Witam. Jak te osoby żyją? Z czego żyją? Od kogo lub czego mają pomoc? Z jakich powodów te osoby znalazły się w takiej sytuacji? Czy i skąd mają ubezpieczenie zdrowotne?
Daleko nie szukać. Alkoholicy i osoby młode poważnie chore. Żyją z pomocy społecznej, prac dorywczych, złomu i rent socjalnych
Bardzo czesto pierwotna przyczyna jest pewnie brak wiezi w rodzinie pochodzenia. Sa takie rodziny, ze nie podadza reki, jesli sie jej czlonkowi powinie noga a jeszcze sami wyciagaja reke mimo, ze maja lepsza sytuacje. Bywaja tacy rodzice.
Wydaje mi sie, ze wsparcie spoleczne jest istotniejsze niz ilosc pieniedzy w takim przypadku (jesli czlowiek np.wyladowal w przyslowiowym dolku zyciowym). Nie kazdy sie umie podniesc. A wiem, ze wsrod osob bezdomnych sa i bardzo dobrze wyksztalceni ludzie.
Znam kilka takich osób, raczej tylko z widzenia.
Wśród “normalnych” znajomych tylko jeden jest na “rencie alkoholowej” - praktycznie nigdy nie pracował (ma może dwa lata legalnej pracy), od czasów młodości był na rencie zdrowotnej (załatwionej na lewo), później ZUS zabrał mu tę rentę i żył z pracy na czarno… Sam jest sobie winien, w młodości twierdził że będzie imprezował do końca życia, a od kilkunastu lat żyje na pograniczu bezdomności i jest inwalidą.
A komu państwo, fundacje i/lub zwykli ludzie powinni pomagać w pierwszej kolejności?
Są takie osoby i niestety nie alkoholicy czy bezdomni.Z pomocy społecznej grosze dostają.Różnie się w życiu układa i niekoniecznie jest to winą danej osoby.
A co sądzicie o osobach niezdolnych do pracy zarobkowej bez prawa do renty lub emerytury? Waszym zdaniem te osoby są same sobie winne czy są pechowcami?
Piszecie o jakichś starych alkoholikach, a czy nie znacie przypadków osób, które po 18. roku życia żyją tak samo jak przed 18. rokiem życia, czyli nadal u rodziców i na utrzymaniu rodziców, bo są niezdolne do pracy zarobkowej, a jednocześnie bez prawa do renty?
Po to płacimy podatki, żeby osoby nie mogące o siebie zadbać miały opiekę.
Kiedyś znałem jednego.
Born To Be Wild,całe dzieciństwo spędził na biciu słabszych a kiedy owa"wykrystalizowana namiętność"przeniosła się na wiek dojrzały,spędzał coraz więcej czasu za kratkami.
Aż w końcu trafił tam na lat kilkanaście.A potem jeszcze raz i chyba jeszcze raz…
Ostatni raz,po dekadach przerwy,widziałem go zapitego pod Sheratonem jak żebrał…Kilkanaście lat temu…
P… bandyta co bije i nie pyta…
On chyba nawet jednej szkoły nie skończył…
Z jakichś przyczyn,mnie nie ruszył choć moich szkolnych kolegów uwielbiał napadać…Zawsze się uśmiechał do mnie gdy graliśmy w piłkę.Może,z przeproszeniem,lubił moją lewą nogę ![]()
I jeszcze sie Hoffa nazywał ![]()
Czasem wystarczy zachowac sie zgodnie z wlasnym sumieniem i zobaczysz ile osob bedzie Cie chcialo znac (np. z poprzedniej pracy).
Pytasz dla sportu czy masz innowacyjny pomysl, co radzic komus kto np. wpadl w wyuczona bezradnosc?