Nie tylko na Ciebie działa pozytywnie ![]()
A słyszałeś o tym, że depresję jesienną/zimową leczy się między innymi światłem?
Nie.Nie mam o tym pojęcia ![]()
Ale nigdy nie usiądę przed żadną lampą
Szkoda mi czasu.
Poza tym,nie czuje sie chory.
Depresja?
Tego światło nie uleczy.Przyczyny bywają konkretne.Praca [lub jej brak],zarobki,układy rodzinne,sercowe,fizyczne niedomagania…Tego lampa nie wyleczy.
Depresje są powodowane różnymi czynnikami. Czasem są to chemiczne niedobory pewnych substancji. Ale są i takie, które są podatne na leczenie światłem. To zależy od rodzaju.
Ni sugeruję Ci leczenia depresji ![]()
Sobie też nie. ![]()
Teraz to ja znikam na co najmniej godzinę.
Mam nadzieję, że jak wrócę, to rozpoznam samą siebie w lustrze ![]()
???
A coś Ci grozi?
Np. depresja?
Mialem z tym do czynienia w 2013.Potworny kocioł w pracy.Bylem bezrobotny przez…27 dni
Tyle ze na obcym gruncie to było takie…nieprzewidywalne ![]()
W krytycznej chwili czlowiek zawsze mysli najpierw o rodzinie…I ta troska jest w stanie wkrecić w glebę…
No i jak do tego ma sie jakaś lampa? ![]()
No nieee… Są takie, które powodowane są tym, że dostajemy za mało światła. Twoja to inna była. No i nie każdy smutek jest depresją.
Nic mi nie grozi, ale po raz pierwszy w życiu mam farbowane włosy
Bałam się, że się nie poznam, ale zrobiła mi bardzo podobne do naturalnych.
Kiedyś musi być ten pierwszy raz ![]()
Tak,zdecydowanie nie każdy.U mnie to sie raczej w złość przeradza i chęć działania.Nie potrafie siedzieć w kącie i gapić sie na deszcze za oknem…No chyba ze w ramach jesiennej radości,z jakiegoś powodu ![]()
W kwestii farby…Akurat miesiac temu bałem sie ze córka coś spieprzy i bedzie dramat…Ale chyba i tutaj mamy wielki postęp.Piękny,delikatny kolor…Nie jak Bułgarkaw Anglii ![]()
Trzeba o siebie dbać i się depre(s/c)jonować. Bo jak dopamina spadnie to potem dużo ruchu trzeba, żeby wstała ![]()
Posadziłem u rodziców z siostrą na cmentarzu, a na balkonie u mnie były aż 1 dzień, potem zginęły razem z skrzynkami. Widać komuś były bardziej potrzebne
Współczuję. W ogóle czasem za dużo przygód na jedna osobę to za dużo.
Takie jest życie, nie chodzę na skróty w nim / no może do pracy - są dziury w płocie / a tak to siostra ma rękę do kwiatów, czasami aż za dokładnie jak dla mnie. Sami żyjąc powielamy ich błędy, smutek, radość itd bo część tego mamy w genach po rodzicach z różnych ich lat życia. Nie na wszystko mamy wpływ, i tylko niektóre możemy sami u siebie zmienić / np nałogi czy część chorób /. Fakt że boli brak rodziców
