Dlaczego w pracy robicie to, co robicie?

Czy mieliscie plecy albo umiejetnosci interpersonalne, jak @Devil, ktory w piekle sie swietnie czuje a praca z babami w biurze to jak wiadomo pieklo? Bo ja czym wiecej umialam w danym zawodzie, tym gorzej mi szlo, bo bylam glupia i sie przyznalam, ze umiem.. :thinking:
ps mozecie nie odpowiadac dokladnie, jesli nie chcecie. Nie obraze sie. Ale chociaz ciut ciut napiszcie.

Dobrze powiedziane

Przedostatnią pracę w Polsce dostałem częściowo po znajomości - musiałem zdać “egzamin” z wiedzy branżowej i przejść rozmowę z psychologiem, ale nawet gdyby mi słabo poszło to dostałbym tę pracę.
W Niemczech poszedłem do pracy zgodnej z moim wykształceniem, z czasem zdobywałem doświadczenie, zdolności językowe i zmieniałem pracodawców na lepszych :slightly_smiling_face: Teraz chyba nadszedł czas na zmianę :grinning_face_with_smiling_eyes:

???
A jak można inaczej?
W pracy należy robić to co do Ciebie należy.Co w tym dziwnego?
Natomiast jeśli chodzi Ci o pojawienie się na danym stanowisku…Pracę w radiu wywalczyłem sobie sam.Pracę w Anglii podobnie, po kilkudniowym szkoleniu.W sumie daje to 29 lat…
Reszta to pierdoły nie warte wspominania.Choć 3 miesiące u różdżkarzy to czas,hmmm…niezapomniany :joy:
Jedynie 7 lat w firmie polonijnej załatwiła mi pewna urocza koleżanka.Oczywiście jednym z dyrektorów był jej krewniak…Bo tak się to u nas od zawsze,załatwiało :slightly_smiling_face:

Co do roznych miejsc pracy to np.nie wnikam nawet po co komu syntezowanie glosu i firma warta 11mld, ktora to robi, bo to dla mnie abstrakcja.

I pomijam takie sytuacje, ze dzieci sie topia w przedszkolu czy zlobku, bo tak jest zrobiona infrastruktura, ze ani dyrektor ani urzednicy kontrolujacy nie czuja sie niekomfortowo widzac ewidentne zagrozenia. I jakims cudem pracuja az dochodzi do tragedii, bo urzednik to inny gatunek. I “dyrektor z zawodu” to tez inny gatunek.
Tylko chodzi mi o to, ze ktos cos umie i mu za to placa i on pracuje i daje rade utrzymac prace, choc w pracy przeciez czesto podstawia sie czlowiekowi noge.

W mojej pracy w korporacji nauczyłem się wszystko dokumentować mailami i miałem spokój. W pewnym momencie szef ochrony chciał mnie “załatwić” tak jak załatwił współpracowników szefa utrzymania ruchu… zainstalowałem sobie wtedy aplikację nagrywającą wszystkie moje rozmowy i to uratowało mi tyłek. Na szczęście utrzymaniowiec dał mi zawczasu ostrzeżenie i miałem wystarczająco dużo dowodów na knowania ochroniarza. Sam zrezygnowałem z tej pracy po pewnym czasie.
W aktualnej firmie wypracowałem sobie taki prestiż, że wystarczy moje słowo i wierzą mi a nie Niemcom.