat 1974-76,przynajmniej na Śląsku.
A jako ciekawostkę mogę dodać do tych"rekordów pażdziernik 1988.Akurat byłem na imprezie w podpoznańskim Tucznie.I całe szczęście bo tam las i jezioro…A termometr na balkonie pokazywał 33 stopnie aż do wieczora…

Tamte upały wyglądały na incydentalne.

Ale były.I to wtedy gdy tzw. klimatem,nikt sobie głowy nie zawracał a niektóre pojęcia,w ogóle nie istniały.Poza tym nie da się nazwać incydentalnym,zjawiska które powraca.Nie mówiąc już o nasilaniu się…
Incydentalne to są ataki rekinów na plażach

Październik 78 był równie ciepły. Byłem wtedy w Radomiu.

Pij dużo boś stary i podatny na skrajne temperatury

Tamtego roku pamiętam niestety tylko mundial…I mój debiut w liceum.Ale było ciepło jak diabli…Musiało być skoro do listopada nie schodziliśmy z asfaltowych kortów…
A potem nagły zwrot i…Spis Powszechny a wraz z nim…klęska żywiołowa.Tym razem z powodu zimy stulecia :laughing:
Klimat tamtego roku był jak pijany co nie trzymał się bramy :laughing: