Kwestia toalet publicznych w Warszawie

W związku z porą spacerową, potrzebą społeczną, ociepleniem klimatu ubogą ofertą toalet, która znalazłam na stronie miasta stwierdzam, że temat jest naglący. W stolicy europejskiej co zrobić w sytuacji, gdy umówisz się na randkę i jedyna dostępna toaleta w promieniu 6-8km jest zamykana o 18ej. Czy w tym celu należy zapoznawać się z ofertą lokali gastronomicznych znajdujących się po drodze?
Czy macie doświadczenia z innych państw europejskich w tym zakresie? Nawet bez spotkania towarzyskiego powstaje problem.

1 polubienie

Temat jest rozwiązywalny😹

1 polubienie

Toalety platne wymyślił Rzymianin
Ten od petunia nie omlet

3 polubienia

Warszawa to duża wieś pełna przyjezdnych wieśniaków. Przywykli srać w krzakach.

4 polubienia

Na holenderskiej prowincji nie ma toalet, ale jest mnóstwo lokali i tam można bez problemu.
W dużych miastach są i toalety, i lokale, tak, że jest się gdzie załatwić.

3 polubienia

Slawojki …

2 polubienia

Poza tym jest zasada: srasz tylko w domu. Już w szkole podstawowej ona obowiązuje.

Sławojki - głodziówki - sołtysówki… :rofl: :joy: :grinning:

3 polubienia

Ja bym postawiła na wiśniówkę i czeresniaka

1 polubienie

Infrastruktura miasta sprzyja gnuśnieniu więc. Spacery są świetną profilaktyką chorób demencyjnych, ruch jest lekarstwem na wszystko. Ale jak widać trzeba zaopatrywać się w pampersa (nie tylko pracując na kasie w markecie). W sumie to dzieciaka też posadzi się z tabletem, laptopem a że nauka mu gorzej będzie szła to nikt nie zauważy, bo “nauczyciele te nieroby sa głupi i to ich wina”.

2 polubienia

Nauczciele sa kluczem
Ale wytrycha brakuje

1 polubienie

Koleżanko miła, jak tam nauczycielem nie jestem, a demencja mnie wali niepomiernie… :stuck_out_tongue: :joy:

1 polubienie

To znaczy, ze owoce jesz z wkładką mięsną

1 polubienie

Lepiej nie pytaj, co ja wyrabiam. Niech tu myślą o mnie dobrze… :joy:

3 polubienia

Kot doniesie aportem
Zmieniam sąsiadów przez sciane. Ludzie zaczeli od wyrzucenia starych pomyslow a przynajmnie sporej ich części
Na razie jestem na etapie ciekawosc zabiła kota😹

2 polubienia

U nas nie ma publicznych toalet, czasami tylko w parkach. Ale np. każdy może załatwić potrzebę w Starbucks. Pewnikami co do toalety są stacje benzynowe, ale z reguły gdy się korzysta to kupuje się z grzeczności niepotrzebny drobiazg…

4 polubienia

Sposób ze stacjami przetestuję, tylko najpierw sprawdzę co tam można kupić, żeby planowanie miało sens. Szczerze, to nie wiem, jak ludzie dzieci “załatwiają”, bo przecież dziecko nie wytrzyma długo bez siku. Działa chyba “podkrzaczkiem”.

2 polubienia

U mnie zamontowali aż 2 toalety automatyczne kontenerowe na 1 osobę bez poczekalni, wejście 5 złotówek, ful opcje - kibel, bidet, zlew, suszarka do rąk, wydawka papieru i ręcznika papierowego + lustro metalowe. Opuszczasz klapę i wychodzisz ze strefy - resztę robią automatycznie czujniki i fotokomórki, łącznie z myciem podłogi. Jedna stoi w centrum na uboczu, druga w miejskich plantach - plac zabaw dla wyjców, stawy z łabędziami i kaczki, niedaleko parkur rowerowy i kawiarnie przy błotkowe :stuck_out_tongue_winking_eye:, w sumie taka ciekawostka techniczna, elektronika jest zawodna i można spędzić dzień na dłużej będąc zablokowanym, co zaliczyły aż 2 osoby. Ciekawe jaki jest limit, niby jest podgląd dookoła kibelka i alarm na wifi do straży miejskiej, by odzyskać wolność, ale to teoria

2 polubienia

W Italii nie ma problemu, ostatecznie jest masa tabakin - punkty lotto itd, lodziarni, sklepików, drobnej pasmanterii, piccerii itd, że nikt nikomu nie odmawia skorzystania z kibelka za free, nieraz wystarcza symboliczny zakup kawy, ciasta czy loda, piwa itd. Tyle że rano pomiędzy około 10.00 - 11.00 czynna jest tylko spożywka, o 13 Włoch kończy zmianę i potem sjesta do 17.00, po niej wpada do pracy na 2 godziny / drzemka poobiednia / i wtedy życie odżywa do 5.00

1 polubienie

Najwyżej kupisz sąsiadowi / siostrze nówki pióra do wycieraczek albo żarówkę, bezpieczniki. Albo ! sobie hotdoga na wynos