Czy zdarza Wam się ( kreatywnie) wykorzystywac przedmioty niezgodnie z przeznaczeniem ale za to skutecznie?

Jak np - czyszczę buty nasączaną ściereczką do mebli, kiedyś z braku śledzi namiot mocowałam patykami do szaszłyków. A kiedyś na wycieczce szkolnej - zapomniawszy grzebienia - czesałam się widelcem. O takich banalnych rzeczach jak mycie włosów płynem do higieny intymnej czy ratowanie rozerwanego ubrania zszywaczem biurowym nawet nie warto wspominać.

Podam jeden z wielu. Jeszcze w czasach gierkowskich popsuł mi się Junkers, i dopływ gazu i odpowiednią temperaturę wody ustawiłem na stałe za pomocą dwóch noży kuchennych.

Pamiętam niektórzy robili grzałkę z dwóch żyletek, ja nie posiadłam tej umiejętności.

To banał, taka grzałka.
Ale co mi tam, podam jeszcze jeden. Jako trzynastolatek do dwupasmowego radia Pionier przedłużałem taką miedzianą antenę - spiralę żelazkiem, tzn do wtyczki żelazka czyli do kabla z żelazkiem i bardzo dobrze słuchało mi się radia Wolna Europa i Radia Luxembourg. Żelazko na parapecie okiennym. Dlaczego to tak znakomicie działało, tego nikt z fachowców nie potrafił mi wyjaśnić.

Mając odpowiedni sprzęt pomiarowy, dałoby się to odkryć. Prawdopodobnie cały układ przypadkiem był bardzo dobrze dopasowany.

Tak też to mi tłumaczono, ale tylko na zasadzie domniemania.

Aktulanie wykorzystqłem, bodajże, dwucentówkę do zaślepienia układu EGR. Co prawda, świeci mi się kontrolka check engine ale ja mam to gdzieś.
W “antycznych” czasach rozkręciło mi się cięgło w Starze 200 między pedałem gazu a pompą, sprzęgliłem je takim małym kółeczkiem od kluczy, między innymi domowego i do bazy ponad 300 km dojechałem z lekkim luzem na pedale.

Jestem mistrzem w niekonwencjonalnym wykorzystywaniu przedmiotów :grin:
Odkąd w Unii europejskiej z powodów ekologicznych ograniczono stosowanie glikolu w płynach do szyb, sam je sobie robię używając płynu do chłodnic.
Elektrycznej szczoteczki do zębów używam do oczyszczania sond pH.
W młodości zamontowałem wzmacniacz audio w samowarze.

Rzadko.Nie przepadam za takimi kombinacjami…
Kiedyś jednak bez odrobiny wyobraźni i sprytu nie dawało się żyć…
W magnetofonach szpulowych zawsze był problem z odpowiednim ustawieniem mostka z głowicami.A to kanał lewy nie grał,a to ścieżka fałszowała jakby od brudu…Brało się śrubokręt i próbowało to wypośrodkować…Na ogół bezskutecznie a całość zaczynała się"chwiać".
No to podkladalo sie malutkie fragmenty…gumek do mazania które wytrzymywały choć przez kilka dni…Potem i tak kończyło się w zakładach ZURT :innocent:

:laughing:
Widelcem to się jeszcze nie czesałem :laughing:
Ale w podobnej chyba sytuacji,w połowie lat 80-tych nad morzem, gdy szczotka gdzieś mi się zapodziała a włosy onego czasu mialem do pasa, pomagalem sobie…plastikowymi grabkami berbecia z domku obok :upside_down_face:

Mistrzem w tym był McGyver.
Nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć nic konkretnego, ale zdarzały mi się takie sytuacje.

Zawsze wychodziłem “z podziwu” gdy McGyver konstruował materiały wybuchowe :joy: Prawie taki geniusz jak…S.Seagal :upside_down_face:

Jakoś niespecjalnie śledziłem ten serial, widziałem tylko kilka odcinków i one mnie nieco nudziły więc przestałem. Co do Seagala, to szkoda klawiatury na jego ocenę.

No właśnie nie do końca.
Kilka wczesnych filmów,na ogół o wymowie ekologicznej [ Nico,Na zabójczej ziemi,Liberator,czy kapitalny film,“W morzu ognia”] to dzisiaj klasyka.
I były to filmy zawyczaj znakomicie obsadzone [K.Kristofferson,Sharon Stone,Henry Silva,Michael Caine,Tommy Lee Jones czy Gary Busey].Takimi gwiazdami rzadko tzw. kino akcji mogło się poszczycić…
Goovno zaczęlo sie wraz z tyciem,starościa i jak w przypadku G.Depardieu wypranym parapolitycznie mózgiem.
Był to jednak zupełnie inny czas.Najlepsze filmy od okresu skretynienia dzieli czasem więcej niż kilkanaście lat

Najciemniej jest pod latarnią… :rofl:
Ostatnie 4 dni… wkładałem stare prześcieradło do…zamrażalnika :laughing: Taki mój rodzaj walki z 34 stopniowym upałem.Nie starczało na długo ale pozwalało złapać oddech.

Nie przypominam sobie bym widział te filmy. Szkoda.

W paru przypadkach trzeba czuć konwencję.Kino akcji czy jak w przypadku kina policyjnego [Nico] to jednak w najlepszych chwilach,kino klasy"B".
Ale to też trzeba umieć.
Poza tym,to nic straconego.Filmy dzisiaj są wszędzie.Mimo iż tv,w porównaniu z minionymi latami,wręcz go bojkotują.Przynajmniej w Anglii.
Na początek polecam Liberatora.
Bzdura na resorach ale jak zrobiona!!!
No i kapitalny Tommy Lee Jones w roli terrorysty.To jest KONIECZNIE do zobaczenia!