Podobno stan krytyczny. Mówiłem że w tym wieku zapalenie płuc oznacza odejście do Boga
Ty widziałeś papieża na żywo? Gdzie?
Spotkałem go w Watykanie. Byłem także na audiencji. Mam także jego niezwykłe, zrobione przeze mnie zdjęcie, mało kto się może takim pochwalić.
Papież Franciszek widoczny z przodu i z tyłu jednocześnie.
Widziałeś kiedyś taką fotkę?
Mamy zatem swojego człowieka w Watykanie!
Byłem tam tylko obserwatorem. Do ludzi Watykanu raczej mi daleko …
Tak takie zaproszenie wtedy wyglądało.
Czy cośrodowe audiencje generalne są jeszcze kultywowane?
Byłem na jednej za JPII w latach 90tych, ale bez aparata.
Mercoledi to środa, dlatego pytam.
Niestety nie, Papież Franciszek jest chory …
To wiem. Ale czy jak był zdrowy, co środę Papież Franciszek spotykał się z wiernymi? Cośrodowa audiencja została zapoczątkowana chyba przez Jana Pawła II.
Mam znajomą Polkę w Rzymie. Jest przewodniczką po Watykanie z uprawnieniami i gdy ktoś się tam wybiera albo ja (Byłem dwa razy), to dzwonię do niej i się umawiam lub pytam. Ta wszystko załatwia.
Jak jest na dzień dzisiejszy to nie wiem, ale mogę dać namiary. Jak znam życie, to mnie pamiętać nie będzie, ale tak czy siak możesz się na mnie powołać.
Yuupii
Mam cel w zyciu
W Rzymie mnie nie bylo a blisko?
Dojechałem własnym autem, więc zbyt daleko nie jest … Ode mnie 1600km
Od Ciebie nieco dalej, 1850 …
Ode nnie to prom i dobre checi. Drogą lądowa
Pozostaje upolowac okazje na tanich liniach
No przecie, że najlepiej lecieć. Jak wylądujesz tanimi liniami w okolicy Cinecitta, polecam miasteczko filmowe. Sprawa raczej mało znana, bo gawiedź generalnie to Colosseum, Forum Romanum i Watykan okupuje. O Cinecitta mało kto słyszał.
A warto, bo gdzie zobaczysz takie klimaty jak nie tam?
Zakątek miniksiążeczek by tam zainstalować…
Kolego ja kinomanka i wiem gdzie westerny sie filmowalo. W Hiszpanii tez Andaluzja za Franco sobie na boczku dorabiala.
Wlochy znam z polnocy.
Czasem to jest, ze masz blisko wiec zawsze sie zdaży?a potem Pireneje?z lotu ptaka ?
Początek lat 90. Trzech młodych muszkieterów zatankowało kaszlaka (oficjalna nazwa Fiat 126p) i prowadzeni myślą, że wszystkie drogi do Rzymu prowadzą, wybrali jedną z nich. Czechy, Austria i… Alpy. Na niektórych górkach dwóch muszkieterów musiało wysiąść z BMW (Bardzo Małego Wozu), by wspomóc kaszlaka, bo pod górkę na śmierć by się zakaszlał. Z perspektywy kierowców i pasażerów mijających nas samochodów, musiał to być uroczy widok.
Muszkietery nie zważały jednak uwagi na komiczność sytuacji, w jakiej się znajdują i pchało kaszlaka dalej, do celu dążąc.
Rzym okazał się cudownym miastem, zwłaszcza że Fiatów 126p trochę tam jeszcze jeżdziło i nasza maszyna nie czuła się dyskryminowana.
Pewnego dnia zaparkowaliśmy naszego czterokołowego przyjaciela w jakieś bocznej, małej uliczce, by z buta ruszyć w miasto. Później nie mogliśmy go znaleźć. Głośne nawoływanie przyjaciela nie było skuteczne.
Pomogło nam trzech czarnych jak smoła osobników.
W środku Rzymu spotkać trzech murzynów płynnie mówiących po polsku zakrawa na…
Poczytaj sobie urywek z któregoś tam pobytu w tych okolicach, jak masz czas oczywiście.
Spotkaj ulicznego grafika w Braga?
Chyba prosciej napic sie wina na mazuchu pikczu. Pisze to foneticznie, bo podstaw komunikacji nowa zabawke smattfona naìuczyc?
I w pewnym momencie przestał kaszleć. W ogóle nie okazywał chęci jazdy. Stan śmierci klinicznej.
Dwóch muszkieterów obeznanych z materią, gdzieś na parkingu północnej Italii dokonało operacji na otwartym sercu, silnik na czynniki pierwsze rozbierając. Coś tam podłubali, pokręcili, poszczotkowali, podmuchali i wnętrzności wsadzili na swoje miejsce.
Kaszlak odżył, kaszleć nie przestając. Muszkietery pojechały dalej.