Bo ja jeszcze nie kończę.
Poznań na horyzoncie,24 września
By the way…Jeśli ktoś,coś to od 25 jestem przez 2 dni dostępny
Ten wrzesień zawsze był…jesienny.Chciałoby sie zatrzymać na dłużej te wakacyjne szaleństwa ale to sie rzadko udawało…
Miłości sie rozjeżdżały po kraju a raz nawet do Grecji na Rodos i szukaj teraz gdy czasu tylko mniej i mniej…
No i pytanie w pytaniu…
Jak to jest z tymi miłościami na odległość?
Było?
Pewnie że było…Na starym forum…
W każdym razie,mój"rekord" to 7 miesięcy…Tyle mi sie udało to utrzymać.I być może kolejne wakacje by to"odświeżyły"ale nie spotkaliśmy się…
To był w ogóle jakiś dziwny rok.Chyba 97 albo 96.Budy z goframi i innymi cudami,zamykali już po 15 sierpnia…
Za to plaże…
Było pusto,cudownie i tylko morze wbijało sie nocami, aż po wydmy…
Mnie smutno. Bardziej z powodu załamania pogody… szybszego zmierzchu… Wakacji w tym roku nie było, bardziej drobne wyjazdy weekendowe. Jakiś weekend może się jeszcze zorganizuje jeśli pogoda dopisze.
Związki na odległość - było jedno doświadczenie - uważam, na tej podstawie, że na dłuższą metę - jeśli oboje zainteresowani nie zamierzają zmieniać miejsca pobytu - to nie ma to większego sensu, żadnego powiedziałabym… Moja koleżanka gustowała się w takich związkach - wszystkie się rozpadły - po roku, dwóch - pakowanie się w takie znajomości może świadczyć o lęku przed związkie-bliskością: wybiera się takie znajomości, żeby właśnie nie wypaliło… Z drugiej strony właśnie wakacyjne wyjazdy i nowe ekscytujące znajomości… życie… Co innego gdy osoby się dogadają i zamieszkają gdzieś w pobliżu siebie - to jeszcze jest szansa…
Rutyna letnich obowiazkowych wakacji to skonczyla się wraz z maturą.
Potem podzial na semestry z sesjami egzaninacyjnymi byly juz bardziej elastyczne. A potem? To już tylko od zagospodarowania przynaleznych dni wolnych zależało.
A ostatnie lata to w ogóle specyficzne, wiec juz za domem zatęskniłam.
Choć zanosi się, ze zycie emeryta nie będzie jeszcze fosc dlugo osiadłe.
I bedzie okazja obserwowac, ze na Ziemi bywaja cztery pory roku, a nie sezon i po sezonie.
Po latach widać jak trudno to pogodzić.
Na pogode wpływu nie mamy-mam teraz 14 stopni i leje od 20 godzin…
Niemniej latem coś sie w człowieku"urywa",jakieś szaleństwo…A potem boli…
To przez to tak dobrze poznałem polskie koleje panstwowe
A i to czasem nie starczyło…
Do pewnej wsi za Wejherowem,jakoś było na"b"…
W każdym razie,przebijałem sie pieszo…Aż tak mi się ta barmanka podobała
A mi po prostu żal tego ciepła…
Wiedziałem że tak będzie
Kląłem na tych 36 stopni ale teraz mi tego brak bo znowu 16 i znowu długie spodnie…
Związki?
Już pisałem ale…Przypomniała mi sie Warszawianka z Mokotowa Musi mieć dzisiaj ze 4 dychy…
Jej “bezczelność”,jej stukanie do namiotu o 4 nad ranem…Pisalem już kiedyś o niej…Podobna do Kay Lenz [Pogoda dla bogaczy]…Lubiłem jej “hałas”,jej uśmiech na każdą porę…
Smutno z powodu wakacji juz bylo- bo wakacje juz jakis czas temu sie sko czyly. A nie udalo sie zrealizowac marzen. Takich na wakacje, teraz czas nie pozwoli …
Smutno teraz - z powodu “problemow do rozwiazania”, na ktore niespecjanie mam pomysl.
Ale pogoda to mnie cieszy akurat, gdyz ten upal całodobowy byl zabojczy! Nawet zaczęłam chodzic do McDonalda (choc w tym menu nie gustuję) bo tam.moglam posiedziec chwilę w chlodzie.
No więc moge Cie zapewnić, ze to proste urządzenie (wersja męska bywa bez koronek i kwiatuszków) jest bardzo skuteczną przetestowaną metodą klimatyzacji .
Stosowaną od tysiacleci, czasem z dodatkiem niewolnika, żeby się nie przemęczać.
Te wiatraczki? Nie wiem czy to działa? Czy tylko brzęczy jak uprzykrzkna mucha?
No pewnie wachlarz ma tradycję - na Dalekim Wschodzie byl dla obu płci wyznacznikiem statusu. Jak ubranie.
A taki wiatraczek?
Ale jaki Don Qujote to taki wiatrak …
Ten facecik w młodosci,pokrył całe ciało debilnymi tatuażami i teraz sie wstydzi.Dlugie spodnie i dlugię rękawy i cierpi.I głupie 19-20 stopni go paraliżuje
Rany…Ten świat jest,bywa dziwny…
Dlatego ja nie dam sobie podziurawić cennego opakowania jakim jest moja skóra. Jedyne ustepstwo to kolczyki. Bo jednak gubie kolczyki rzadziej niz kiedys klipsy a teoretcznie tatuaze można usunąćale to ponoć bolesne i drogo. Jak jescze ich dużo?
Kiedyś…
Nie wiem czy teraz czy na starym forum,zastanawiałem sie nad"pytaniem"
Czego NIGDY nIe zrobisz ze swymi pieniedzmi.
I odpowiedz natychmiastowa:
-NIGDY nie wydam kasy na tatuaże!!!