Podglądam Mirrę Andrejevą…
Nie,nie pod prysznicem 
Mecz z Siniakovą jest jednak CIEKAWY!
Obie z gatunku"cwaniary" choć Mirra wydaje sie jednak silniejsza..
Miała na widelcu przeciwniczkę i double fault??? 
Ale ona to wygra.
Siniakova jednak wygrywa 2 seta a Mirra…rzuca rakietą!!!
I w trzecim secie,Siniakova prowadzi 2:1…
Teraz 2:2 ale…Gra siadła a błędy po obu stronach bywają żenujące…
3:2 Andrejeva…
Też mi ten mecz wyskoczył teraz, a myślałem, że wpadnę na Igę i Sakkari. Chyba nie podołam na mecz Igi. Tym bardziej, że Andreewa nie chce szybko wygrać, ani też Czeszka.
Iga jest następna w kolei?
Teoretycznie tak, jest na tym samym korcie co Mirra, czyli czeka…
Czyli czekamy lekko licząc,do pólnocy.Mojego czasu,sorry 
U mnie, niestety, już po północy. Zazdroszczę. I jak tu wstać teraz o 7 rano…
Teraz kto wysiądzie pierwszy, Siniakowa ze zmęczenia, czy Andreewa z mentalnego breakdownu.
No i 4-3 dla Czeszki, która w tym turnieju ma już wiele godzin rozegranych, to dlatego tak się słania na nogach.
Mirze wszystko przeszkada, w tym przypadku relatywnie duży wiatr.
A ja mam nawet wolne dzisiaj…Dlatego taki chojrak ze mnie 
Siniakova myli się.Fajnie gra ale…Jakoś w nią nie wierzę.
Widziałem gdzieś połamaną rakietę Andreewy, nieźle musiała się wkurzyć, pewnie po 2 secie przegranym w tiebreaku.
No i jest pięknie, Czeszka idzie na wygraną
5-3
No chyba że Rosjanka jej rzuci koło ratunkowe!!!
I to się dzieje!!!
No i zobacz…Po TAKIM punkcie!!!
Szok…
Ja pierdziele, wygrany punkt piłki meczowej, po siatce, nie do odebrania. Mirra może teraz demolować hotelowe pokoje…
Siniakowa grała na przetrwanie i wytrwanie, takie wrażenie sprawiała, przebijała już piłkę na pamięć.
Szkoda, że nie widziałem wcześniej meczu.
I to wcale nie przenośnia.Mirra bywa gorsza niż gwiazdy rocka…
Ale fajnie!!!
Całe piękno sportu.
Dobra, już muszę odwiedzić Orfeusza, chyba…haha, inaczej nie wyrobię jutro, tj. już dzisiaj.
Dobrego oglądania meczu z Sakkari. Ja stawiam na Igę, jak co.

Orfeusz by Ci pomógł.Jaki był taki był ale złego słowa nie powiem…
Morfeusz nie daje żyć…
Wiem coś o tym…
I nie wiem czy wytrzymam kolejny mecz… 
Noo i zaczyna się…
Świątek i Sakkari…
Oj,jak one dobrze się znają 
Puste trybuny…
No i zaczyna się…Sakkari przełamuje choć w tym nędznym gemie…
Zostawmy to…
Muszę zejść na parę minut.
Przepraszam.
Iga pięknie zrewanżowała się Sakkari. 6:3 6:2
Zaczęła po swojemu bardzo irytująca, w I secie dała się przełamać, Sakkari w drugim gemie potwierdziła to przełamanie bo Iga nie trafiała ale od stanu 0:2 sytuacja się wyrównała ze wskazaniem na Igę i zrobiło się 4:3. Dwa ostatnie gemy to metamorfoza Igi. Zagrała je jak za dawnych lat.
Set II tylko początkowo był wyrównany do stanu 2:2. Iga przy swych podaniach przestała robić błędy, gdy serwowała Greczynka też ich niewiele robiła wygrywając efektownie długie wymiany w czterech gemach pod rząd. Sakkari nie miała nic do powiedzenia.
A teraz z Muchovą.
Po raz pierwszy od wielu lat,muszę otwarcie przyznać że przeszarżowałem.Zakupy,2 piesze maratony,tenis do nocy,muzyka na zmianę z filmami.Na deser ze 2 piwa…Zbyt wiele człowiek czasem chce zmieścić i nawet nie zauważyłem jak zasnąłem…
Ale to akurat mało ważne 
Ważne że Iga wygrała,jak rozumiem,po dobrym meczu!