Jakie mieliście przezwiska w życiu?

Ja jak byłam mała to chyba lubiłam zeżreć :smile:
I tata mówił do mnie Hipcia :crazy_face:
Teraz zrobił mi psikusa i nazwał tak łódkę :smile:
Zdjęcie zrobione przed chwilą :sunny:
Zaczynamy weekend!

6polubień

Hanka Bielicka, Spidy Gonzales, Paryżanka, smilka , a małżonek mówi do mnie groszku…

3polubienia

Sporo tego miałem. Byłem mobilny środowiskowo, a więc co zmiana środowiska, to nowa ksywa. Dla mamy byłem Chrabąszczyk, a dla mojej drugiej żony i córki; Bezik.
Za dziecka na podwórku; Japa, dla pierwszej żony i jej rodziny; Chudy, z lat młodzieńczych do 40, w pracy i wśród znajomych; Delon. W środowisku sportowym; Szyba i Delon.
W podstawówce i pierwszym ogólniaku; Bombaj.

5polubień

Fajnie!

1polubienie

Ale polewka !!
Zajebiste te ksywy !!

1polubienie

Jaki birbant, takie ksywy. :crazy_face:

3polubienia

Szczególnie groszku, to skrót od grosz kurde mi na nerwach :wink:

4polubienia

dawno temu… Pchla Szachrajka
jakiekolwiek zwiazki z wierszykiem Jana Brzechwy sa zwyklym zbiegiem okolicznosci.

6polubień

Gdy byłem wikadajłą przez 3 miesiące w jednym burdelu, to panienki mówiły na mnie; … Filozof. :sunglasses:

3polubienia

Booo?

2polubienia

@anon75849589

Bardzo miło mówi :)))

4polubienia

Wiedziałem, że ktoś spyta. :grinning: Rozmawiając z nimi, posługiwałem się znanymi cytatami. A, co poniektóre z nich myślały, że to jest mojego autorstwa. A poza tym,nie korzystałem z przynależnego mi ekwiwalentu, czyli darmówek. To było powodem szacunku i respektu, którym mnie obdarzały. Byłem jakiś inny. No i trzecia sprawa. Ja tam, za niezłą kasę nie miałem, praktycznie nic do roboty, więc czytałem książkę za książką.

3polubienia

dobrze, ze nie Dusigroszku :wink:

4polubienia

Jesteśmy bardzo rożni, ale poczucie humoru i ogromny dystans do siebie, jednakowy :)))

3polubienia

Odpada, jestem rozrzutna , większość swojej pensji wydaje na prezenty bez okazji, kiedy ja dostaje kasę , którą mam wydać na siebie i tylko na siebie, zaznaczają : jak kupisz za to firanki, to polecisz razem z nimi przez okno :stuck_out_tongue_winking_eye:

3polubienia

Gawron, Gawronek - znajomi z liceum, studiów, klubu tak na mnie wołali.

Ps. Do dziś niektórzy na imprezie tak do mnie mówią :slight_smile:

4polubienia

W liceum dostałem przezwisko “Sprytny”, po tym jak nasza wychowawczymi zapytała klasę: który jest taki sprytny i załatwi? (nie pamiętam już co). Ja się zgłosiłem i od tej pory nikt inaczej na mnie nie mówił. Nawet na spotkaniach po latach kumple z klasy też mnie tak nazywają

4polubienia

Byłbym zapomniał. Ciotki, siostry mego taty, do końca dni swoich nazywały mnie; Pindololek.
Dlatego, że,jak już zacząłem artykułować zrozumiałe dźwięki, to na pomidora tak mówiłem. Że chcę pindololka.

4polubienia

Mnie do tej pory część rodziny nazywa Paniana, bo gdy dopiero zaczynałam mówić, na pytanie jak się nazywam odpowiadałam właśnie Paniana (czyli pani Ania). Nie wiem, dlaczego uważałam, że jestem pani. Sama się zastanawiam.

3polubienia

Nie sądzę, żebyś miała skłonności do paniki. :roll_eyes:

2polubienia