Lubicie koty?


a moze psy?

Skaut? Kto ty? Flaga Unii? Hmm

Proste pytanie-prosta odpowiedz.NIE.
Nie lubie obcowac z kims z kim nie ma kontaktu.

Nie. One robią co chcą i w dupie mają właściciela.

Wolę psy. Koty zostawiam prezesowi. :wink:

nie lubię

Lubię psy…

Z kotem nie ma kontaktu? Chyba żartujesz.

  1. Koty nie maja wlascicieli tylko slużbe.
  2. Zdecydowanie nie sa obojętne. Nawiązuja kontakt i rozmawiają ze swoimi lydźmi. I okazują uczucia.
  3. Gdy widza smutnego człowieka to pocieszaja az do skutku. Zartuje ze to antydepresanty bez recepty.

No to inaczej…To rodzaj kontaktu ktory wylacznie mnie dotad irytowal.Patrze na to przez pryzmat psa i nigdy juz do domu nie wpuszcze kota.

Mam kota. Miłość moja i Alfreda jest trudna.
Nie jest on należycie wychowany, sypia w mojej wannie i miewa kaprysy. Często strasze go, że zostanie przerobiony na rekawiczki/futerko do płaszczyka/skarpetki. Nic sobie z tego nie robi rzecz jasna, znika tylko kiedy pojawiam się gdy broi. Jest ulubieńcem córki, która jako jedyna taszczy go po domu i nic jej nie robi. Nie dotykam go w ogóle i chyba nawet mam na niego uczulenie bo kicham jak za dużo łazi po salonie. Nie łazi po meblach i pewnie dlatego jeszcze go toleruje.

Moje łazą gdzie chcą bo wiedzą ze są kochane. Ze wzajemnoscią.

Kot jest przydatny na gospodarstwie. By myszy łapał. I tylko tam. Domek i podwórko. Zwykły dachowiec a nie jakiś pluszak który 3/4 doby przesypia na poduszce.

Mam identyczne podejscie.
Z kotem nie da się stworzyć takiej więzi, jak z psem.

Mialem psa blisko 10 lat.Teraz maja psa tesciowie…Tego sie w ogole nie da porownać.
I nie jest to zadna"wina" kota.To po prostu inne zwierze.

Psa można “dostosować” do życia w rodzinie, w każdej obowiązują jakieś zasady, kot je często ignoruje.

Zwyklyy dachowiec tez tyle spi. A jakie myszy?
Kiedy Ty ostatni raz myszy widziałeś poza białymi nad ranem? Szczury, ryjowki, nornice to sa. A myszy koscielne wyzdychaly z glodu w parafiach. Proboszcz byle kogo do żłóbka nie dopusci.

Nie przepadam, wole psy. Choć niektóre mnie ponoć lubiły, tak mówiła pewna ich właścicielka analizując ich mowę ciała. Ocierały mi się o nogi, to było chyba tylko w nich fajne :smiley:

Ja w ogole nue wiem jak mozna nue kochac koty a tu nagle okazuje sue ze jestem jedyna obrączynią tychże