Przypadek Nawrockiego jest przypadkiem bardzo szczególnym. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się po nim, że będzie właściwym prezydentem. I nie zawiódł mnie. Na tym bym zakończył temat tego indywiduum.
Interesuję się trochę historią i wiem, że od starożytności władcy uznawani przez historię za wybitnych, nie byli jako ludzie kryształowi. Ale mają pomniki na całym świecie, bo ci co je postawili w wielu przypadkach wyrazili swą wdzięczność. Nie zmienia to faktu, że wiele pomników postawionych jest niesłusznie.
Co do Kwacha, to był, jak do tej pory był jedynym prezydentem wszystkich Polaków. W czasie prezydentury zrzucił sw.ą partyjność czego mu Miller do tej pory nie może wybaczyć.
Nie do końca tak było. Sporo podpisywał lub wetował właśnie z powodu swych korzeni partyjnych, ale do pisiackich wetomatów mu bardzo daleko. Faktycznie jednak potrafił sprzeciwić się swojemu środowisku, rzadko ale jednak. Dudzie jako jedyną zasługę przypisuję zawetowanie ziobrowej ustawy o sądownictwie - gdyby nie to, naprawa sądownictwa nie byłaby możliwa nawet za kilkanaście lat.
Kwach wetował z innych powodów niż Nawrocki. On nie wetował z powodów partyjnych, ale uważał, że te weta są słuszne, choć niektóre takie nie były, inne zaś były. Ja wtedy dopiero przekroczyłem 40 i bardzo uważnie śledziłem ówczesną polityczną scenę Polski. Mam dobrą pamięć historyczną i z tamtych wydarzeń mógłbym zdawać egzamin.
Dziś już mi tak nie zależy na takich obserwacjach, wystarczy mi, że nasze polityczne środowisko, niezależnie jakiej opcji jest wielkim szambem. Uważam też, że Donald Tusk chce Polskę wyciągnąć z tego szamba ale już widzę, że w jego otoczeniu jest zbyt dużo takich, co nie chcą z niego wyjść.