Bzdura, dzień jak co dzień. Lubie poniedziałki!
@Bingola Niech zgadnę, pewnie jesteś typem skowronka? ![]()
Było jeszcze gorzej bo te szczyle najpierw coś ukradły a potem była bójka…No zdarza się…Mieszkam w tym rejonie 3 lata i na razie to drugi raz…Można przełknąć.
Wnioskuję że chodzi nam o to samo.Z tą jednak różnicą że czasami panicznie boję się zmęczenia.Nie takiego jak kiedyś to bywało,po kolejnych meczach…
To takie zmęczenie brakiem entuzjazmu.Zmeczenie ludzmi,otaczającym Cię światem i tym paskudnym uczuciem że wszystko już było a na więcej człowieka nie stać [brak kasy,brak czasu,kłopoty z terminami].A jeszcze pojawiło się coś czego nigdy nie było…Od 4 lat,co chwila pogrzeb ![]()
Tak na koniec…Swobodę w realizacji siebie,w pracy,miałem w życiu wyłącznie w radiu i to przez ledwie 6 lat.Teraz nawet o tym nie myślę.
Dokładnie, wcześnie chodze spac i wcześnie wstaję
6 lat swobody na całe życie? Eh, co to za żywot… jestem nim tak samo zagrożony. Ja też doświadczyłem swobody - przez ostatnie 1,5 roku, teraz skończyło się z utratą pracy.
Jest cytat, to co napisałeś, w filmie “Ona” z 2013 chyba:
“Czasami mam wrażenie, że poczułem już wszystko, co miałem poczuć. I od teraz nie poczuję już nic nowego. Tylko gorsze wersje tego, co już czułem.”
@Bingola Wiedziałem! Tacy jak Ty lubią poniedziałki, lubią poranki, lubią początki…
Ja wolę piątki, wolę wieczory, wolę końce, np. nie lubię wiosny ale lubię jesień. ![]()
Nie no…Nie powiedziałem że ja wtedy straciłem prace…Po prostu właściciele i sponsorzy się zmieniali i najczęściej,na gorsze.
Tak już jest na tym świecie [przynajmniej w niektórych branżach] że ludzie z pieniędzmi powinni zajmować się czymś zupełnie innym ![]()
Ten cytat…Tak.Kiedy jest się młodym,tyle rzeczy jest"po raz pierwszy".Potem ten czar siła rzeczy zanika bo wszystko lub prawie wszystko dzieje się po raz któryś tam…
Wiesz, że nie pomyślałem tak o tym w odniesieniu do siebie samego i starzenia się? Rzeczywiście, prędzej czy później większość rzeczy jest powtarzalna co mi osobiście nie ułatwia sprawy. Skoro wiem, że coś było trudne, nudne, niesatysfakcjonujące a tu znów muszę to zrobić to automatycznie odrzuca mnie. I wysiłek jest jeszcze większy niż poprzednio.
Wciąż staram się wierzyć w ludzi i w to, że relacje nie są powtarzalne- tzn. zawsze prowadząc donikąd i wszyscy się wykruszają niewiadomo gdzie- to jest najgorsze dla mnie bo to powstarza się u mnie w życiu jak wzór.
Dla mnie poniedziałki są spoko bo w pracy zawsze w poniedziałek dzień mi szybko leci ^^
U mnie w podziałki jest poważny zapierdziel ponieważ różni skowronkowie twierdzają, że nie ma piękniejszego dnia na realizację ich wspaniałych planów na ten tydzień. :-/
Kolego @collins02 mój sympatyczny. Nie zgadzam się, że Poznań był za komuny nudny. Buszowałem w nim dwukrotnie, raz lata 70 - sprawy studenckie, drugi raz lata 80 i nigdy tam się nie nudziłem. Bardzo lubię Poznań i Poznaniaków. Niech żyje Pyrlandia i stolica jej! ![]()
No i archiwa UP. na wydziale historii.
Kolego @Maximus3g Z Łodzią też miałem epizod, studiował tam mój przyjaciel w latach 70 i ja go odwiedzałem zarabiając na nas obu, stojąc na bramce słynnych “siódemek”, zastępując niejakiego Chobryna, gdy ten musiał mieć wolne, albo któryś z jego kolegów. ![]()
Co do poniedziałków to różnie z nimi bywało, aktualnie nie robią na mnie wrażenia jako, że już nie pracuję, odpoczywając na zasłużonej emeryturze.
Nudny w tym sensie że poza kinami i dwoma teatrami, nie było nic.Nawet MTP tylko 2 razy do roku.Plus jakaś wystawa psów…
Owszem,była cykliczna Miedzynarodowa Wiosna Estradowa ale to już chyba wszystko.W piłkę nie było gdzie grac,w tenisa tylko na asfalcie i to przez sznurek bo kogo było stać na siatki???
I wszystko zależało od tego, co było w naszych głowach.
Ratowaliśmy się imprezowaniem a każda prywatka to było święto.Wtedy knajp było jak na lekarstwo a wszystkie jak w 2 odcinkach 07 zgłoś się.Muzyczna szmira,dziwki i cinkciarze.I tego nam akurat nie brakowało.Mieliśmy siebie, radia i magnetofony oraz tony książek.W antykwariatach było łatwiej o coś dobrego niż dzisiaj.Szkola była najlepszym polem do wszelkich,wybrażalnych popisów.I wiek czyli młodość,także bezcenne…
Teraz przypominam sobie, że obok Starego Rynku był antykwariat z książkami, a właścicielem był taki starszy siwy Poznaniak, z którym bardzo fajnie się rozmawiało, tzn on więcej mówił, ja słuchałem. To był mniej więcej czas Czernobyla, jakoś tak.
Odczepcie sie od poniedziałków! ![]()
Podejrzanem poniedziałkożercom mówimy stanowczo, nie!
Ten antykwariat,skurczony do minimum,jest teraz przy Paderewskiego
