Rozdziobią nas?

Nie ma sprawy. Ze zrobieniem takiej ilości poradzę sobie szybciej niż Ci się wydaje. :joy:

2 polubienia

Niestety, ale te “głupie” 1000 km…

Że o zarazie nie wspomnę.

2 polubienia

No tak… Jeszcze o tym zapominam. Jeszcze mi tak mocno nie weszło w krew. :thinking:

2 polubienia

Ale to nie ja, to decyzja hm być może to śmieszne ale podświadomość z mózgu podpowiada - liczy się pierwsza decyzja co zobaczą oczy, a te zobaczyły pierogi mrożone, tyle że mi jakoś nie podchodził ich wygląd to se swoje zrobiłem. Uwielbiam pracować w kuchni - piec, gotować itd, mniej pomyć, i tak zrobiłem, choć z śmietaną nie smakowałem / nikt mnie nie uraczył taką porcją / , a naleśniki też są w kolejce znowu do zrobienia - ostatnie miały w cieście startego banana i zawsze mi ich zabraknie

Też miałem kota w czasach komuny. Kiedyś wywiesili kartkę (jak to często w PRL bywało), że nie będzie wody chyba ze 2 dni. Harcerskim sposobem nabraliśmy całą wannę. Po powrocie ze szkoły, odkryłem trupa kota pływającego w wodzie zanieczyszczonej jego śmiertelnymi odchodami. Chyba sama woda go zaciekawiła, gołąb nie był potrzebny. Kot nie był w stanie się wydostać. :-/

3 polubienia

Znajoma w latach 90, chciała się wykąpać i napuściła wody do wanny. Woda sobie leciła z kranu, a ona, ta znajoma zajmowała się w w tym czasie innymi domowymi czynnosciami. Kiedy weszła do łazienki wziąć tę kąpiel, w wannie stwierdziła pływającego wielkiego szczura, który też nie mógł wyjść, bo wody było nieco ponad połowę wanny.

Ale najciekawsze jest to, co działo się później. :grin:

2 polubienia

biedne kocisko.

2 polubienia

A u mnie wrony nie uświadczysz,ale mnóstwo pięknie śpiewających ptaków.
Dawno takich treli nie słyszałam.

2 polubienia

Może z zupełnie pełnej wanny miał kłopot, ale mój poprzedni kot lubił spacerować brzegiem wanny i kilka razy wpadł do niej. Miałam do sprzątania! Ale tylko wodę, którą porozlewał wyskakując z wanny i z futra, jak się otrząsał :slight_smile:

1 polubienie