Jakie udziwnienia w jedzeniu znacie?

Edit. To znaczy owoce morza lubie, ale nie surowe.

Mówisz o tej broni chemicznej? Przyjaciolka mamy mieszkala w Szwecjo i kiedys przywiozla puszke tego. Otwieralimy to na balkonie. Sasiedzi mysleli, ze gdzies kanalizacja uszkodzona.

No zapach toto ma godny.

Mam kolegę który wszystko co je polewa obficie ketchupem.

Mi się przypomniała zwrotka z szanty Morskie Opowieści:

Pływał raz marynarz, który
Żywił się wyłącznie pieprzem,
Sypał pieprz do konfitury,
I do zupy mlecznej.

Lubił se popieprzyć, a w czasie rejsu tylko pieprzenie potraw zostaje… :stuck_out_tongue: :innocent:

Z punktu widzenia dietetyki - ma to sens.