To jest jakiś obłęd z tą grą na forhend!!!
Pierwszy raz zauważyłem to lata temu,w wykonaniu Szwajcarki,Patty Schnyder i…śmiałem się bo ani mi w głowie były sukcesy Polek…
Teraz działa to na mnie jak owa płachta na byka
To jest jak podawanie na patelni,przewagi!
Wiesz…Zagrałem w życiu kilka dobrych maratonów w tenisa.Gdybym był silniejszy fizycznie,pewnie grałbym dalej.Ale wszystkiego się nie da…Same nogi to nie wszystko.
Pamiętam jednak,coś pozaekranowego.Coś co wymyka się kibicowi “w kapciach”.
Teraz czytam Twój gorzki komentarz…
Kessler nie ma nazwiska ale widziałem ją rok temu.
To z pewnością lepsza tenisistka niż reklamowana tutaj nadzieja Brytoli,Sonay Kartal…
Porażka wygląda jednak na wyrazną…
To Ty grałeś, ciekawostka, ja nigdy nie miałem tego szczęścia, ale mam wspomnienia mimo to. Pamiętam kupiłem sobie tanią rakietę made in ZSRR chyba, na Chwiałce, to były lata 80 te, ale bliżej końca. No i eksperymentowałem na Słowiańskiej na Winogradach, tam była specjalna ściana do treningów…, To było moje wielkie granie Oczywiście, gdzieś znalazłem okazję do pogrywania z kimś, ale to było tak rzadkie, że oprócz serwowania to niczym innym nie mogłem się popisać, wymiana była nie do ogarnięcia dla mnie. No ale pasję jakąś ukrytą w sobie jeszcze miałem do tenisa, a to się aż do teraz utrzymało.
Na Chwiałce?
Tam nigdy nie grałem…
Cały czas na Energetyku przy Arenie,Na asfalcie u strażaków przy Stolarskiej i w Chorzowie Batorym,latem.Tamtego jednak z nazwy nie pamiętam…I gdzieś w Poznaniu gdzie,przy tzw. nowych osiedlach,jakiś kutas zrywał nam siatkę i jeszcze pisał donosy do Gazety Poznańskiej.I to w czasie Fibaka! Potworny zaścianek…I osobny temat.Na szczęście nieaktualny…
Pamiętam też rakietę.Donay…
Jeśli pozwolisz,póki odrobina poezji winnej rodem z Sycylii,we mnie tkwi…Powspominam.
W pierwszej i drugiej klasie licealnej,byłem aż tak bezczelny by…prowadzić cuś jak szkółkę tenisową!!!Dla oczywiście dwóch najładniejszych dziewczyn w klasie.
Ewa i Marlena…
Marlena,autentycznie piękna dziewczyna,szybko odpadła…I chyba nawet szkoły nie ukończyła…Tej prawdziwej szkoły
Natomiast Ewa…Spotykaliśmy się przez ponad rok,waląc o ścianę,serwując i tocząc towarzyskie meczyki…Było to gdzieś na oś.Przyjażni w Poznaniu ale dzisiaj ten rejon to pewnie inna historia…Chyba nie potrafiłbym tam trafić…
Wszystko skończyło się na początku 3 klasy.Już nie było naszych czwartków oraz sobotnich poranków.Ewa miała faceta i…game over
Kiedy spotkaliśmy się przypadkowo,jakieś 20 lat temu,śmiechu było tyle że…ów śmiech zakrzyczał niemal wszystko.Pamiętam tylko że Ewa ma jakiś prywatny zakład fryzjerski…A gdy spytałem o tenis,odpowiedziała że tylko 2-3 razy w życiu,grywała w Kołobrzegu na wakacjach
-Idziesz do siatki,zaraz po serwie?
-Daj spokój
Ale nie uważam że straciłem czas.Ewa miała go dla mnie,ja dla niej…
To w ogóle była świetna dziewczyna!
Kiedy na lekcjach religii,mieliśmy coś w rodzaju sprawdzianu ze spowiedzi,ona jako jedyna niczego się nie bała,nie wstydziła…Nigdy nie zapomnę jej wzroku,spojrzenia na pograniczu pogardy,na resztę dzieciarni,chowającej się po kątach…
Tak…Znaliśmy się od dziecka.Ona z Matejki,ja ze Skrytej…
Szarpana ta znajomość…Czasem cisza miedzy nami trwała latami…Ale była.I jak widać,zapadła w pamięci
No więc tam na oś Przyjaźni to poza tym, że chodziłem do podstawówki to i te korty na Słowiańskiej były obok razem ze ścianą. Na pewno tam grywaliście, bo innych kortów wokół Przyjaźni nie było. Słowiańska/Armii Poznań, w tym rogu, żeby być precyzyjnym, no i poza osiedlem. No nieważne, skoro tam nie mieszkałeś.
Na Przyjaźni oczywiście było kino Słońce, tam bywały też i koncerty poza tym.
Ps. Trzeba by w końcu otworzyć jakiś temat dotyczący Matejki/Wyspiańskiego, w końcu to też i moja strona urodzenia, a działo się tam dużo…
W kinie Slońce,za czasów panowania Krzysztofa Ranusa,zarywaliśmy piątki na grze w ping ponga…Czasem 8 czasem 10 godzin…A czasem nieco krócej po pod bokiem bywały koncerty.Np.Dżem…
Tak,myślałem i o tym…Ale to tylko nasz fyrtel.Nikogo nie zainteresuje…
Chyba nikt wtedy nie używał nazwy Armii Poznań No inne to były lata…
Przegrała swój pierwszy mecz w tym turnieju. Szok. Pierwszy set był koncertem Igi, w drugim koncert się skończył. 6:1 5:7 3:6. Myślę, że Linnette nie wygra z Ealą choć życzę Polce wygranej. Poziom meczu godny tenisistek z drugiej setki.
Soryy za te wszystkie widea, ale w gruncie rzeczy dużo można się nauczyć, jeśli fachowcy opowiadają o tenisie, i ludzie bezpośrednio zaangażowani w ten sport. Myślę, że dzięki Idze, mamy tylu dobrych ekspertów, to jest dobra rzecz, miejmy nadzieję, że na przyszłość się to jakoś opłaci, nowe nadzieje tenisowe.
Zostali nam dwoje gracze w Miami. Majchrzak z Tienem będzie dzisiaj grał w 2rundzie. Oraz Eala z Linette później wieczorem. Oczywiście jeśli pogoda dopisze.
Czego można się spodziewać, no właśnie, trzeba być realistą, ale kto wie, może Magda akurat wzocniona ostatnim zwycięstwem, niejedno nam może pokazać.
Mówią, że Majchrzak nie da rady. Widzę, że mecz może zacząć się niebawem.
No i Majchrzak wygrał z Tienem w 2rundzie. Rewelacja, zawodnik był wyżej rozstawiony. Teraz szukam skrótu z meczu.
Obejrzałem pełny skrót meczu, tj. tylko i wyłącznie czysta gra, bez żadnych przerw, itp. Trwało to 24 minuty czystej gry, podczas gdy grali cały mecz około 1h40 minut.
Majrzchak grał wyraźnie lepiej od Tiena, który popełniał mnóstwo blędów. Gra naprawde mogła się podobać, bo nasz obecnie najlepszy Polak w turze, gra bardzo równy tenis, jeśli błędy popełnia, to z chwilowego zmęczenia, tak jak stracił tutaj 2giego seta. Tien, Amerykański Azjata, nie miał zwyczajnie dnia, tak ogólnie. Trzeba dodać, że Tien to 20 lat a Majchrzak 30 lat. Im starszy tym lepszy ?
Wg. mnie słabością gry naszego jest gra przy siatce, już widziałem w innym meczu, że ile razy kombinował przy siatce, to często tracił piłki.