Jaką masz lub miałeś relację z rodzicem tej samej płci co ty?

A jeśli masz już dzieci, jak bardzo relacja z nimi przypomina twoją z rodzicem? Czy jesteś zadowolony?

Z ojcem mam bardzo dobre relacje

Przez większość życia żadną, dzisiaj można powiedzieć neutralną. Ja tam z ojcem nigdy wspólnych tematów nie miałem.

Z Mamą miałam dobrą relację a teraz to mamy dobrą/poprawną. Różnimy się charakterami. Kiedy byłam nastolatką i młodą dorosłą bywało burzliwie, kotłowały się emocje - mama próbowała zachować spokój, a ja zazwyczaj dorzucałam jeszcze węgla do pieca​:upside_down_face:. Ogólnie to pomagamy sobie i wspieramy się, ale bywają kłótnie i wypominki. Moja Mama poświęciła/poświeciłaby dla mnie wiele zapominając przy tym, że szczęśliwa Mama to szczęśliwe dziecko. Czasem brakuje jej zdrowego egoizmu… Mam synów wiec nie wiem jak to jest mieć relację z córką. Relacje między kobietami w rodzinie kojarzą mi się z dużą ilością, czasem męczących, emocji…

Bardzo dobrą. Najlepszą w sumie z bliskiej rodziny, mamy dużo wspólnego, rozumiemy się dobrze, potrafimy gadać godzinę przez telefon (jedyna osoba, z którą chętnie rozmawiam przez telefon, bo telefonów ogólnie nie znoszę) i na żywo. Obie podobne charaktery mamy.

Cieszę się, że mam taką dobrą mamę, a nie np.taką jak moja nieoficjalna teściowa dla mojego partnera., gdzie uczucia raczej w ogóle nie było i tylko kontakt jak czegoś potrzebuje…

Z ojcem miałem relacje bardziej naukowo-praktyczne niż emocjonalne. To on rozbudził we mnie ciekawość świata, zainteresowanie mapami, podróżami, zeglarstwem a także majsterkowaniem. Kontakty uczuciowe były raczej z mama i babcią.
Z kolei z moim synem jest raczej odwrotnie - w wychowaniu kładłem nacisk na uczucia, bliskość, obecnosc. Z rzeczy praktycznych udało mi się go zainteresować dobra muzyka rockowa z lat 70 i 80, ktorą łykał juz w wieku 11 lat.

To dawne dzieje bo ojciec zmarł w 1977.Relacje jednak były wspaniałe…Ojciec był,jak to się mawia,surowy ale sprawiedliwy.
Dzisiaj moja córka to moja duma :heart_eyes:Nic piękniejszego,wspanialszego nie mogło mi się w życiu przytrafić.
I to tyle na ten temat :innocent:

Raczej neutralną. Figurę ojcowską znajdywałem w innych członkach rodziny

Z mamą miałam i mam relacje bardzo bliskie, a jednocześnie trudne. Spieramy się o różne duperele - jak to mieszkając pod jednym dachem. Kiedyś z tego powodu wyprowadziłam się, ale przyjeżdżałam do domu jak tylko mogłam. Potem mama zaczęła chorować - wróciłam. I o dziwo - od razu jej się poprawiło! Z czasem nauczyłam się stawiać granice. A teraz - brać poprawkę na jej wiek i niesprawność.