Double sunshine

Troche zaszwankowała tutaj transmisja bo pierwotnie nikt nie skomentował tej wrednej wścieklicy.Ja też nie zwróciłem uwagi bo rzucanie rakietą w wykonaniu tej goovniary,już nie robi na mnie wrażenia…
Dać sowietom pieniądze to efekt czasem gorszy niż dać władzę kacykowi w Afryce…

Taką Igę chcielibyśmy zawsze widzieć. Skoncentrowana, pewna siebie, bez emocji po swych błędach, czuło się, że idzie po swoje jak to drzewiej bywało. Serwis porządny. Nie żałuję nieprzespanej nocy. Mecz Andrejewej też oglądałem, rezultat mnie ucieszył. Nie wiesz może czemu? :joy:
Pegula wygrała z Ostapienko i też mnie to nie zmartwiło? :rofl:

Pegula wraca do gry! I wynik bardzo mnie ucieszył bo nie cierpię stylu gry Ostapenko.A poza tym, to zawsze jeden kłopot mniej :grin:

Teraz podglądam Sabalenke z Osaka…Nawet chwilami niezły mecz!

KAPITALNY ten gem w wykonaniu Sabalenki…

Trwa wymiana ciosów w drugim secie.Pierwszy,zupelnie jednostronny, chyba nadto rozluźnił Sabalenke…
na razie 6:2;4:3

5:3…Niby odgryza się Japonka ale…Gdy Sabalenka trafia,szczegolnie z pierwszego podania,nie ma na nią mocnych…
5:4 I tym razem miażdżąca przewaga Japonki.Ciekawe co będzie teraz…

Koniec.Spokój i pełna kontrola Sabalenki.Zasłużona wygrana 6:2;6:4

Widzę, ze koledzy zasnęli, a tutaj mecz czwartej rundy, tj. jedna ósma finału. W tym dziwnym, wczesnym czasie, tam jest obecnie 12 godzina w południe.

6-2 pierwszy set dla Igi przeciwko Muchowej. Nasza dzieczyna gra zwyczajnie ostro, tak jak to umie najlepiej. Z przerwami ogladałem część gemów. Trochę nie w sosie jest Muchowa, ale zobaczymy co będzie dalej.

2-0 dla Igi już w 2secie. Idzie jak burza w zasadzie.

3-0, Muchowa czasami zaskakuje, ma dużo zimnej gry, lecz siła i szybkość gry Igi w zasadzie wybija jej piłki z rakiety, i często wszytko wyrzcua na prawo i lewo. To tylko pokazuje formę Igi, naszczęście dzisiaj Iga jest mentalnym potworem. Oglądamy dalej, skoro to ma się tak szybko skończyć :grinning_face:

4-0 :grinning_face_with_smiling_eyes: 5-0 :grinning_face: :grinning_face:

Bardzo brzydko się wywróciła, i coś kombinowała z kostką.

Piłka meczowa, ale Czeszka serwuje, 2 piłka meczowa :smile:

I stało się.

6-0 :rofl: :upside_down_face: :innocent:

Nie no, co Ty…
Nie chciałem po prostu zapeszyć.Własnym oczom nie wierze…
KAPITALNY mecz Igi!!!
Ale…Gramy do końca!!!

I znowu latająca rakieta!!! :roll_eyes:

To było raczej niechcące puszczenie rakiety, efektowne nawet, bo całkiem daleko. Dlatego można było pomyśleć o czymś gorszym w intencji.

Chciałoby się powiedzieć, że Iga dzisiaj była niezniszczalna, lecz był moment w ostatnim gemie, kiedy upadła i coś tam coś tam w kostce zadźwięczało. Ale pozbierała się i nawet wygrała nieswojego gema znowu. Jak już wszytko idzie dobrze, to okazuje się, że są jeszcze limity fizyczne człowieka. Inna sprawa, że często widzę ślizgających się graczy na tych kartach w Indian Wells, a przecież tam jest upał w tej chwili. To co, ziemia się poci…

6:2;6:0…
Wielki mecz Igi Światek!!!
Klasyka…To chyba najlepszy przykład jak dobra gra można wybić z głowy tenis nawet tak dobrej zawodniczce jak Muchova.
Przecież Karolina nie grała źle!
Jej forhend jest ZAWSZE cholernie niebezpieczny.Do tego dobrze serwuje choć akurat dzisiaj ten dynamiczny i zmuszający do błędu serwis Igi,robił większe wrażenie.
No oby tak dalej.
Dawno już nie widziałem Igi grającej tak pewnie na tle bardzo dobrej przeciwniczki.

Wiesz,upadki tego typu to raczej ratowanie się przed bólem czy naderwaniem mięśnia.Lepiej piłkę poświęcić niż pół sezonu.

Mogło tak być, inaczej szkoda by było. W następnej rundzie albo Ukrainka albo znowu Czeszka, Świtolina albo Siniakowa.

Switolina jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem.Może nie wszystko wygrywa ale nie widziałem ani nie czytałem jeszcze, by choć raz zeszła poniżej poziomu.
A Siniakowa na fali!!!
Jakże się cieszyłem z jej ostatniego zwycięstwa!

Dopiero do domu wróciłem. Przed meczem Igi padła mi moja internetowa tv i pojechałem do kolegi oglądać. Oczywiście tv już działa jak nigdy nic.

Iga zagrała jak za dawnych lat. Niech to utrzyma, niech to, kurna, utrzyma a będą wygrywane turnieje. :+1:

Kolejny raz, mniej więcej w tym samym momencie co niemal w każdym turnieju, żegnamy się z Iga…
2:6;6:4;4:6 ze Switolina…

I to natychmiast, po jednym z najlepszych meczy Światek w ostatnich kilkunastu miesiącach…
Wciaż te same sprawy…
Nerwowość w wydaniu z pogranicza…Aaa,nie będę się wyrażał…
9 na 10 wymian przekraczających 4:6 odbić, kończy się porażka Igi…
Kompletnie idiotyczny upór w waleniu akurat na forhend Ukrainki która z forhendu prawie się nie myliła…
Balony czyli takie niewymuszone pół loby mogą zadziałać ale gdy nie działają to trzeba przestać a nie uparcie walić jak jakiś wściekły dzieciak…
I do tego kamery, przynajmniej na SKY Tv,wychwytujace “coorva nooo…” czy “Daria odwal się…” :face_with_raised_eyebrow:

Switolina zagrała DOKŁADNIE tak jak Iga tego nie lubi.Mocny i poza 2 gemami, idealny serw, forhend niemal bezbłędny i całkowicie opanowany return po słabszych serwach Polki…
A jednak szansa na wygrana była.Była na wyciągnięcie reki…Niestety,im Iga starsza tym większym strzępkiem nerwów się staje.Tym bardziej robi wrażenie kogoś rozkapryszonego kto kompletnie nie potrafi z klasa przegrywać…
Bardzo ale to bardzo smutny obrazek…
Na szczęście to nie Polka rzuca rakietami, co przez ostatnie dwa dni było widać przynajmniej 3 razy…I dzisiaj także…Bo jeszcze by tego brakowało…
Kobiecy tenis idzie w zła drogę.Powtarzam i będę powtarzał do znudzenia.Dziewczyny są traktowane tak jakby każda była"sabalenka plus" i na nikim nie robi wrażenia zestaw kontuzji, koszmarnych zagrań z wygranych piłek,słaniania się na nogach itp.
I jeszcze się nie podoba jak niektóre zawodniczki wycofują się z atrakcyjnych turniejów…O napięciu nerwowym które rośnie,co widać gołym okiem, nie wspominając…

To co zawsze czyli psute wymiany wymiany i granie nie pod siebie ale pod rywalkę.
Któryś z byłych tenisistów powiedział, że Iga o jedno odbicie za wcześnie chce kończyć. Teraz po dwóch świetnych meczach powróciła do tych samych błędów, które popełnia od ponad dwóch lat.

I znowu ćwierćfinał.

Tylko od 2-4 1seta do końca seta oglądałem. I zdziwiłem się, że tak ciężko jej było odebrać breaka, chociaż mogłaby to zrobić. Iga wyraźnie grała w jakimś innym stanie ducha. U mnie ukraińskiego pochodzenia komentator mówił, że Świtolina pochodzi z Odessy, a tam gorączka 35 stopni bywa jakąś normą, podobnie teraz było w IW, Iga mokra, a Ukrainka sobie naturalnie biegała.

Inaczej tego meczu nie wiem jak wytłumaczyć, ale psychologia w jej przypadku ma tutaj dużo do powiedzenia, bo przecież nie miała jakiegoś fizycznego urazu. Wyraźnie było widać, że grała jak by się obawiała przeciwniczki, a Świtolina musiała się trochę dziwić moim zdaniem. Poprzedni jej mecz wygrała przez krecz Swiniakowej, może była bardziej wypoczęta.

Nie wiem czy względy pogodowe na tym poziomie,grają aż taką rolę bo wystarczyło wygrać 11 gema i mecz mógłby się inaczej skończyć…I pewnie Iga by to wygrała.
Ale fakt.Trudno było na obywatelce z Odessy rodem,zauważyć nawet odrobinę potu w początkowej fazie meczu.Pomijając wszystko inne,kluczowa sprawa po raz kolejny to fatalne,nerwowe końce wymian których Iga nie sportowo ale NERWOWO nie wytrzymuje.3 albo 4 odbicie i można w ciemno obstawiać grube pieniądze że przerżnie.Wygląda to tak że do wygrywania Idze potrzebne są pilnie błędy przeciwniczki.Wymuszone czy nie,mało ważne.Ilości winnerów są porównywalne.Ilość błędów nigdy bo zawsze Iga ma ich na koncie znacznie więcej.
To co Fissette narzucił naszej zawodniczce,funkcjonuje tylko wtedy gdy przeciwniczka jest słabsza.I wyniki o tym świadczą.Ćwierćfinał zaczyna być barierą.
Iga to ma w każdym turnieju ale potem zaczynają się nerwy bo w danym turnieju,dana zawodniczka jest w lepszej dyspozycji…
Ile razy jeszcze Iga walnie pod siatką…w siatkę??? :face_with_raised_eyebrow:
Panika jakaś jak u dziecka które się boi wejść do wody…

I ten tenisista ma rację bo nie można mieć formy i jej nie mieć.
To głowa decyduje czy na opór przeciwnika szukamy rozwiązania czy pogrążamy się w rozpaczy i bezradności.
Mówimy o najlepszej przez lata tenisistce na świecie! A nie o jakimś meteorze jak S.Kenin czy E.Raducanu.

W 2011 byłem jakieś 80 km od Odessy w lipcu. Fakt, tam w południe ciężko oddychać. Dobrze wtedy znosiłem upały, ale odczuwalnie to było więcej niż 40C. I to nad jeziorem. Dobrze, iż mnie komary ignorują, bo tam było tego miliony.

Iga zagrała świetne dwa mecze i nagle…, bum! Normalna kiepściocha. Irytowało mnie to, że odbijała tak, by Switolina miała z górki. I Ukrainka to świetnie wykorzystywała.