Dezynfekujesz żywność?

8polubień

Nie,ale widziałam kilkakrotnie na parkingu jak kobieta przed włożeniem zakupów do toreb a później do bagażnika,każdą jedną rzecz przecierała chusteczkami dezynfekującymi. Nawet nie chcę myslec ile czasu musiałabym stracic na to,bo ja robię ogromne zakupy.

1polubienie

Ja tak robię z produktami przywiezionymi do domu. Albo na 48 godzin lądują w piwnicy, albo przecieram ręcznikiem papierowym nasączonym spirytusem 70%. A zakupy też robię spore, z reguły raz na tydzień, czasem nawet raz na dwa tygodnie.

2polubienia

No ja właśnie robię albo na dwa tygodnie albo na trzy i to dla pięciu osób.

1polubienie

W marcu przecierałem zakupy chusteczkami dezynfekującymi. Wtedy ogłoszenie ograniczeń i rozwój zarazy zrobił na mnie, pewnie również na innych, duże wrażenie i spory lęk. Teraz jakoś ten strach się wypłaszczył. A rozum podpowiada że nie tylko zakupy ale cały ubiór i samego siebie należałoby po powrocie do domu “oczyścić”.

2polubienia

Wszystko laduje w lodowce ale owoce uprzednio myje.
Ale przede wszystkim,jesli wracam z miejsc takich jak np. Tesco,wszystko idzie do prania a ja pod prysznic.

1polubienie

Az tak to nie
Mam uczulenie na cole w ogole, a juz polaczenie z alkoholem to jest gorzej niz orzeszki pistacjowe z krewetkami.
Co do drugiego skladnika chemicznej broni binarnej🤔hmmm
Ruskie geny tez mam

1polubienie

Owoce to ja myję po przyniesieniu do domu a później jeszcze raz bezpośrednio przed spożyciem czy zastosowaniem do jakiejś potrawy.

2polubienia

Mandarynki sobie odpuscilem.W koncu skory nie jadam :wink:
I w ogole,marna to pora na wiekszosc owocow ktore lubie najbardziej [czeresnie,wisnie,truskawki].Ale jablka czy gruszki to juz obowiazek myc!

1polubienie

:joy: :joy: :joy:

Czas na cytrusy sie zaczal, mandarynki musza sie odlezec w chlodni, inaczej sa niejadalne i nikt ich nie myje
Co teraz sprzedaja w GB?

Jakos tak dziwnie i kryzysowo…Resztki pomarańczy,odpady mandarynek,winogrona bez smaku…
Sztuczne jabłka…Mnóstwo wielkich jak mutanty,śliwek…A poza tym jakies arabskie bulwy :innocent:
Aaa…I chemiczne truskawki.

1polubienie

Mandarynki (klementynki?) leżą na statku, to wystarczy. Chociaż najbardziej lubię marokańskie, to hiszpańskimi też nie pogardzę :wink: . Pomarańcze jadą z Kalifornii, a grejpfruty z Florydy (koniecznie Indian River) . Najlepiej mieszkać w dobrym punkcie kuli ziemskiej :wink:

pod warunkiem, ze swiat nie oszaleje :wink:

1polubienie