Jeszcze AO 2026?

Czemu nie? Wiadomo, tenis się wypalił tutaj, ale jakieś post uwagi można wciąż zostawić. Nawet kiedy już żaden z nas ma dość zmarnowanego czasu na niekończące się znakomitej jakości mecze. Mówię tylko o tutejszych fanach tego sportu :wink:

Do rzeczy. Tylko na podstawie skrótów obserwacje wzięte….

Rybcia wygrała turniej, Sabalenka się nakrzyczała, ale nie pomogło jej to. Chociaż było blisko w 3 secie dla obydwu pań, i uważam, że bardziej utalentowana jednak wygrała bez niepotrzebnego wykrzykiwania się… Ryba w pełni zasłużyła na to, jak dla mnie, to od kilku ładnych lat zawsze była pretendentką do wielu tytułów wielkoszlemowych, ale… Jej fizyczność nigdy nie była na topie, strasznie drobna i wiadomo przy wymagających grach można łatwo popadać w kontuzje, i tak się działo.

Co było innego w tym wydaniu Ryby w tym turnieju? Ano, ta fizyczność, na zwolnieniach i na stop klatach wyraźnie było widać jej wyrobione fizycznie ręce, niczym zgrabnej kulturystki. No i myślę, że to zrobiło różnicę, i chyba będzie dla niej pracować w tym roku. Dla upewnienia się, obejrzałem skrót gry z naszą Świątek. Iga nie grała wcale źle, gra ze skrótu wyglądała bardzo sprawenie w jej wydaniu, ale Ryba grała i z mocą swoich rąk i z niezwykłym rozmachem jej gry, gdzie rozstawiała piłki po całym korcie jak chciała.

Iga po części jest usprawiedliwiona…, co z tego, że jest super szybka, skoro nigdy nie miała wielkiej narracji na grę. U Kazaszki za to, zdaje się to być jakaś wielka historia do opowiedzenie, co od zawsze było zresztą u niej widoczne.

Djoko w finale, przeciwko Alcarazowi będzie grał tej nocy chyba. To, że wygrał z Sinnerem, to jest naprawdę osiągnięcie, ale miał bardzo silną strategicznie grę, i mimo drobnych błędów, to mentalnie wykończył Sinnera, który fizycznie spokojnie mógł wygrać tą grę. Magiczny Djokowic, trzeba mu dać ten przydomek. Zobaczymy jak to będzię z grą z Hiszpanem w finale. Hiszpan, wiadomo, gladiator. No ale, jak ze swoją strategią gry Djoko przebije się przez fiziołka tenisa. Kto wie, kto wie co to będzie. :smile:

Oglądałem cały AO pań i sporo panów. Niestety, zdrowie nieco zmieniło moje plany i chęci. Co do Igi, no cóż, z tego co zaobserwowałem, będzie dobrze jak powtórzy ubiegłoroczny sezon.
Mam nadzieję, że powrócę tu z tenisem, może już od Dohy. Zobaczymy.

Oglądam walkę Djokovica z Alcarazem i w I secie Djoko robi Hiszpana w bambuka. jest 4:1.
Djokocic- Alcaraz 6:2.
Chirurgiczna precyzja Novaka, Alcaraz jest bezradny. 33 minuty.

W II secie weteranowi doszedł nowy przeciwnik czyli kondycja. Dał się przełamać na 1:2 po serii niedokładności
2:6 - Różnica polegała głównie na ty, że Alcaraz szybko biegał do każdej piłki a Djoko takie piłki odprowadzał wzrokiem.

6-2, 2-6. Tym razem dla Hiszpana. To nie pierwsze takie zmęczenie Djokoica, im dłużej grał w drugim secie, tym bardziej zdawało się to trochę udawane. Tak można powiedzieć, gdyż często tak z nim niegdyś było. Środek meczu go zawsze jakgdyby nudził. No ale wiadomo, wiek robi swoje, czy w końcu zrobi swoje w tym finale?

Drugi set, nudny set.

Myślę, że masz rację, ale tu główną rolę odgrywa jednak 40 lat Novaka. Dojście do finału też go kosztowało. Ale tenisistą jest wspaniałym, nawet jak przegrywa. A mecz się jeszcze nie skończył.
Nieźle Djoko pogonił Hiszpana na 2:1.
3:6. Ten I set, moim zdaniem, to był łabędzi śpiew Serba. A Hiszpan gra pięknie.

No i koniec, nie oglądałem już meczu do końca, ale jednak wiek zrobił swoje, pomimo wszelkiej magii gry. Czyli rekord 25 wielkich szlemów już chyba nie w tym życiu do zrobienia. Pytanie, czy ktoś kiedyś dojdzie do tego wyniku. Czyżby Alcaraz mógł to zrobić, jakoś mało przeciwników dobrych na niego bywa ostatnio, poza wiadomo Sinnerem.

Iga?

To nie jest ta nastolatka, której wszyscy kibicowałi “na pewniaka”.

Staje sie dorosła kobietą i tu faktycznie jest caly wachlarz zachowan. Do zmian w organizmie trzeba przywyknąć. Ale nie jest źle Od ekipy też będziezależało jak sobie z tym poradzić.

On tak ciszkiem, myszkiem bez fanfar starszego kumpla ograł.

I przestał gwiazdorzyc jak ci poniektórzy tutejsi od piłki kopanej. Co mu na zdrowie wyszło.

No przepraszam ale tenis się NIE “WYPALIŁ” tutaj!
Po prostu nikogo to nie interesuje,nawet w minimalnym wymiarze ewentualnych zwycięstw Polaków.Poza Tobą,Birbantem i mną,nie sposób wymienić jednej czy dwóch uwag na ten temat.To zresztą dotyczy sportu w ogóle.No chyba że wraca reprezentacja piłkarska…
Wtedy od razu skrzykują się antykibice by sobie słownymi ogryzkami porzucać w coś co i tak ich nie obchodzi.Taka gmina…
W tym roku,nie było ani Ciebie ani Birbanta…Podaj mi choć JEDEN powód dla którego miałbym przelewać na papier swoje emocje…
Oglądałem ile się dało bo rzecz z antypodów wymaga osobnego nakładu sił.Ja pracuję głównie w nocy więc…
Z pewnością jednak pod jednym względem był to turniej niezwykły.Nikt z faworytów nie wykruszył się przed ćwierćfinałem…Rozstawienie odniosło swój chyba pierwszy taki,“sukces”

Na razie wygląda na to, że “powrócę” do tematów.

Igrzyska są z Włoch więc sytuacja sprzyjająca…Tutaj jednak jest inny problem.Ostatnio nie było skoków bo…na TRZECH kanałach jednocześnie musiał lecieć snooker :confounded_face:
Do tego nie daj Boże Hindusi grają z Papuasami w krykieta i…zapomnij o sporcie.
Tego się obawiam ale jeśli transmisje będą funkcjonowały,pisać tutaj raczej nie będę.

Dokładnie, tenis nie wypalił się, lecz w moim przypadku musiałem zejść do parteru, jednak nie stać mnie czasowo na oglądanie pełnych meczów. No i chcąc nie chcąc powróciłem do tego co już robiłem na początku naszych pogawędek o tenisie, tzn. opierałem się na skrótach, i tutaj nie obejrzałem niczego w całości.

W międzyczasie jak zniknąłem musiałem się zawodowo ubogacać… no i trochę na tym to u mnie polega.

Tak poza tym, gdyby znowu jakiś Polak, Polka genialna się pojawiła, to kto wie, ile znowuż czasu by się poświęciło z radością. Niczym jak to z Igą robiliśmy od jej niezwykłego pojawienia się.

Jak w filmie G.Tornatore,“E la Vita Continua”.Życie toczy się dalej i nie musimy się tłumaczyć,dlaczego nas tu nie ma :laughing:
Nasze dziewczyny głównie,dają o sobie znać,co jakiś czas ale są to sprawy z 5,czasem z 6 setki rankingów…Niemniej staram się to śledzić bo nie znasz dnia ani godziny…
Tu przecież rządzi pieniądz,praca i poświęcenie a nie zakichane"związki"jak w sportach zimowych…

Tymczasem w Abu Zabi nasza Maja Chwalińska rozbija Danilowic w I secie 6:1. Seta zagrała przepięknie pozwalając sobie na serwisy 181km/h.

Niestety, set II to porażka Mai 1:6

O takiej transmisji nie mogę nawet marzyć…Wszystko zatkane przez krykieta i bilard.Oraz pilkarskie powtórki…To TA Danilovic? Mam na myśli Olgę…
Gdyby Maja to wygrała,byłaby solidna niespodzianka…

Pierwszego Maja seta zagrała zajebiście prze bierności Serbki. A w II role się odwróciły. Serbka zrobiła się aktywna, Maja walczyła ale błędy goniły błędy.

Z tego co widzę na słownej relacji,to już 4:0 w trzecim secie.Serbka tego nie wygra bo,jak piszą, ma oparzony palec…
Ale wynik się liczy.Brawo Majka!!!

Tak, w przerwie ją opatrywali. 4:0 i 40:40 prze serwisie Majki, wybroniła break-point.

No i jak na złość…Szkoda tego gema!!! 4:1

I 6:2…Z zapisu sądząc,Polka miała zdecydowaną przewagę przez większość czasu, w 3 secie.No przydałby sie jak tlen,jakiś sukces wreszcie…Czas ucieka a i oznaki frustracji jak w przypadku.K.Kawy mogą sie przecież pojawić…

W III secie zagrała podobnie jak w I.
Brawo Maja!

A swoją drogą,Transylwania Open brzmi jak…zaproszenie na festiwal wampirów :joy: