Teoria boskiego paradoksu

Każdy słyszał o samospełniającym się proroctwie. W uproszczeniu to coś, jakiś szereg działań który ma być w założeniu dobry i uchronić człowieka przed tym czego się obawia… a w praktyce z każdym kolejnym działaniem uprawdopodobnia to przed czym ma chronić.

Uwaga! To konstrukcja myślowa, nie mająca źródła w żadnym konkretnym państwie… chyba :wink:

Niekiedy politycy posługują się religią. Często przy tym zwracają uwagę na upadek moralności, zachowań i odejście od prawdziwej wiary. Nawołują do powrotu na właściwą ścieżkę i starają się wtłoczyć w to całe państwo.
Ludzie widzą, że upadek następuje, podobnie jak odejście od religii… więc głosują na sanatorów. Oni przeprowadzają swój plan wprowadzając jedyny słuszny kurs i tworzą państwo wyznaniowe. W teorii, wszystkie podejmowane działania mają uchronić naród przed boską karą za odejście od kultu. W praktyce, żeby to wprowadzić w wielu miejscach trzeba naruszyć zasady religii którą się wprowadza.
Po jakimś czasie jest się bliżej tego czego się obawiano na początku.

I teraz pytanie: A co jeśli owi politycy są tylko narzędziem boskiej kary? Być może zostali wybrani, według ściśle określonego planu bóstwa, które już wcześniej postanowiło ukarać naród, a teraz posługując się wyrafinowanym poczuciem humoru, zsyła nań plagę która z jego symbolami prowadzi ich do nieuniknionej kary?

2polubienia

Znając chrześcijańskiego boga, to i tak łagodna ta kara, bo mógłby zesłać rzezie i eksterminację niewiernych.

1polubienie

Ale dlaczego w założeniu dobry? Przepowiednie bywają i złe :wink:

Samospełniające się przepowiednie poznałem w praktyce tylko na wykresach walut. Zaczyna chodzić pogłoska, że kurs spadnie. Niektórzy wierzą i zaczynają sprzedawać trefną, w założeniu, walutę. Inni widzą, że faktycznie kurs nieco wyhamowuje i dołączają do sprzedających obawiając się strat. Po niedługim czasie sprzedających przybywa i kurs faktycznie leci na łeb.

2polubienia

Mógłby, to prawda. Często się mówi o miłosiernym Bogu, ale to chyba jakiś inny Bóg? Bo biblia jest pełna opisów, które nijak do tego nie pasują :wink:

1polubienie

Dobry, bo ten przykład dotyczy polityków… a oni tylko dobre rzeczy ogłaszają :slight_smile:

1polubienie

Chyba, że są w opozycji… :smiley:

1polubienie

Biblia jest najczęściej wydawaną książką, a najrzadziej czytaną. Ludzie nie wiedzą w kogo wierzą. Zatem w zasadzie, gdyby wierzyć w tego biblijnego boga, to kara jaką zsyła na nas póki co jest bardzo łagodna.

2polubienia

@roqq - Oni też wyłącznie dobre rzeczy chcą. Polityk jest z natury dobry w głoszeniu rzeczy dobrych… z realizacją bywa różnie :stuck_out_tongue_winking_eye:

@anon44086484 - Kto czytał ten wie… ale po co czytać, skoro każdy wie lepiej :stuck_out_tongue_winking_eye:

2polubienia

Ja słyszałam inne stwierdzenie że “może nie jest to wiara w najlepszego boga, ale w takiej zostałem wychowany, to po co zmieniać” hahahahaha :smile:

1polubienie

Coz Biblie,jak i ewangelie pisali ludzie w czasach,gdy pismo znali nieliczni,napewmo nie biedny chlop,czy rzemieslnik.
A wiernych czyms trzeba bylo postraszyc,by zbytnio nie podnosili glowy.
Ostatnio bylo glosno o odnalezieniu Ewangeli z 47r ne.i co?cicho sza,tekst nie zostal ujawniony,pewjie trafi na liste apokryfow.
Na dobra sprawe i Dekalog zostal zmieniony,bo nie byl na reke chierarchom koscielnym.

3polubienia

Między nami: Większość katolików w Polsce nie zna podstaw wiary. Nie czytają biblii… a i z tego co mówią księża, rozumieją to co chcą :wink:

2polubienia

A co z tą teorią?

Ta ewangelia już jest apokryfem, skoro nie była powielana i nie trafiła do nowego testamentu. Wiele takich ewangelii istniało. Ale w 5 wieku wybrano tylko te cztery, choć ich twórcy nie znali nawet Jezusa - pewnie były najbardziej zbliżone do siebie.

2polubienia

Z tego co się orientuję, to te w apokryfach też są bardzo zbliżone. Teksty z kanonu się tam potwierdzają… pewnie dlatego są tak groźne, bo jak jedno się potwierdza, to rośnie również wartość tego czego w kanonie nie ma :wink:

2polubienia

Teorie paradoksu masz dobrze whjasniona na podstawie walut.
Tyle,ze nie do konca.
Sa ludzie,ktorzyskupuja te wakuty,moga sobie pozwolic na tymczasowe straty,by w efekcie kocowym zyskac i to sporo.
Wszystko oparte jest na rownowadze.
Gdy ktos traci,inny zyskuje.
Te samorealizujace sie przepowiednie yo nic innego,jak manipulacja,by wadka grupa osob,zyskala i to znacznie.

2polubienia

Jeśli teoria boskiego paradoksu jest prawdziwa, to każdy polityk jest narzędziem boskiej kary i nie ma znaczenia, którego się wybierze ani co on później zrobi, albo czego nie zrobi. Wolisz dżumę czy cholerę? :wink:

2polubienia

Nie wiem co tam dokładnie jest w apokryfach bo właśnie chyba nie ma dostępu do nich (jako całego tekstu), a to czego się dowiedziałam, to to, że podobno nie przedstawiają Jezusa jako takiego pełnego cnót i dobroci. Być może takie przedstawienie sprawy nie było korzystne dla Kościoła

1polubienie

Tak, dokładnie… dlatego pisałem o tym poczuciu humoru, żeby to jednak odbyło się pod boskimi sztandarami i przez zaprzeczenie zasad które na nich są :wink:

No i to, co istotne. Chrześcijański Bóg nie karze, więc o jakich karach mowa, @mk777? :smirk:

1polubienie

Ależ karze, jak najbardziej. Patrz prawdy wiary, punkt 2:

“Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre uczynki wynagradza, a za złe karze.”

1polubienie