Dlaczego czas zmienia ludzi, uczucia, postrzeganie siebie nawzajem, i wszystko zaczyna tracić sens?
zalezy od ludzi.
sa tacy, ktorzy zawarcie zwiazku malzenskiego uznaja za koniec mlodosci - bo tego mezatce czy zonatemu nie wypada…
wlaza w schematy i potem maja pretensje, ze nudno, beznadziejnie i bez sensu.
Na wszystkich okolicznoscioych kartkach, jakimi dotychczas obdarowywałem nowożeńców, pisałem krótkie słowa
…to nie jest szczęśliwy koniec, to dopiero początek…
Gdyby tak bylo,nie byloby udanych malzenstw,nie byloby rodzin…
Owszem,dużo sie zmienia.Rutyna moze byc smiertelnym zagrozeniem dla kazdego zwiazku…
Ale jest jeszcze odpowiedzialnosc,sa priorytety a egoizm jest ludzi najwiekszym wrogiem.
Trzeba za wszelką cene byc ponadto.Wyjsc z tego i zyc DLA najblizszych a nie dla siebie.
Jesli to jest milość,to oczywiste.Jesli nie,to znaczy ze od samego poczatku to byla pomyłka…
A jeśli się okazało, że całkowicie się do siebie nie pasuje?
No pisze przeciez w ostatnim zdaniu…
Pytanie raczej,co dalej…Bo do poswiecen dla dzieci na przyklad,tez trzeba miec siłę…
Ale nie wyobrazam sobie aby ze wzgledu na siebie,wszystko olac…
Inaczej byc moze gdy jest sie samemu…
No trudno,W zyciu sa nie tylko przyjemnosci ale takze i obowiazki.
A kiedy nie ma wcale tych przyjemności…tylko szara codzienność?
To trudna rozmowa.Nie wiem nic o ludziach o ktorych moze jest mowa.Jak wiec moge wyrokowac?
To tylko teorie…
Czlowiek potrzebuje jakiegos spelnienia.W jakiej roli,to juz osobna sprawa…Co zrobi gdy mu sie swiat wali,to tez trudno oceniac bez znajomosci.
Ale kluczem wydaje sie pytanie:Co jest dla Ciebie najwazniejsze?
Bo chyba tylko podążając tym tropem,mozemy robic cos z pelnym przekonaniem.
Masz rację, to trudny temat…
Czas zmienia ludzi bo zmienia ich pozycje w spoleczenstwie Tak przynajmniej mysle…
Ewolucja poglądów i zachowań jest zupełnie naturalna. Utrata sensu ma prawdopodobnie inne podłoże.
Człowiek z wiekiem nabiera doświadczeń, ale też zmienia się. Mieszkając z kimś dłużej zaczynasz dostrzegać wady drugiej strony. Jeśli strony potrafią się dogadać, próbować walczyć z tymi wadami, które przeszkadzają w zgodnym życiu to jest OK.
Wiele pary żyje że sobą “bez papierów” , bo one podobno nic nie zmienią , i to jest prawda , czy on jest , czy jego nie ma , większego wpływu na uczucie nie ma.
Naturalną rzeczą są zmiany zachodzące w człowieku, przechodzimy etapy dojrzewania , różnice poglądów często są atutem w związku , działa na zasadzie uzupełniania się .
Nuda wkrada się tylko w związki gdzie jest zobojętnienie , gdzie nigdy wcześniej nie było prawdziwego uczucia.
Miłość wymaga poświęceń, to sztuka kompromisu , jeśli jest co ratować , należy to robić , komu brakuje chęci będzie jak w piosence : …turnus mija a ja niczyja…
Zdarza sie i tak, ze jedno przejmuje rozmaite cechy drugiego…)
Nuda to chyba najgorsza rzecz dla zwiazku (i nie tylko…).
Trzeba być ogólnie nudnym człowiekiem żeby do tego dopuścić.
Tez tak uwazam!
Po ślubie, w miarę upływu czasu zmienia się bardzo dużo. I na dobre i na złe.
Miłość jest światłem w naszym życiu, małżeństwo rachunkiem za to światło.
Poza tym, mam nieodparte wrażenie, że wiem do czego zmierza to pytanie.
Stawiasz teze, ze malzenstwo to koniec milosci?
Nie. Zresztą, miłość ma wiele twarzy, a charaktery są różne.
Piszę o tym, że po ślubie ludzie, w miarę upływu czasu poznają się coraz bardziej, stają przed nowymi w sytuacjami, wezwaniami, itd… U jednych niszczy to miłość, u innych uczucie nie ginie.
Ludzi najmocniej poznaje się w trudnych sytuacjach, dotyczy to także współmałżonków.