Uważam się za osobę tolerancyjną. Jednocześnie czasem zastanawiam się kto będzie pracował na moją emeryturę? Albo kto będzie bronił tego kraju w razie konfliktu?
No i co z dzietnością? Do tego trzeba kobiety i mężczyzny. Kobiety identyfikującej się jako kobieta i mężczyzny identyfikującego się jako mężczyzna
Jesteśmy skazani na sprowadzanie Polaków z Polski B do Polski A. Ewentualnie też obcokrajowców z trzeciego świata.
Zresztą już sprowadzamy obcokrajowców z trzeciego świata bo to się opłaca
Jak tak dalej pójdzie z Bibim Netanjahu to Żydzi będą powracać do Polski bo ten chce zawojować cały Bliski Wschód. Działa de facto na niekorzyść Izraela
Problem dzietności rozwiązany zostanie gdy kobieta identyfikująca się jako mężczyzna, zapłodni mężczyznę identyfikującego się jako kobieta, a ten utrzyma ciążę i urodzi potomstwo.
Będzie to przy okazji dowód, jakiej mocy są te identyfikacje.
Mogę identyfikować się jako np. krzesło, ale fakt, że nie pozwalam na siebie usiąść, czyni to krzesło niestuprocentowym.
Raczej po jego odejściu Pis się rozpadnie. W tej chwili ta partia istnieje, bo istnieje człowiek, który ją stworzył. Również dlatego, że jak startuje do wyborów, to nagle odzywa się żelazny elektorat Pisu, i robi się pewne przynajmniej 20 procent poparcia. Jednakże z tym jak i z prezesem będzie coraz bardziej krucho, i wtedy sensowność istnienia Pisu przestanie być uzasadnialna. Ile to czasu jeszcze weźmie, któż to wie, myślę, że najbliższe wybory będą jakąś wskazówką.
Naród będzie taki, jak jego prawe płuco będzie oddychać. Jeśli oddech będzie słaby, to naród też będzie taki, jeśli płuco padnie, to i … Prosta odpowiedź.
Może trzeba zastanowić się, co będzie jak już narodu nie będzie, a lud dalej będzie. Jest kilka rozwiązań, to jedno jest w trakcie realizacji. Ludzie mogą się zatopić w mieszance europejskiej, próbować ubierać się tak jak miejscowi, starać się mówić tak jak i oni, chociaż z obcym akcentem to będzie słabe. I tak dalej. Zawsze są jednostki, którym łatwiej to przyjdzie, które po pewnym czasie mogą dumnie stwierdzić, że jestem taki jakie miejsce, w którym jestem. Problemy narodowe oczywiście wtedy kończą się, jest lepiej i ciekawiej. Można też z tytułu systemu, w którym się żyje starać się brać udział w różnych politycznych głosowaniach, którzy też są za tym, żebyśmy wszyscy stali się jedni.
Niedawno oglądałem film na YT głoszący, że kiedyś małżeństw było więcej i były bardziej trwałe, bo małżeństwo pełniło więcej funkcji niż teraz. Można więc przypuszczać, że małżeństwa były zawierane również przez osoby, które nigdy się nie zakochały, a nawet przez osoby LBGT.
Małżeństw było więcej bo był to uswięcony tradycją zwyczaj. A trwałe bo rozwód to wstyd i grzech, kobiety nie miały swoich pieniędzy wiec nie mogły odejść od męża alkoholika czy tyrana.
A przede wszystkim - małżeństwa były trwałe, ale nikt nie badał czy były szczęśliwe.
No i racja!
Taka to podstawa która nigdy się nie zmieni.
A do emerytury się nie przyzwyczajaj.Ja mam 64 lata i dałem sobie spokój z pierdołami.
Po pierwsze,wcale nie uśmiecha mi się bezmyślna wegetacja.
Po drugie,NIE WIERZĘ żadnej bandzie która przez całe życie wykonywała skoki na moje zarobki.I teraz miałaby mi to niby oddać???
Socjalizm jest jak Stalin.Raz wziętego nigdy nie odda!Chyba że siłą..Wolę jednak pracować jak pradziadowie a nie wszczynać wojny domowej.
A o obronie kraju nawet nie wspominaj.
Takiej polaryzacji jaka ma miejsce obecnie,między tymi którzy się poczuwają a tymi którzy potrafią tylko chlać,roochać i wydalać nie było nigdy w historii.
Cena dobrobytu