Ogolnie to mialam tesciowa nie majac meza a jeden facet sugerowal zostanie moim tesciem, ale to bylo na takiej imprezie, o ktorej kolezanki mowily, zeby tam jechac do pracy jako gejsza -cokolwiek to znaczy -bo tam jest dobre jedzenie. Jeden pan tak sie rozochocil, ze cos mowil o byciu moim tesciem, ale on nie byl wtedy trzezwy. Oprocz tego, ze regal z ulotkami runal, gdy stalysmy na stoisku, bo byl za slaby na ulotki to faktycznie jedzenie nie bylo zle.
Dziwne.Oni mnie bardzo lubią,ja ich chwilami nie znoszę.Powody oczywiście są ale nie będę tutaj o tym pisał.Wiem że kiedyś tego wrzoda się przetnie ale…Póki co, nie ma powodu od wielu lat, aby wchodzić sobie w drogę.
I niech tak zostanie.Przynajmniej na razie.
Moi teściowie niestety juz nie żyją. Miałam bardzo dobre relacje. A moja córka była mocno związana emocjonalnie z babcia. Blizsza rodziba - tzn rodzeństwo męża - jak najbardziej ok, choć - niestety - po śmierci teściów nasze relacja stały się rzadsze. Dalsza rodzina tez w porządku. Z wyjątkiem jednej nawiedzonej ciotki - w której oczach to ja jestem samo ZŁO.