Czytajac ten artykul na onecie o Montessori to w zasadzie widze, ze zakonnica pedagiki to sie zostaje w tej dziedzinie automatycznie bedac nauczycielka. Bo albo sie meza pozna poki czlowiek jeszcze nie jest tymi wrzaskami dzieciecymi i emocjami relacji z ich rodzicami i swoimi przelozonymi doszczetnie sponiewieranym albo sie uzna, ze ta praca jest lepsza niz antykoncepcja. “Prowadziła bogate życie duchowe i skupiała wokół siebie wiele młodych uczennic, które zafascynowane tworzyły razem z nią coś na kształt świeckiego zgromadzenia. Zakonnice pedagogiki.”
Ta kobieta to zywy dowod na to, jak wyglada kariera kobiety nauczycielki tez, w praktyce. Tylko obecnie matki nie maja mozliwosci podrzucic dziecka i go porwac…
Ja nie wiem, jak ona psychicznie dala rade w tym trwac i nie moc przytulic nawet swojego dziecka.
Samorozwój wyklucza posiadanie dzieci
Potworne,POTWORNE BZDURY.
Nawet gdy brać pod uwagę to że piszesz koślawo z głupiego telefonu,dałem sobie spokój w połowie…
Co bzdury? Bzdura to jest to, co robia niektorzy ludzie i co zrobila ta pani. U dziecka wszystko bazuje na relacji z nim. Jak dziecko ma zapewnione psychiczne bezpieczenstwo to ma lepiej niz jak sie go trzyma w przedszkolu Montessori a rodzice chca z niego zorbic pomnik, bo przeciez “ich dziecko jest genialne” a “kazdy rodzic to ekspert od swojego dziecka”.