Śniadanie mistrzów!

Gdy w listopadzie chyba,przechodziłem obok dawnej komendy,aż zęby zabolały na widok tej ruiny.A takie piękne wille tam stoją… :thinking:

1 polubienie

A tuż obok,Radio Merkury,dzisiaj Radio Poznań.Miejsce mojej mikrofonowej inicjacji w 1992 roku :smiley:

1 polubienie

to ciekawe co piszesz. Wygląda że żyłem w niewiedzy sadząc że angole wiodą prym. Być może tradycja i sztywność etykiety przegrywają z eksperymentatorstwem (nie wiem czy takie słowo istnieje) zbuntowanej kolonii.

1 polubienie

Kwestia punktu widzenia i zapewne,obyczajów…
Z mojego punktu widzenia,Anglia niczym sie nie wyróznia i nie produkuje niczego co zaslugiwałoby na uwagę.
Owszem,wybór jest spory.Dortyczy to jednak w głównie wszelkich ziołowych dziwactw.W przypadku herbaty z naszego świata,jest PG,Dajerling,Twinnings czy Tetley.I tylko Twinnings,zasluguje na uwagę…I to też nie zawsze…
Każda herbata dzisiaj,da się pić jeśli woda jest ok.A z tym jest coraz gorzej…
Jak policzyłem,już ponad 12 lat,stosuję filtry i choć to troche kosztuje,warto!

1 polubienie

Muszę się pochwalić, że Holandia ma najlepiej uzdatnioną wodę na świecie. Można ją pić z kranu bez żadnych obaw, z tym, że ona taka jakaś bez smaku. Ponieważ piję herbatę okazyjnie tylko więc nie mam zdania jak ta woda wpływa na smak danej herbaty. Ale do kawy taka woda pasuje.

1 polubienie

Nie tylko Holandia. W Hiszpanii teoretycznie wode jesli jest dostarczana wodociągami tez mozna pic prosto z kranu. Z publicznych wodopojów tez bez problemu. Jesli nie to jest to wyraźnie oznaczone, że tylko do celow “technicznych” lub po przegotowaniu.
Ze smakiem to roznie bywa…
Owszem jej sklad (wody) na smak herbaty ma wplyw, a juz zamowienie herbaty w barze czy nawet restauracji graniczy dla herbatopija z proba samobójstwa. :smile:

pamiętam- wiatraki bardzo się tym chwalą. Jak jeszcze mieszkałem, to też popijałem kranówkę.
Dzisiaj mieszkam (wróciłem) na starych śmieciach. Kranówkę pijam regularnie. Moje miasto “oferuje” dwa smaki/dwie wody dla swych mieszkańców (dwa różne ujęcia). Różnicę czuć.
Moja latorośl tylko pija z filtra a mnie nie smakuje. Może dla tego że pochodzę ze starych czasów gdy na każdej przerwie pijało się wodę z kranu w szkolnej toalecie ( a po wf wręcz żłopało)…

2 polubienia

W Łodzi to ostanio ponoc z ujęć glebinowych i pic mozna kranówkę bez przegotowania?
Wolalam nie ryzykowac, bo żołądek wymeczony ciaglymi zmianami diety mogl kolejnego testu nie przetrzymać?
Zreszta tak do picia w Polsce jest lekko gazowana cisowianka i to jest to…

W Warszawie też można pic kranówkę, ale jeszcze 15-20 lat temu wszyscy ganiali do studni oligoceńskich, bo ta z kranu nadawała sie tylko do podlewania trawników i prania. , Dziś prawie nikt o tym nie pamięta.

2 polubienia

W czasach PRL w większości dużych aglomeracji woda z kranu była nie do picia .Ale bywały wyjątki, szczególnie w mniejszych miejscowościach problemu nie było. Dobra woda do picia była w pasie nadmorskim od zatok Szczecińskiej i Gdańskiej. Ale zarówno w Szczecinie i Gdańsku kranówka już tak dobra nie była. I pamiętam, że na sporych odcinkach Wisły oraz Odry a także i Warty woda bywała różowo-fioletowa, a waliło tak, że nos w trąbkę się zwijał. W takim stanie również było wiele jezior. Osobliwie tych, gdzie blisko były PGRy lub zakłady pracy.

1 polubienie

Nie, ja pamiętam, że w latach 70. namiętnie piłem kranówkę i mi smakowała. Piłem prosto z kranu. Ale w latach 80 i 90 przez brak inwestycji miejskich siec wodociągowa przezywała zapaść. Dopiero dzięki funduszom unijnym i inwestycjach w filtry, stacje uzdatniania można te kranówkę spokojnie pić.

1 polubienie

Łódzka piliczanka z czasów PRL to bywala w kolorze rownie wspanialego piwa jasne pełne.
Roznila się tym, ze myszy czy jakies robactwo z kranu nie plynelo, bo w butelkach sie trafialo. Ale to nie tylko sprawa stacji uzdatniania (chlorowianka), ale też rur.

Tak. Woda zaczęła się psuć w II połowie lat 70. Gierek budował co się da na chybił trafił, powstawało dużo fabryk, ale w ogóle nie zwracano uwagi na skutki tego, jeśli chodzi o środowisko naturalne.

1 polubienie

W tamtych czasach myszka w piwie, czy jakieś insekta nikogo nie dziwiły.
Bywały też różnego rodzaju małe przedmioty. Mnie się trafiła gumka do zamazywania obrazków od ołówka, a kolesiom, jednemu sznurówka, a drugiemu wkład do długopisu.

1 polubienie

W kazdym razie dobrze bylo najpierw zawartosc butelki pod światło obejrzec :grin:

1 polubienie

Bułki i chleb, to też temat rzeka na temat tego co tam można było znaleźć.

Akurat tu nie mam jakichs zlych wspomnien, moze dlatego, że pieczywo zwykle kupowalismy “od prywaciarza” czyli ocalalej niewielkiej piekarni. Drożej było, ale jakosc nieporownywalna.
Tyle, ze na sobote i swieta to na zapisy…

W Polsce spotkałem sie z niesamowitą wodą tylko w jednym miejscu.W górach,w okolicach Cieszyna.Faktycznie,taką wodę można pić jak leci.Prosto z kranu.

Tak jak pety w chlebie.Taki dowcip to był…Często spotykany :angry:O zapałkach czy wykałaczkach już nie wspominając…
Za to żywność mieliśmy najlepszą,najsmaczniejszą i z pewnością,nie najdroższą.
I to sie lawinowo zaczęło psuć,od początku lat 90-tych.No,może od połowy.
Teraz doszło do tego że coraz częściej wybieram pewne rzeczy [szynki!] angielskie bo to że oni jeść nie potrafią to nie znaczy że żywności nie mają.

Uff, angielskie sniadania na Gibraltarze. Jak mozna zmarnować tyle dobrego jedzenia?
Powiedzmy sklad standardowy, podrecznikowy nieomalże. Fasolka na sniadanie to jednak nie moje, a słynne baranie kielbaski? Jagniecine i baranine jako mięsko lubię, ale czym oni to swinstwo skladajace sie glownie z łoju przyprawiają?
Na pocieszenie?
Podobna sytuacja to chyba wszędzie - jedzenia nie brakuje jako surowca, ale czesto pomysly na jego przyrzadzenie, zastosowane przyprawy lub ich brak to nie na polskie podniebienie. Nawet takie co to juz z niejednego emigranckiego garnka jadło.
Na szczęście czlowiek poki co ma dwie rece i checi, zeby sobie poeksperymentować.
U mnie dzis na obiad kuchnia fuzjon oparta na pomysle sosu carbonara. Boczek, grzyby shitake podsmazone na maśle. Troche smietany. Oczywiscie bedzie to sos z makaronem nie odwrotnie.:wink:

1 polubienie