No jak no?
Czy umiecie się odciąć na czas?
To trzeba umieć chyba że robisz to co lubisz
Można lubić, ale kiedy ktoś twoja harówkę traktuje jak zagrożenie dla siebie to się odechciewa. Może i dobrze, że coś sie nie udaje.
Lubię swoją pracę, ale jeszcze bardziej lubię robić inne rzeczy i bardzo cenię sobie też odpoczynek ![]()
To tak jak ja
Nie mam z tym najmniejszego problemu.Wraz z końcem pracy danego dnia,niemal natychmiast o niej zapominam i nie pozwalam aby w jakikolwiek sposób zaśmiecała mi umysł.Spedzam w pracy od 9 do 12 godzin i wystarczy!
Praca to zarobek na życie a NIE sposób na życie.
Jedynie w radiu kiedyś,robiłem znacznie więcej niż do mnie należało.
Nie umiem. Nawet zabieram pracę na weekend do domu, po wtedy mam czas i siłę oraz świeża głowę na napisanie różnych rzeczy. Przecież przy dzieciakach nie da się, a po zmianie - ani nie mam sił ani spokojnego miejsca by zrobić. Poza tym najciekawsze pomysły przychodzą mi do głowy nocą gdy śpię.
Ale marzę o dniu by nie myśleć o pracy totalnie.
Trochę jest ciężko, bo praca trochę miesza się za bardzo z życiem, ale mój argument jest wciąż taki, że dwie strony na tym zyskują. Ciężko mi naprawdę narzekać, na tego typu układ bardziej życia niż pracy. Ciekawe czy zmienię jeszcze zdanei w tym temacie kiedyś.
Wszystko zależy od pracy.
Dzisiaj NIGDY nie przyjąłbym pracy inwazyjnej,wkraczającej w moje życie.
Kiedyś,w radiu zrobiłem to z ochotą.Bo CHCIAŁEM!
Komponowałem wieczorami programy ze ścieżkami dzwiękowymi z dokładnościa do 2-3 sekund…Już 5 lat pózniej,w tzw.“złotych przebojach” czyli agorowej paranoi,obrażającej radiowość,nie było o tym mowy i nikogo to nie obchodziło…
W jaki sposób obie strony zyskują?
Przynoszenie pracy do domu lub zahaczanie jednego o drugie to zazwyczaj sprawy niechciane.Więc? ![]()
To nie mysl ![]()