Wow, wow, czego to tutaj się nie dowiedziałem o tej świątobliwej osobie prowadzącej tą szlachetną akcję pomoagania chorym ludziom.
Okazuje się, że ze świętością wsród ludzi nigdy nie było dobrze, każdy ma tam swoje za plecami.
Może do tej akcji bilbordowej było specjalna komisja, która zdecydowała o wydaniu na nie tych cennych funduszów, czyli jakiś tam ustalenia racjonalne z tym były. Wiadomo, zrobiło się trochę politycznie, no ale może to ma być pokoazanie tej 3 czy jeszcze innej drogi w tym niezbyt czystym świecie.
Dzięki takiej wzorcowej postawie obywatelskiej wszyscy Polacy mogli podziwiać miasta udekorowane kolorowymi plakatami i billboardami.
Pełna paleta barw, wzniosłe hasła, estetyka godna epoki dobrobytu.
Część Polaków nie była jednak w stanie się tym widokiem nacieszyć, bo akurat zwijała się z chorobliwego bólu, bo środki przeznaczone na pomoc dla nich zawisły wysoko nad głowami, zamienione w wielkoformatowe plansze z hasłem, że walczyMY
Pomoc? Wisząca.
Leczenie? W teorii.
Przekaz? Widoczny z daleka.
Ponownie popisałeś się błedną interpretacją tekstu pisanego.
W żadnym wyrazie moich wypowiedzi nie ma krzty dyskredytacj Jerzego Owsiaka. Nawet nie wywołano w nich jego imienia.
Niech tam sobie ten Chłop róbta co chceta, byleby te działania były zgodne z deklaracjami.
Krytykowana i dyskryminowana jest PATETYCZNA FORMA pomocy chorym i poszkodowanym, z której mimo deklaracji I dostępnych środków Orkiestra nie w pełni się wywiązuje, jednocześnie próbując oślepić darczyńców wielkimi hasłami, kolorową oprawą i światełkiem do nieba.