Srutu tutu kłębek drutu

Marka niemiecka. Już nie pamiętam jak wyglądała.

1 polubienie

A ja kupowałem za taki rulon. Od kolesia Escorta kupowałem. Rulon wynosił 105 milionów zł polskich, tzn biletów narodowego banku polskiego.

Za to Escort, to było porządne auto, przedostatni wypust z gaźnikiem. 1987 rocznik, panie, wtedy jeszcze auta umieli robić… Trafił mi się sześciolatek z Belgii z przebiegiem 46000.

2 polubienia

Ja kiedyś sierrę kupiłem w gorzowie. To było jak weszliśmy do ue. Gość zrobił remonty od podstaw, odebrałem auto w podkłądzie do lakieru po remoncie silnika, zawieszenia i innych. Kupiłem za troszkę więcej niż wypłata auto które jak nowe. A gość po wejściu do uni kupił młodszego niemca

1 polubienie

Ludzie niebojący podejrzani są

1 polubienie

W 2009, jak już byłem wyemigrowany, najpierw do Niemiec, wyczaiłem Opla Calibrę i nowy prawie silnik do niej 3000. DOHC. Pierwotny 2000, wywaliłem, bo miał zjaraną uszczelkę i z kolesiem wymieniliśmy na ten drugi. Za wszystko zapłaciłem 1500 euro. A zarabiałem 2000. Nie kłamię. Ale nie chce mi się opisywać całej historii tego, nadmienię tylko, że kupiłem od Niemca - nałogowego hazardzisty.
500 euro dołożyłem za nowiutki komplet opon do szybkiej jazdy z Fuldy. Trzy lata bez cienia awarii, a przeglądy roczne z marszu. Dopiero po 3 latach padł mi katalizator. Po pięciu latach to auto “ukradli” mi ruskie, jak już zainsatalowałem się w Holandii. Bardzo skorzystałem na tej “kradzieży”… :+1: :grinning:

1 polubienie

Kolego używane auto czy wynajecie pokoju a nawet mieszkania z pierwszej wypłaty? Bylo mozliwe
Nasza mirafiorka kupiona w Madrycie wymagala zmiany rury wydechowej
Gorzej bylo ubezpieczyć

2 polubienia