Masakra ... Nie wiedziałem, że TVP jest aż tak nienormalne ... To już mnie przestaje dziwić, że jesteśmy ostatnim ciemnogrodem w Europie

Dziękuję za nakierowanie.
Zupełnie słusznie piszesz że uświadomienie sobie jaki to przyimek, jaki przypadek i jeszcze jaki rodzajnik, wymaga zawsze zastanowienia. Ale na etapie nauki języka, inaczej sie nie da, jeszcze nie ma się pamięciowych nawyków.
Zdolności do języków nie mam ale postanowiłem że ten czas wykorzystam na przypomnienie sobie tego co kiedyś umiałem.
Co do ostatniej uwagi. Myślę że zawsze na wstępnym etapie nauki języka używa się słów i zwrotów prostych, i czasem nieżyciowych, ale ułatwiających początki.

1 polubienie

O 9.00 to ja rzadko jestem gotów do wysiłku umysłowego ale zajrzę na tę Kulturę.

2 polubienia

@Antykwa
Nigdy nie uzywa sie uproszczen porzy nauce jezyka obcego jezeli chce sie kogos nauczyc! Tak sie rodzi sztuczna mowa z ktorej smieja sie cudzoziemcy
Mam na to przyklad: moj angielski: szkola podstawowa i liceum, prawie sama gramatyka. Nawet Szekspira potrafilam czytac ale do dzis sie raczej po angielsku nie dogadam. Drugi przyklad: dwa lata niemieckiego w Polsce a wyjezdzajac do Szwajcarii to ja ani be ani me przyslowiowe. Potem 3 miesiace niemieckiego i tylko niemieckiego tj szwajcarskiego w Szwajcarii i pod koniec radzilam sobie juz rozmawiajac z tubylcami. Nastepny przyklad: Nauka niemieckiego (dla akademikow co prawda ale wiekszosc jezyka w ogole nie znala). Kobieta od poczatku tylko po niemiecku ani slowa po polsku, choc jak sie potem okazalo z pochodzenia Polka. Trzy takie kursy zakonczone egzaminami i juz moglam pisac po niemiecku referaty. Dodatkowy kurs fachowy…Mieszkalam wtedy u kobiety ktora miala niezla biblioteczke oczywiscie wszystko po niemiecku. Zaczelam od Simone de Beauvoir i pierwszych 100 stron nie zrozumialam w ogole potem juz moglam przetlumaczyc sobie pare wyrazow a pod koniec juz czytalam calkiem niezle i do dzis, czasem lepiej mi sie czyta po niemiecku niz po polsku (po polsku rzadko raczej). I zeby cie nie zanudzic ostatni przyklad: lektorat jezyka francuskiego. Kobieta od poczatku tez ani slowa po polsku. Wszystko po francusku. A egzamin zdalam potem najlepiej
To sa moje doswiadczenia jezykowe. Ja przygotowujac programy nauczania niemieckiego dla Polakow (dawalam kiorepetycje jakis czas) tez sie niezle natrudzilam ale gramatyka na samym koncu
Jezeli przeczytales to do konca to dziekuje za cierpliwosc!!!
…i na koniec dodam ze tlumaczenia synchronicznego niemiecki-polski i polski -niemiecki w czasie narad) nauczylam sie juz sama

2 polubienia

Nie tylko przeczytałem do końca ale czytałem z zainteresowaniem.
Wierzę w to, mam sam takie przekonanie, że z lektorem mówiącym tylko w języku obcym efekty nauki są najlepsze. Ale co ja pocznę kiedy sam jestem i mogę co najwyżej sam do siebie mówić. Mam podręcznik a nawet dwa różne. Jak pogrzebię na półkach to jeszcze sporo innych znajdę.Więc przerabiam, staram się systematycznie po te książki sięgać i czytam, i gadam do ściany. Nie wiem jakie będą tego efekty ale myślę, że jakoś czas wypełnię i coś tam we łbie zostanie.
Oczywiście w tych podręcznikach ćwiczenia gęsto przetykane są gramatyką. Te cholerne przyimki.
Ty masz bardzo solidne, wielokursowe podstawy swojego języka i mogę Cię tylko podziwiać i zazdrościć Ci. Pewnie jest to oparte również o wrodzone zdolności. A żeby tłumaczyć synchronicznie to chyba trzeba mieć dużą podzielność uwagi i tego sobie w ogóle nie wyobrażam.
Dziękuję Ci za Twój wpis.

PS.Odnosząc się jeszcze do pierwszego Twojego zdania. Przy moich błędach jakie w wymowie popełniam, błędach wynikających z nieumiejętności, niewiedzy, fakt iż ktoś wyśmieje moją sztuczną mowę naprawdę nic mnie nie obchodzi. Z.

2 polubienia

@Antykwa
Dziekuje za to co napisales
Nie zgadzam sie co do twoich bledow. Na takie bledy (gramatyczne na przyklad) Niemcy nie zwracaja uwagi az tak wielkiej jak na ten styl wynikajacy czesto przez sztuczne zastosowanie gramatyki.
Ja moge ci ewentualnie polecic dwie metody (u mnie skuteczne) - poradzono mi to po kursach, zeby jezyk wyszlifowac:

  1. Czytanie niemieckiej ksiazki na glos (ale takiej ktora znasz po polsku - jezeli jest to mozliwe)
  2. To o czym wspomnialam czyli czytanie niemieckich tekstow (nie musi to byc od razu ksiazka - ja zaczynalam od kawalow po niemiecku)
    Ja zdolnosci do jezykow nie mam zbytniej. Ten niemiecki to byla koniecznosc raczej, zeby znalezc prace i zeby miec pojecie o kraju w ktorym przyszlo mi zyc i moc rozmawiac z ludzmi na takim poziomie jak to bylo w Polsce.
1 polubienie

Po niemiecku przeczytałem I tom Winnetou. Znałem go po polsku przedtem.

2 polubienia

Poza Polakami pisowskimi którzy pozbyli sie już pofałdowań na korze mózgowej, są też jednak normalni, rozumni Polacy. Poza tym choć polityka ma wiele wspólnego z historią, to jednak sa to oddzielne zagadnienia, nie warunkujące sie wzajemnie.

1 polubienie

@ata-ata
Różnych książek “do niemieckiego” jest ci u mnie dostatek. Die Große Duden, Wörter und Wendungen, Kleines Fremdwörterbuch, niemiecki dla zagraniczniaków, rozmówki, słowniki. Normalnego Romana jednak nie mam. Tak więc będę sobie skakał po tym co mam. Zastanawia mnie Twoja sugestia aby nie zajmować się gramatyką. Czyli tym, co najtrudniej wchodzi w głowę.
W każdym razie ta rozmowa, wymiana zdań wielce mi miła jest.image
A może w necie można jakiś beletrystyczny tekst znaleźć?

@birbant. Winnetou oczywiście czytałem kiedy miałem ok.20 latek. Nie powiem dziś że znam tę książkę. Pozostały tylko wrażenia, wspomnienia, opary. :grinning:

2 polubienia

Ja Maya przerabiałem w wieku lat 10.

1 polubienie

W wieku młodszym ale w roku mniej więcej tym samym.
W owym czasie Karl May był na rynku zupełnie niedostępny. Koledzy wyszperali w bibliotekach rodziców przedwojenne wydanie ‘Skarbu w srebrnym jeziorze’ i to był mój pierwszy May. Czytało sie to jak książkę zakazaną no i z zapartym tchem. Skąd miałem Winnetou - nie wiem.

1 polubienie

Zakazaną? Samego Winnetou od starszego kuzyna miałem, ale nie pamiętam skąd on to miał. Pozostałe Maye z biblioteki. Zresztą i Winnetou też tam był. Ale wcześniej poznałem z takiego projektora na kliszę, które to urządzenie na pewno pamiętasz. W świetlicy szkolnej, gdy byłem w drugiej klasie, bodajże.

Dziś warto było mieć zwolnienie z w-f

Jak zakazaną bo niedostępną, wyciąganą gdzieś z zakamarków, z bibliotek rodziców kolegów. Myśmy wtedy nie mieli w domu żadnych książek nie licząc paru rozczytanych dziecięcych i, nieco później, tych o treści walki o socjalizm po 2,40 za sztukę.

1 polubienie

A cóż to takiego :roll_eyes: ?

Nie znasz książki “Winnetou”?

1 polubienie

Niestety nie :confused:

Boże. Twoja młodość a moja, to dwa różne światy…

Wygogluj sobie jedną z najpopularniejszych książek na świecie. Hasło: Winnetou.

2 polubienia

A Ty też zawsze byłeś bardzo ciekawski świata, czy dopiero na pewnym etapie życia ? Czym na początku swojego życia interesowałeś się najbardziej ?

1 polubienie

Od malucha, Wszystko mnie ciekawiło, a historia od 5, 6 roku życia, Mój tata mnie zaciekawił

1 polubienie