Nawet jak ktoś nie lubi czytac to chyba o nim słyszał?
Romantyczny fałszerz historii, pozostawił po sobie ponad 200 dzieł, które Kościół Katolicki hurtowo umiescil na indeksie ksiąg zakazanych.
Ale towarzystwo niewatpliwie mial tam zacne.
Wczesnie osierocony prace rozpoczął w wieku lat 16 w kancelarii, aczkolwiek za młodu szkoły starał siłę unikać.
Ale lubił kaligrafię. Ładny charakter pisma zawsze był w cenie.
Po pierwszych próbach prowadzenia amatorskiego teatrzyku wyryszył do Paryża, gdzie po starych znajomościach otrzymał zajęcie w kancelarii przyszłego króla Ludwika Filipa. Na nadmiar zajęć w pracy chyba nie narzekał, bo sie skonczylo szybkim nadrobieniem szkolnych zaległości, napisaniem kilku sztuk, ktore wzorem Szekspira umieszczal w “realiach” historycznych, świetnie przyjętych i podbijaniem serc niewieścich, tudzież brylowaniem “na salonach”,
Potem, już w lepszej kondycji finansowej zajął sie kolejnymi powieściami, dziś zaliczanych do klasyki płaszcza i szpady lub czasem fatanstyki? Jakby się pobawić w szufladkowanie?
Niestety nadmierna kochliwość i niefrasobliwość w sprawach finansowych, pomimo olbrzymiej popularnosci za życia i dużych dochodów sprawiły, ze zmarł jako bankrut, zadłużony po uszy, sparaliżowany po wylewie
Na łasce syna.
O którym może przy innej okazji, jako, postacią byl rownie barwną, choć moz nie tak rozreklamowaną jak tatuś?
Z innych ciekawostek? W przeciwieństwie do Kleopatry byl w 1/4 murzynem, po babce haitanskiej niewolnicy.
Plantator syna mulata uznal, a ten w armii Napoleona dorobil sie szlifów generalskich. Stare znajomosci ojca mulata mlodemu Aleksandre życie ułatwiły.
Pisarze przygodowi tacy jak Dumas,Fenimore-Cooper ,Henry Rider-Haggard,R.L Stevenson czy Sienkiewicz,mięli wyjątkową cechę.Umiejętność snucia niebanalnych opowieści,osadzonych w sceneriach historycznych.
Kino obficie wykorzystywało przez wiele lat ich pomysły i na tej bazie tworzylo postacie zbliżone jak chocby Indiana Jones…Prawdopodobnie nie byłoby go dzisiaj gdyby nie Alan Quatermain z powieści H.R.Haggarda…
Wyżej wymienieni, dzisiaj byliby ludzmi bardzo bogatymi,tym bardziej że,jak czas pokazał,nikt ich nigdy nie prześcignął w ich pisarskim kunszcie który dzisiaj uczyniłby ich wziętymi scenarzystami.
No chyba, żeby zyli ponad stan jak opisywany przeze mnie dzisiejszy " jubilat".
Szkoda, ze teraz takich na lekarstwo, bo kino pod wzgledem tresci od dawna "zjada własny ogon’
A pomyslec, ze wiekszosc z nich pisala, kiedy o kinie to nawet nie myslano, albo technologia byla mocno niedoskonala, delikatnie mówiąc.
Choć z czyms w rodzaju fotoplasikonow, a raczej camra obscura czy latarnie magiczne eksperymentowano juz w starozytnosci.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!
Jak sadze w przypadku pelnej butelki piwa wybierasz pierwsza czesc hasla?
Nie większość a wszyscy.Przeciez do wynalezienia dźwięku,traktowano kino jedynie jako ekstrawagancje.Mimo szybkiego zaistnienia całej ławicy wielkich gwiazd i oddziaływania na odbiorcę jakiego nigdy wcześniej nie było.
Byc po prostu nie mogło.
Komunikowanie się świata dopiero było w fazie wczesnego rozwoju i to raczej za sprawa radia.
Tym wieksza chwala tym którzy w kino uwierzyli.
Najpojemniejsza ze sztuk,wymagala jednak wielkiej wyobraźni!
Kino ekstawagancja bylo rowniez ze wgledu na koszty. Ale juz nawet nieme kino po upwszechnieniu przestalo byc towarem niedostepnym. Nie wiem co bylo pierwsze - odeony czy mozliwoscs sluchania swojego radia w domu? To by trzeba w materialach zrodlowych pogrzebac, jak to wygladalo? Ale wydaje mi sie, że jednak latajace po ścianie obrazki niz Mozart z wlasnego odbiornika przy kominku. Fonografy wtedy rzaczily?
A fakt, wrowadzenie dzwieku do filmu jako technologii niejedna wczesniejsza gwiazde zabilo.
Ale prawdziwą rewolucje stworzyla telewizja.
A teraz idzie z górki…
Telewizja weszła po prostu do każdego domu.Rozwoj tez trwał dobre pół wieku ale był to kolejny punkt zwrotny.Innymi słowy,masowosc w pełnym tego słowa znaczeniu.
Nagle,aby mieć dźwięk i obraz,nie trzeba było wychodzić z domu ani tym bardziej,kupowac biletów
Konia z rzędem temu, kto wskaże dokładnie który, którą powieść napisał, a które razem, czyli ojciec i syn. A poza tym, większość ich twórczości powstało w spółdzielniach pisarskich, które założyli i tu już sprawa się całkiem komplikuje, co i kto z nich napisał, a czego nie napisał, a firmował nazwiskiem.
Tata i synek, obaj nazywali się Aleksander Dumas, żeby było jeszcze bardziej zaplątane… :rofl :
W każem razie powieść “Trzej Muszkieterowie” jest najbardziej znana i tę, na pewno napisał ojciec. Ale w “Dwadzieścia Lat Później” i “Vicehrabia de Bragellone”, tu już pewności nie ma, nie mówiąc o tasiemcu; “Józef Balsamo”.
Otóż to. Nigdy nie wiadomo ,czy aby na pewno pomniki stawiano tym ludziom co trzeba…
Kradzież technologii ,kradzież tożsamości i tym podobne zjawiska trwają odkąd człowiek wyszedł z oceanu ,a może i wcześniej już to praktykowano? Kto wie?
Co do Dumasów to dumam nad swoją ignorancją w temacie i nie wiem ,czy sięgnę w końcu po ich twórczość?
Może po 60-tych urodzinach ? Wypada?
No właśnie.
Bez Trzech muszkieterów oraz kilku innych powieści innych pisarzy jak np. Kapitan Fracasse,Teofila Gautier ,tzw. kino płaszcza i szpady, niezwykle popularne w Europie w latach 50-/60,mogloby w ogóle nie zaistnieć…
Fajnie się to czyta.
Kolega pominął słynny film “Garbus”. Oglądnąłem go mając z 9 lat i byłem tym zaczarowany przez dłuższy czas. Zresztą nie tylko ja, ale i rzesze moich rówieśników, a nawet starszych i całkiem dorosłych. i całkiem starych. Jean Marais to był gość. Książkę Fevala “Kawaler de Legardere” też czytałem z zapartem tchem.
Uklad obu Aleksandrow byl dosc skomplikowany. I nie tylko o pisarystwo chodzilo. Ogolnie raz sie klocili innym razem ruszali razem i to nie tylko we Francje.
Mlodszy wydaje mi sie miał mniej glowe w chmurach. Co do pisania? Czort wie, rekopisy sie zachowaly, więc jesli skrybow zatrudniali to w niewielkim zakresie. Ale pewnie poza pisaniem i balowaniem (czyli uwczesna promocja wlasnych osob) przyziemnymi sprawami sie nie zajmowali. Ale ciekawostka jest, ze Alex senior, zeby bylo szybciej nie uzywal znaków przestankowych
Oni założyli kilka zespołów do pisania. Prawdopodobnie dużych fragmentów swej twórczości nawet nie znali…, nie chciało im się czytać…, podpis i do druku…
Niczego nie pominąłem ale nie widzę sensu by wypisywać tu cale litanie przykładów.Wystarczy 1-2.
Garbusa oglądam dosyć regularnie, raz na 3-4 lata.Marais i Bourvil to duet wyśmienity co czyni ów film, obrazem"wielokrotnego użytku"
Ja mam gorzej podejrzewam każdego Straussa o plagiat walców
Dlatego staram się o tym nie myśleć
Vicehrabia i zakonczenie Monte Christo to wyglada jakby sie ktos spieszyl, zeby bohaterow pousmiercac i dalszego ciagu w stylu jakiejs sagi nie bylo…
Fakt, ze poszczegolne czesco Balsamo roznia sie sposobem narracji. Jak to wyglada z jezykiem to nie wiem, bo czytalam w tłumaczeniach, nie w oryginale.
W ciagu 68 lat zycia napisac ponad 200 utworów? Czyli odejmujac dziecinstwo i wczesna mlodosc? 5 rocznie? Troche dużo…