Jaką płytę Tangerine Dream przed albumem Rubycon polecasz?
Szok…
Widzę że nie marnujesz czasu ![]()
Takiego tematu tu jeszcze nie było ![]()
Słusznie zauważona różnica!
Osobiście postawiłbym na Zeit ale jest to dla mnie sprawa drugorzędna.Dla mnie liczy się Rubycon,Ricochet,Phaedra i jako ostatni z tego sekwensu,Stratosfear…Przy Cyclone już zdarzało się “odpadać” a filmowych nie biorę pod uwagę…Jakoś nie pasują…
Muszę jednak podkreślić że płyty ostatni raz,słuchałem jeszcze przed ślubem ![]()
Aaaaa…Encore!
Encore czyli ich album koncertowy.Swoją drogą…Jak minimalna i w sumie mało istotna,jest różnica miedzy ich dokonaniami studyjnymi a koncertowymi…
Sprzyjała temu publiczność SŁUCHAJĄCA muzyki!
A tymczasem,chyba warte przypomnienia…
Jakiś zegarmistrz poniżej,obliczył że to 43 lata od czasu gdy leżeliśmy na parkiecie i słuchaliśmy…SŁUCHALIŚMY MUZYKI!!!
Tangerine Dream WTEDY,brzmieli inaczej.Do nas przyjechali niby z innym repertuarem ale i ze świadomością że nikt w Polsce nie oczekuje pocztówek dzwiekowych pod zakasane blondynki…To…inna klientela.
I inny w sumie,czas…
W republice jaruzelskiej wszystko było siermiężne,poważne i niestety bardzo smutne…Wyrwać się z tego?No tak ale elektronika akurat temu nie służyla.
Ta muzyka służyła erupcji wyobrazni…Wszelkim podróżom myśli które troche zawęził Hollywood.A poza tym…Jeśli spojrzysz na Edgara Froese to on był wówczas NASZ!!!
A to bardzo zbliżało!
Nie marnuję. Sam mnie zachęciłeś w jednym z moich pytań o muzykę.
A różnicę Ty sam zauważyłeś ![]()
Brawo!
Cieszę się…
Cyclone…Taka ciekawostka.Steve Jolllife nie tylko grał ale i zaśpiewał…Nie znam płyt TD po 1990 ale to chyba jedyny taki moment…
Bent cald sidewalk…Co to był za hit prywatkowy!!! Że dzieci z tego nie było…[ o ile mi wiadomo,nie było
] zakrawa na cud…
Niemniej cały czas bardzo się cieszę że tak bezpośrednio,poruszyłeś ten niemal zapomniany temat…
nie odpowiedziałem na pytanie…Przepraszam.
Jednoznacznie i z pełną odpowiedzialnością,Ricochet!!!
Arcydzieło nigdy nie powielone,nie skopiowane a wagoniki z lewej kolumny do prawej,mam do dzisiaj w uszach.Cóż to za bajeczna muzyczna opowieść!!!
Nie bym się tu popisywał ale…Podobnie jak za telewizyjną ABBĄ,szedłlem pieszo na tzw. nowe osiedla w Poznaniu,dzwigając 2405S…
Czy w ogóle było wtedy poświęcenie którego by człowiek nie dokonał?
Odpowiedziałeś. Spokojnie.
Nie ma spokojnie!!!
Jest entuzjastycznie!!! ![]()
A swoją drogą…Dlaczego Ty,jak rozumiem,na początku tej swoistej"drogi,od razu uznajesz Rubycon za przełom? ![]()
Nie uznaję, bo go nie znam, to Ty tak zasugerowałeś w jednym z moich wcześniejszych pytań ![]()
Czyli pure luck…Taki traf…
Niemniej,gratuluję. ![]()
I chyba pozostanę przy tej opinii.
Kiedyś na Trójce,ogłoszono konkurs na najciekawszy album TD w całej ich historii…Było to jeszcze w latach 70-tych więc tych płyt było malutko…Niemniej,zdecydowane zwycięstwo odniósł znakomity koncert,Ricochet..
Słuchając wówczas radia,można było odnieść nieco inne wrażenie bo na każdym kroku,np. w Muzycznej Poczcie UKF,Stratosfera… ![]()
Ja,jeśli mnie pamięć nie myli,podobnie jak red. Kordowicz,głosowałem na Rubycon…
Dzisiaj jednak temat zaostrzył mój apetyt na Zeit i ewentualnie Alpha Centauri…Już nawet nie pamiętam kiedy miałem po raz ostatni w ręce te płyty ![]()
Byłem na tym koncercie!
Przeżyty czy tylko odnotowany? ![]()
Oczywiście, że przeżyty, bo to był pierwszy koncert zagranicznego artysty na jakim byłem
To znaczy że np. nie byłeś wcześniej na Procol Harum?
O Smokie,Slade czy Mud nie wspominając…
Mniejsza o Smokie czy Mud…Pozostałych możesz żałować!
Aaa…I jeszcze Mungo Jerry!
Ach tak, zapomniałem o Mungo Jerry. Oczywiście że byłem!
Ray Dorset wpadł kiedyś do klubu Od Nowa przy Zamku…Potem przez jakiś czas opowiadał w prasie że " tu jest jak w Anglii!!!" ![]()
Musiał trafić na jakiś koncert typu Wielka Łódz czy może nawet Kasa Chorych…Był jeszcze wtedy wśród klubowych,bluesowych “gwiazd”,zespół o nazwie Mietek Blues Band…Też wymiatali!
Dziwne to było zjawisko…Cały Poznań spał od wielu godzin a w Od Nowie inny świat!
Dobrze się słucha ![]()