Fajne to było.Zmuszona do błędu…
A jednak solidniejsza Aryna…
Co za cholerna siła i pewność siebie…
Idę po piwo…Bo mi trochę szkoda…Tak lubie niespodzianki sportowe… ![]()
No i stało się, ale takiego meczu nie dało się na spokojnie oglądać. Sabalenka w sumie, to chyba zasłużyła, ale obydwie były godne gry przeciwko sobie. To trochę jak gra Sinnera z Alcarazem, chiałbyś, żeby jeden wygrał, ale jakieś mistyczne, radzieckie moce się tutaj chyba odzywają, niczym ta szkoła rosysjkiej gry, co pewnie chciałeś wcześniej powiedzieć.
Nie nasze rywalki, ale ten mecz Iga powinna obejrzeć kilka razy, żeby lepiej się przypaczeć czego jej brakuje. No ale, nie ważne.
Przynajmniej na chwilę obecną.Bo Idze nic nie brakuje sportowo.Inaczej nie byłaby wielokrotną mistrzynią.Ktoś musi wreszcie zobaczyć różnicę.
A porównanie Sinnera z Alcarazem uważam za trafne.W roli Alcaraza tym razem ktoś mniej przewidywalny ale za to na fali…
Zapowiada się ciekawiej niż przynajmniej 2-3 ostatnie finały.
Co do Igi, to może tego niedopowiedziałem, ale chodziło mi o to, żeby przyjrzeć się jak można grać jak równy z równym, albo jak grać przeciwko mocniejszej, raczej o brak mentalu u Igi pod tym względem. Pomimo, że jedna chwilami jest mocniejsza od drugiej, to nie znaczy, że nie można się temu postawić. W tym sensie o Idze raczej wspomniałem, bo co do jej sztuki gry, to napewno jej nic nie brakuje.
Po prostu, Iga dorośnij do cholery jasnej !!!
![]()
Tak..Najprościej rzecz ujmując,może właśnie o to chodzić…
No i była…
Nie dałem rady oglądać ale wynik świadczy że emocje musiały być jak diabli!
Dwa wielki finały przeciwników godnych siebie.
Od początku tego sezonu obserwuję WTA i teraz po tym finale na dziś nasza Iga, już, niestety 3 rakieta, mocno została w tyle za Sabalenką i Rybakiną. I nie chodzi o tenisowe umiejętności ale o mentalność. Sabalenka i Rybakina pokazały, że dostanie się do finału wymaga piekielnej odporności na stres. Zagranie w nim, jeszcze większej. To nie dla Igi i nie dla Gauff. A za tą czwórką cały peleton. Mam obawy, że ten peleton może Igę wchłonąć.
Pojedynek Sinnera z Miedwiediewem był jeszcze bardziej niesamowity. Cios za cios. Pierwsze przełamania dopiero w tie-breakach. Ten końcowy pokazał, siłę charakteru Włocha. Najpierw 0:4, a potem siedem punktów pod rząd.
Stawiam od ponad 2 lat na Sinnera i JEDYNIE w bezpośrednich meczach z Alcarazem,nie jestem pewien swego.
Tyle że i sam Alcaraz bynajmniej nie stanowi jakiegoś monolitu-skały nie do skruszenia…
Tak!
Przez ostatnie,mniej więcej dwa lata,po “epoce” Igi oraz w jej trakcie,nie można było być niczego pewnym.Np. przewaga Igi w RG topniała w oczach na Wimbledonie.Nie istniała w AO
I bez przerwy wyskakiwały meteory.Czy to Raducanu,czy Kenin,czy Madison Keys lub ławica Czeszek czy ruskich z paszportami z całego świata.
Teraz wydaje się że to się bardzo zawęziło.Jakby powrót do czasu Williams czy wcześniej dwóch Belgijek i Steffi.I tej cudownej Martiny Hingis…
Pytanie,jak długo to potrwa…
Obie w optymalnej dyspozycji fizycznej,grając nawet na pół gwizdka,dochodzą spokojnie do półfinałów…Tylko jak długo tak można?
Zobaczymy ile turniejów po Miami,obie odpuszczą… ![]()
Obejrzałem fragmenty raz jeszcze..
Cuś jak choroba zawodowa…Siedzi to w człowieku jednak ![]()
Rezerwa jaką ma w sobie Sabalenka…Dlaczego ona gra w ten sposób tylko na"ostatniej prostej"?
Niech jakaś wariatka,jednorazowa kometa dowali jej raz a dobrze!!!Bo inaczej nic status quo nie zmieni…
Z drugiej strony…Co ma mi tak zależeć by najlepsza nie była najlepszą?
Ciekaw jednak jestem,kto i w jaki sposób strąci Sabalenke z wygodnego tronu…
Nie w tym ani w przyszłym roku.Wykluczone
Nawet bez gry.
Mam wrażenie, że ma stalową psychikę. Nie lubię jej ale obiektywnie doceniam jej tenis.
Jak się na to patrzy na spokojnie…
Ona sobie spaceruje.Wcoorvia się po swojemu ale potem,jak wg. recepty Linekera,i tak zwycięża…
Unikam jak mogę,akcentów pozasportowych i tu także nie zrobię wyjątku…
Dopóki nie zobaczę jak ktoś sobie z nią poradzi
Bo od dawna nie ma tu już mowy o przypadkach…
Jesteśmy już w Miami…
Magda Linette przegrywa pieerwszego seta z Gratchevą…
I gdy zaczęło się dziać…Koniec transmisji..Teraz leci Watford vs Walijczycy
Na drugim kanale.Anja Tomjalonovic.Good luck Anja ale szukam dalej ![]()
Koniec.Nie ma.
Jest Elsa Jacquemont z kimś anonimowym ale…Odpuszczę.To dopiero początek.
No i wygrała Linette z Gratchewą. Ale nic nie oglągałem.
Teraz jest mecz Frech z Kessler, 1-1 w setach. Rozstrzygający set, w gruncie rzeczy amerykanka się rozegrała, ale Magdalena ma szanse na wygranie meczu. Gra na poziome 3 i 4 dziesiątki…
Serio?
OOOH..Fajnie!!!
Idę szukać Fręch
No cóż, Kessler zaczęła grać jak natchniona, mecz zmierza w kierunku przeciwnym do Fręch. Myślę, że Amerykanka czuje się dobrze przy swojej publiczności.
4-2 w 3 secie dla Amerykanki i znowu wyrywa piłki od Fręch. 3 breaki na 5-2 i domknięcie meczu… i stało się.
5-2 dla Kessler, i za chwilę serwuje na wygranie meczu…
No nie mam..powtórka z Sinnera leci..
Zdaję się na Ciebie…
Z tego co widzę na innych miotaczach newsów…po ptokach,
2-6, 6-3, 6-2, niespodziewane przebudzenie Amerykanki i wygranie meczu z Magdaleną. Szkoda, bo w 2 secie jeszcze tak źle to nie wyglądało. No ale zmobilizowana przez własnych kibiców po trochu, zaczęła chwilami grać naprawdę znakomicie, jej forehand był często wygrywający, a Magda jeszcze uparcie dawała jej piłki na forehand… Do pewneog momentu ich poziom był średni, gdy jeszcze Kessler spała. Po jej przebudzeniu, Fręch dalej grała na poziomie 3, 4 dziesiątki, podczas gdy Amerykanka zwyczajnie uciekła do przodu ze swoją grą. Ech, szkoda gadać.