Nasze wpadki ...?

Często wracamy pamięcią do dawnych lat, jak nam się żyło, czego doświadczyliśmy, co zapamiętaliśmy. Jestem bardzo ciekawa, czy zaliczyliście jakieś wpadki spowodowane niewiedzą, nieznajomością nowinek technicznych i inne takie :)

2polubienia

Kiedyś w hiszpańskim markecie chleba nie mogłem wyjąć. Leżał za szybą, która się nie otwierała. Stałem jak gamoń… w końcu spytałem. Ten chleb się taką łopatką strącało do rynienki… i wyjeżdżał. W ogóle superpatent bo nie maca nikt i nie ma brudnych klamek.

9polubień

Do tej pory zaliczam.

4polubienia

Ja też :smile:
Nie potrafiłam uruchomić wody w pewnym lokalu, żeby ręce przepłukać :stuck_out_tongue:

4polubienia
Ja, ponad 30 lat temu byłam na wycieczce w W-wie , zwiedzaliśmy lotnisko, postanowiliśmy skorzystać z WC , i skorzystaliśmy ... po zakończonych czynnościach wstaję i chcę spłukać wodę, rozglądam się i nie widzę spłuczki, łańcucha i dzyndzla (((( wpadłam w panikę, słyszę, ze zbiera się coraz więcej kobiet a ja w ciemnej d****e , rozpacz mnie zaczyna ogarniać i wstyd, zaczęłam w panice ściany dotykać i stał się cud - poszło hahahaa. To było moje pierwsze spotkanie kompaktem ściennym.
6polubień

Miałam ich tyle, że nie zliczę.
Jedną pamiętam, bo wydarzyła się niedawno na tym forum. Dinozaury pomyliłam z ssakami ogromnymi żyjącymi w plejstocenie, przez co wyszło, że ludzie już żyli w czasach dinozaurów. Brawo JA! Mów mi Kopaczowa!
No i co? No i nic.
Z natury popełniam gafy i nie wstydzę się tego zbyt bardzo i zbyt długo.
Jak coś sobie przypomnę, to napiszę.

4polubienia
Miałam to samo w Galerii handlowej, ledwo otwarta, szlajałam się po sklepach, potem kawiarenka, kawa i wiadomo, do toalety czas zajrzeć. Podchodzę do umywalki a tam tylko kran, ani jednego kurka , ale zauważam jakąś odstającą maleńką śrubkę, myślę sobie, to jest to , i z boku zaczynam ją kręcić, nie udało się, chciałam sobie pomóc drugą ręką i sruuuu , fotokomórka wyczula dłoń, woda poleciała.
4polubienia

A co do nowinek technicznych, to byłam w toalecie gdzie woda się spuszcza automatycznie po zamknięciu klapy i też macałam kafle.

3polubienia

Dokładnie, dokładnie !! :stuck_out_tongue:

1polubienie
Też się nie wstydzę, dlatego opowiadam :)
1polubienie
Dziękujemy za info, dobrze wiedzieć na przyszłość :)
1polubienie

Ja miałam przed chwilą mega kolosalnie ohydną wpadkę, ale na szczęście rozwiązałam problem, bez niczyjej pomocy :face_with_hand_over_mouth:

2polubienia

Oj, trochę tego było. Pamiętam moją pierwszą komórkę. Po skończeniu rozmowy, nie wiedzieć czemu, wyłączałem telefon. Jakoś tak wydawało mi się to naturalne. Oczywiście nikt nie mógł się do mnie dodzwonić. A ja wydzwaniałem na infolinię, do serwisu, już miałem oddać telefon, żeby sprawdzili co z nim jest nie tak. I przypadkowo w rozmowie z kolegą dowiedziałem się jaka była przyczyna - okazało się, że on robił tak samo. Potem po latach w instrukcji obsługi jakiegoś kolejnego telefonu znalazłem wytłuszczoną informację: „Aby móc odbierać i wykonywać połączenia telefon powinien być włączony” - śmiałem się, że to napisali specjalnie dla takich matołów jak ja.:laughing:

Pamiętam też, jak pierwszy raz korzystałem z poczty elektronicznej i chciałem wysłać komuś załącznik, to zrobiłem sobie kopię, bo wydawało mi się, że jak go wyślę, to u mnie już zniknie z dysku (był komunikat „Wyślij plik” a ja potraktowałem dosłownie). Potem patrzę – a w katalogu są oba pliki: oryginał i kopia, więc pierwsza myśl – nie wysłało się! Dzwonie do znajomego czy to dostał, on potwierdza a ja mówię, że to dziwne bo plik jest wciąż u mnie.:rofl:

Z bardziej prozaicznych wpadek – będąc w USA nie potrafiłem skorzystać ze skrzynki na listy. U nas koperty wrzuca się przez wąska szczelinę a tam trzeba było odchylić specjalną klapkę, położyć przesyłkę na półeczce i ją zamknąć (cos jak w zsypie nie śmieci). Nie potrafiłem tez zatankować samochodu pożyczonego od znajomego, bo nie mogłem znaleźć wlewu paliwa. Okazało się, że był on umiejscowiony pod odchylana na zawiasach tylna tablica rejestracyjną.:open_mouth:

5polubień
Ja wiem, ale nie powiem :)))
2polubienia

Cicho :wink:

2polubienia
Oj, o wpadkach z telefonem i komputerem, to długo by można pisać :) Mam taką jedną anegdotę, o niby telefonie... Będąc na wycieczce, trafiło na zwiedzanie pałacu, przed samym wejściem pracownik dawał nam "telefon" na smyczy, tłum wielki, pośpiech, nikt nikogo nie słuchał, złapaliśmy to do ręki i idziemy dalej. Ja oczywiście byłam bardziej uważna i usłyszałam ,że po wciśnięciu odpowiedniego guzika usłyszę głos przewodnika w języku polskim, mój mąż nie... Po czasie pyta mnie, co to? jak to co? dali nam telefony z tanim roamingiem, zaraz podzwonimy za free do rodziny. Przystawiłam aparat do ucha i głośno mówię : halooooooooo! mamusia?!!!!!!!! ( turlałam się ze śmiechu).
2polubienia

@Bingola, kopii, to ja miałam cały pulpit na początku :grinning::wink:

1polubienie

Bardzo niedawno byłem kilka dni w Uniklinice w Aachen. Rano skorzystałem z toalety. Chciałem spuścić wodę, a przwołałem personel.

6polubień

Kiedyś w pośpiechu pisząc email do pracowników firmy chciałem napisać kurtuazyjne “sorry for the inconvenience” (przepraszam za niewygody), a że napisałem z błędem, słownik poprawił mi na “sorry for incontinence” (przepraszam za inkontynencję) a ja w pośpiechu wysłałem.

5polubień

Ja miałem podobne. Na końcu wiadomości zawsze piszę ‘Regards’. Ale raz palec mi się omsknął, i wyszło ‘Retards’. Dobrze że zawsze czytam wszystko przed wysłaniem… :wink:

4polubienia