Jak długo bylibyście w stanie żyć bez prądu?

Witam. Wczoraj i dzisiaj do Ziemi może dotrzeć burza słoneczna. Niektóre clikbaitowe artykuły straszyły nawet awarią prądu. Zastanowiło mnie więc, jak długo mógłbym wytrzymać bez prądu? Jak długo wytrzymaliby inni ludzie i społeczeństwo? Jak długo na wsi a jak długo w dużym mieście?

Warto wspomnieć, że być może zorza polarna będzie widoczna nawet w Polsce.

Media jak zwykle sieją panikę z byle gowna, a ludzie w to wierzą… Nic się nie stanie. Przestańcie panikowac.
Krótko bym wytrzymał bez prądu, gdyż sporo sprzętu mi potrzebnego do pracy z niego korzysta

W mieście cieżko. Lodówka nie działa, nie ma światła, nie da się ogrzać wody. Ale bez powyższych rzeczy można przeżyć kilka dni, zwłaszcza latem, zimą juz gorzej.

Ja wytrzymałbym długo… tylko wy byście się o tym nie dowiedzieli :wink:

Krotko, ale mamy sezon ogorkowy, wiec czekam na potwora z Loch Ness, czupakabre i ladowanie UFO na Placu Defilad.
Probne braki pradu bywaly. Od NY po ostatnio Wenezuele.

Zima bez lodowki latwiej

Zapomniałem wspomnieć o porach roku. Latem łatwiej, bo dni dłuższe i ciepło. Na wsi też łatwiej.

Pewnie z kilkadziesiąt lat. W końcu nikt nie żyje wiecznie… :wink:

Moj rekord [chyba] to ok.2 tygodni gdy mieszkalem nad jeziorem na farmie,w 1984 roku…Coś tam nawaliło i…stało sie:))
Ciezko bylo bez muzyki ale radio do wyczerpania baterii,cos tam,dawało :laughing:
W mieście pewnie bym to gorzej znosil ale generalnie,nigdy nie byl to dla mnie problem.

Trudno powiedziec
Dawniej ludzie zyli przeciez bez pradu, wiec mysle ze bysmy sie w koncu przyzwyczaili (a raczej odzwyczaili od pradu)

Pamietam gdy byłam mała to często zdarzaĺy się awarie prądu. Rodzice zawsze byli przygotowani,świece,lampy naftowe…Mnie siè podobało i nie w głowie było mi myśleć,że lodówka,że zamrażalnik mogą paść.
Dzìś to już zupełnie coś innego. Ciężko byłoby nie umieć ugotować ani umyć sie w ciepłej wodzie.Telewizji by mi nie brakowało bo i tak oglądam niewiele. Telefon,komputer też by sie przeżyło.
Jeśli nie mogłabym ogarnąć w domu wszystkiego jak zwykle to może wkońcu nadrobiłabym przeczytanie kilku książek na które dziś brakuje czasu.Trudno określić jak długo możnaby tak funkcjonowac.

Ludzie gnija od dobrobytu i dlatego nawet w szkolach,wprowadza sie taki survival w ramach tzw.letnich szkół…
Za komuny prądu nie było kilka do kilkunastu razy w zimie a i w innych porach roku,bylo to na porzadku dziennym.
Ponadczasowym kłopotem moze byc lodówka ale poza tym?
Chyba trzeba byc skonczonym nieudacznikiem aby nie moc wytrzymac bez prądu przez dzien lub dwa:))Nie mowiac o godzinach…

Są jeszcze przecież te…no jak im tam? …mięśniowo wibracyjne.

Kiedyś prąd nie był potrzebny, żeby mieć ciepłą wodę.

Ostatnio w naszym domku nad jeziorem była ostra burza i zabrakło prądu.
Podczas imprezki .
Graliśmy akurat w grę planszową z rodzicami i bratem .
Początkowo super zabawa.
W ruch poszły świece , latarki .
Było super .
Ale po 3 godzinach zaczęło być już niekomfortowo.
Wtedy zaczęłam dzwonić na infolinię do Enea .
Czyli wytrzymam tylko 3 h :stuck_out_tongue:

Kominek z plaszczem wodnym posiadam,wiec bylo by gdzie ugotowac,ciepla woda i ogrzewanie by bylo.
Przechowywaie zywnosci,coz,mozna by wrocic do wedzenia,solenia.ewe nualnie wykopac studnie,w niej tez mozna przechowywac mieso.
Tyle,ze bylo by wiecej pracy.
Do prania,trzeba by sie przeprosic z tara i zelazkiem na dusze))
A na ogrodzie,zamiast trawniczka krolikii kurki by sie pasly))

Myślę, że jakakolwiek przerwa w dostawie prądu wywołuje u mnie niepotrzebne napięcie. :rofl:

Ciężko by było. Żywność, lodówka, systemy bankowe, serwerownie. Powrót do średniowiecza.

Istnieją kosiarki spalinowe.

A po co,cztety kozy wpuszcze i ogrod wykoszony.
A kozina bardzo smaczna
Wilk syty i kozy zjedzone))