Witam. To pytanie jest skierowane głównie do rodziców, ale może nie-rodzice też będą wiedzieli.
Pytanie dotyczy i braku chęci i braku możliwości Waszego ewentualnego dziecka.
Witam. To pytanie jest skierowane głównie do rodziców, ale może nie-rodzice też będą wiedzieli.
Pytanie dotyczy i braku chęci i braku możliwości Waszego ewentualnego dziecka.
Dobrze że dodałeś bo inaczej uznałbym pytanie za retoryczne.
Na chwilę obecną,chyba nie ma nic ważniejszego. Nie mamy żadnych kłopotów z dzieckiem i właściwie pozostaje tylko to…
Z tym że oczywiście sprawa pozostaje w naszych myślach.Służyć można pomocą czy wsparciem ale żyć za dziecko się przecież nie da To jego/jej wybory…
Tym bardziej że tatuś na tamtym etapie,nie za bardzo mógłby robić za wzór
O braku możliwości,nie ma absolutnie mowy.
Chęci?Także choć dziecię teraz wydaje sie być skupione w 100% na egzaminach…A kiedy robi się cieplej,od razu wybiegamy myślami w dalekie kraje…
Na wszystko w życiu jest czas i lepiej nikogo ani niczego,nie poganiać
Dziecko jeszcze tego nie wie. Rodzic nie może za dziecko planować. Musi pójść własną drogą.
Bardzo mi zalezy i bardzo mnie martwi niestety. Zwlaszcza aktualnie - znow spotyka sie z chlopakiem, ktory kiedys baardzo ją zranil, zawiodł, okradł itp… a nas wqurwił . Ponoc (nie wierzę) dorosl i zmienil sie .
Możliwości. Im mniej ludzi dookola tym gorzej. Natomiast co do reszty? Nie naciskac, nie ingerowac, ale obserwowac. Jak słusznie pisze @collins02 za kogos zycia nie przeżyjesz.
Moje dziecko jest jeszcze małe, ale o ile mi się klepki w głowie na starość nie poprzestawiają, nie będę ingerować w jego życie prywatne.
Devil w jednym wersie zawarł cały sens. Ale doskonale rozumiem Ihtiel, gdy dziecku dzieje się krzywda i podejmuje decyzję na własną szkodę, to ta bezradność tak wkurza! Człowiek tylko może stać z boku i się przyglądać, bo wszelkie naciski odniosą odwrotny skutek.
Dlatego z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć- brak związku u dorosłego dziecka, to dla mnie nie problem. Wręcz nie moja sprawa. Problem zaczyna się wtedy, gdy to dziecko jest w złym związku, krzywdzone i nic nie można na to poradzić.