Jak to robicie, że się nie zatracacie w pracy?

No jak no? :thinking: Czy umiecie się odciąć na czas?

To trzeba umieć chyba że robisz to co lubisz

1 polubienie

Można lubić, ale kiedy ktoś twoja harówkę traktuje jak zagrożenie dla siebie to się odechciewa. Może i dobrze, że coś sie nie udaje.

1 polubienie

Lubię swoją pracę, ale jeszcze bardziej lubię robić inne rzeczy i bardzo cenię sobie też odpoczynek :slightly_smiling_face:

3 polubienia

To tak jak ja

1 polubienie

Nie mam z tym najmniejszego problemu.Wraz z końcem pracy danego dnia,niemal natychmiast o niej zapominam i nie pozwalam aby w jakikolwiek sposób zaśmiecała mi umysł.Spedzam w pracy od 9 do 12 godzin i wystarczy!
Praca to zarobek na życie a NIE sposób na życie.
Jedynie w radiu kiedyś,robiłem znacznie więcej niż do mnie należało.

3 polubienia

Nie umiem. Nawet zabieram pracę na weekend do domu, po wtedy mam czas i siłę oraz świeża głowę na napisanie różnych rzeczy. Przecież przy dzieciakach nie da się, a po zmianie - ani nie mam sił ani spokojnego miejsca by zrobić. Poza tym najciekawsze pomysły przychodzą mi do głowy nocą gdy śpię.

Ale marzę o dniu by nie myśleć o pracy totalnie.

3 polubienia

Trochę jest ciężko, bo praca trochę miesza się za bardzo z życiem, ale mój argument jest wciąż taki, że dwie strony na tym zyskują. Ciężko mi naprawdę narzekać, na tego typu układ bardziej życia niż pracy. Ciekawe czy zmienię jeszcze zdanei w tym temacie kiedyś.

3 polubienia

Wszystko zależy od pracy.
Dzisiaj NIGDY nie przyjąłbym pracy inwazyjnej,wkraczającej w moje życie.
Kiedyś,w radiu zrobiłem to z ochotą.Bo CHCIAŁEM!
Komponowałem wieczorami programy ze ścieżkami dzwiękowymi z dokładnościa do 2-3 sekund…Już 5 lat pózniej,w tzw.“złotych przebojach” czyli agorowej paranoi,obrażającej radiowość,nie było o tym mowy i nikogo to nie obchodziło…
W jaki sposób obie strony zyskują?
Przynoszenie pracy do domu lub zahaczanie jednego o drugie to zazwyczaj sprawy niechciane.Więc? :thinking:

2 polubienia

To nie mysl :thinking: