No wiesz. Przecież, że to najszczersze pochlebstwo. ![]()
Nie przedłużajmy
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Nie ma co grymasic.
Problem obiadowy mam rozwiazany - wykrylam knajpke (jak zwykle najciemniej pod latarnią, czyli 50 m od domu w Polsce), gdzie jedzenie zacne, piwo zywiec beczułkowy świeżutki i do tego miejscowe lumpy nie zagladaja, bo za czysto i schludnie.
Piwa się napij
A jak myslisz? Na razie degustuje stan rynku.
Pogoda się poprawia.
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
U mnie się popsuła. Słońce wylazło i wali jak ogłupiałe.
A było rano tak cudownie chłodno… ![]()
A dzis ogladalam wiadomosci hiszpanskie - tuz po moim wyjezdzie rozpetala sie fala burz z gradobiciem wielkosci golebiego jaja. I tak ma byc do poniedzialku. W Łodzi cieplej … Jak ktos sie nastawil na radosny weekend nad Morzem Srodziemnym to plaze pewnie oglada przez szybe baru…![]()
23st. i pada ![]()
U mnie nie chce padać. Pali i oślepia ![]()
U mnie troche chmurek i pieknie pachnie, pomimo spalin swiezutka zielenią.
Maj w Polsce jest jednak nie do zastąpienia.
Komunikat meteorologiczny: zachmurzenie umiarkowane, całkiem ciepło ale wieje przyjemny wietrzyk. A po trawniku łażą dziki. Jeden wygląda jak włochata świnia. ![]()
Na opak
Te świnki ze zdjęcia wyglądają trochę jak po depilacji.
Dziki zrobiły desant na sklepik osiedlowy. Wyjadały jabłka ze skrzynek wystawionych na zewnątrz.
No prosze, a mandarynek pewnie nie ruszyły?
Jakos do pieczonych prosiaczków z jabłkami w pysku przekonania nie mam?

Ja tam do dzikow nic nie mam, spotkanie z maciorka z warchlakami ryjkiem w twarz skonczylo się w Galicji niekonfliktowo. Poweszyla, uznala, ze czlowiek w okolicy niegrozny i drogi nam sie rozeszly. Choc najglupsze z jej potomstwa to juz kombinowalo jak mnie dokladniej sprawdzic czym/kim jestem.
A dzicze mamusie opiekuncze bywaja.
Warchlaki są przeurocze i nie mają agresji, za to ciekawość świata mnóstwo. Gorzej z ich mamusiami, ale te przyzwyczajone do ludzi, miejskie raczej spokojnie kontrolują. Niedobrze jest spotkać taką mamusię w lesie, bardzo to może zaszkodzić człowiekowi na organizm.
A Misiek wreszcie dostał vpierdol od trzech czy czterech wron. Uratowała go interwencja właścicielki i jej brata. I teraz futerko ma z letka dziurawe.
Wrony ponoc sa wszystkozerne. A koty? To znaczy kotowate? Czasem muszą sobie uswiadomic, ze nie sa wszechmocne ![]()
Zaczepnik jeden i awanturnik, miłośnik “opieki” nad ptasimi gniazdami. Wreszcie dostał to, na co zasłużył. Bo jak jedna matka go atakowała, to i jeszcze ją załatwił. Ale, jak widać i ptaki swój rozum mają.
Ja tego nie widziałem, ale ponoć te wrony były w furii. Nawet odganiane, wracały i starały się go zadziobać.
Dobrze, ze to byly wrony nie mewy…

