Dlaczego w uczuciach niby człowiek jest mądry, a taki głupi się okazuje?

Niby teoretycznie wszystko wiemy jak powinno być w relacjach, co ważne, co nie, co się ceni, a od czego powinno się jak najszybciej uciekać, więc dlaczego jesteśmy głupi? bo kochamy? ufamy? wybaczamy? przymykamy oko?

3 polubienia

Serce nie sługa
Padamy ofiara przesadow?
Chemia jest chemią

4 polubienia

Poniewaz zauroczenia,milosc na ogol nie maja nic wspolnego z rozumem.Emocje wespol z ciekawoscia jaka wzbudza druga osoba,moga wywrocic nam pod sufitem doslownie wszystko.
I bardzo dobrze ze tak jest!
Jeszcze by tylko brakowalo swiata ze skoszarowanymi emocjami.Jak w Seksmisji lub Fahrenheit 451…
Poza tym,nie zawsze jest tak ze uczucia zmieniaja wszystko na gorsze a nasz rozsadek obracaja w ruine.Wcale tak byc nie musi.

1 polubienie

Myślisz, że chemia wyklucza kogoś, kto nie pasuje, a ostatecznie wskaże kogoś właściwego?

1 polubienie

Nie mysle, wiem :heart::heart::heart:

1 polubienie

Miłość jest ślepa.

1 polubienie

To sie ciesz, ze widzisz😉

1 polubienie

Bo miłość jest chorobą. Na chorobę nie wystarczy rozum. Co gorsza, tu nie ma tez leków.

5 polubień

Zgadzam sie ale nie uzywam slowa"choroba".Nie pasuje do tak pieknych chwil. :slightly_smiling_face:

1 polubienie

Nie, to porażki w miłości są chorobą. Miłość jest czymś idealnym, dopóki trwa i jest wzajemna jest ok, ale jak coś zgrzyta, zaczyna się choroba. Choroba duszy, serca, emocji, …

1 polubienie

Brak dobrego wina, klucza do każdego zamku, który otwiera wszystkie drzwi, zwłaszcza nieśmiałym abstynentom :stuck_out_tongue_winking_eye:

1 polubienie

Kazdy człowiek ma swoje podwórko a na nim powyznaczane granice. Kiedy one są i o nich mówimy jest ok jest bezpiecznie, miłość powoduje że wprowadzamy na to swoje podworko osobę która przechodzi przez te granice… ale sami dajemy na to przyzwolenie. I dobrze inaczej ta osoba nie bylaby tak bliska. Problem pojawia się wtedy kiedy osoba ktorą kochamy okazuje się inna niz zakładaliśmy. W momencie zakochania wystepuje cos odwrotnego niz w wojsku… kiedy jestes w wojsku nie jestes zadowolony jest ciężko i źle ale po wojsku… masz 1500 historii ktore sie wydarzyly i byly ciekawe. Jakby przestajesz widziec to co bylo złe a pamietasz to co dobre. W miłości niestety jest odwrotnie. To najpierw nie widzisz wad tej osoby, czasem nawet ktos Ci podpowie ze jest tak i tak… jednak Ty tego nie widzisz, wolisz patrzec przez różowe okulary. Ale po jakimś czasie… dochodzą sygnały wtedy jest w druga stronę zaczynasz widzieć wady i bardzo często nimi żyć pomijając to co dobre to co połączyło i mamy klops. Brakuje tu złotego środka, kropli rozsądku. Czasem po prostu posłuchania przyjaciół którzy z boku często widzą więcej. Tak czy inaczej… milosc jest wspaniała, tak naprawdę to jej szukamy całe życie.

3 polubienia

Wydaje mi się, że na siłę szuka się korelacji między miłością a głupotą. Dlaczego? Bo miłość to bardzo wygodna wymówka na głupotę.

1 polubienie

Z tą chorobą to kiepskie porównanie. Uważasz że z miłości powinno się leczyć?

Ludzie na ogol zapamietuja to co dobre, niekoniecznie musza to byc przygody z wojska.
Gdyby nie ta idealizacja swiata to bysmy zglupieli w trybie przyspieszonym .

Wyjatkiem jest kiedy dwie osoby sie delikatnie mówiąc pokłócą… wtedy widzisz tylko to co najgorsze. Dobrego nie pamiętasz.

Ja mialam na mysli dluzszy termin.
Nie rozwody, ktore koncza sie praniem brudow przy kazdej okazji.
Ale takie zachowanie nie wynika ze wspomnien a z niespelnia oczekiwan. Nie przypadkiem mowi sie o tym, ze odrzucona/odrzucony partner bywa gorszy od wcieklej lwicy

1 polubienie

Ten przykład z wojskiem to bardzo dobre porównanie! Lepiej bym tego nie ujął

4 polubienia

Oj masz rację i z tym wojskiem też :smiley:

@Jedenon @okonek Podobno to właśnie negatywne emocje wbijają się w pamięć - taki mechanizm obronny żebyśmy unikali złego w przyszłości, o tego wszak zależało nasze przetrwanie…