Turbiny zwane wiatrakami, czyli farmy wiatrowe. Temat wydzielony

Teraz wg nowej ustawy wiatraki będą mogły powstać już 500 metrów od budynków

Nie wiem jaka jest granica bezpieczenstwa w przypadku awarii, np. urwania sie śmigła?
Kolejne wylewanie dziecka z kąpielą.
Normy na świecie przyklady:
• Niemcy– 1000 m od budynków mieszkalnych
• Dania – 4x wysokość turbiny

• Polska (przed 2023) – 10x wysokość turbiny (zniesione na rzecz min. 700 m), obecnie 500m
• USA (np. Texas, Iowa) – ok. 500–1000 m, w zależności od stanu
Trzeba pamierac, ze w razie awarii, rozpadu turbiny strefa bezpieczenstwa to 250- 500.
Co do wplywu infradzwiekow i zjawsk optycznych powowdowanychprzez te urzadzenia? To chyba juz zalezy od terenu - w kazdym razie tak na szybko danych nie znalazlam, a ChatGPT bredzi cos o wymaganiach wytrzymalosci materiałowej…
Moze kolega @ZiraaeL cos doda?
W kazdym razie im dalej to stoi od siedzib ludzkich tym bezpieczniej.

2 polubienia

A o co chodzi? O wiatraki? Jeśli o wiatraki chodzi, to w tej materii bardziej kompetentny jest Don Kichot. On na nich zęby zjadł.

Więc kolega @ZiraaeL nie DODA

Albo doda. Rozmyśliłem się :upside_down_face:
Infradźwięki. Istnieją, ale nie są rejestrowane przez ludzkie zmysły słuchu. Szkodliwe? Proszę zapytać o to nietoperza. On, mimo istnienia infradźwięków, jako jednostka organiczna nie umarł. Po raz kolejny ktoś/coś czymś, czego nie widać/słychać, próbuje straszyć. Badania naukowe nie stwierdziły żadnych szkodliwych skutków wywołanych infradźwiękami generowanymi przez wiatrowe turbiny. I nic dziwnego, bo gdyby takie stwierdzono, trzeba byłoby wyeliminować z użycia wszystko, co się kręci lub drga z jakąkolwiek częstotliwością (wszelkie silniki, kwarcowy zegarek na przegubie dłoni).

Zjawiska optyczne generowane przez wiatraki? Ale że co :thinking:
Chodzi o skutki obserwacji monotonnego ruchu trzech łopat na zmysły? Hmm…Ziemia też się kręci i jakoś nikomu się od tego we łbie nie pokręciło.

W tym zdaniu zmieniłbym podmiot, bo ta forma sugeruje bardziej dbałość o bezpieczeństwo wiatraków, co może wywołać wrażenie, że autor tego zdania należy do grona zwolenników wiatrowych turbin.

W każdym bądź razie im dalej od turbin wiatrowych usytuowane są siedliska ludzkie, tym bezpieczniej.

Jak widać, są zwolennicy i przeciwnicy turbin wiatrowych. Jedni będą straszyć negatywnymi skutkami ich pracy, drudzy gloryfikować ich zalety. Wojna między nimi trawa, a o przewadze jednej ze stron można przekonać się, wyjeżdżając na wycieczkę za miasto.

2 polubienia

Przez kilka lat mieszkałem w bezpośrednim sąsiedztwie wiatraków. Nie wpłynęły w jakikolwiek sposób na moje zdrowie mimo długich spacerów obok nich.

4 polubienia

No nie wiem, stan umyslu Don Quijote moglby wskazywacc, ze przebywanie w pobliżu wiatrakow bez homologacji może byc szkodliwe. :grin:
Magiczne slowo infradzwieki? Jesli dobrze pamietam z lekcji fizyki i rojeń niektorych specjalistow od cudownej broni to tylko wybrane częstotliwości i w dużym natezeniu szkodza.
Kwestia bezpieczenstwe dziala w obie strony, awarie w postaci rozpadu urzadzenia, choc malo prawdopodonbe, ale moga sie zdarzyc, więc wydzielenie strefy nie jest glupim rozwiazaniem.
Inne wady? Takie farmy czesto buduje sie w “kotyrarzach” powietrznych, z ktorych rowniez korzystaja ptaki wedrowne. I tu zwierzaki nie mają szans.
Natomiast wykorzystanie samego terenu? Pomijając problem z ptasimi truchelkami, ktore jednak ziemię użyźniają lub sa pokarmem dla padlinożerców? Nic nie stoi na przeszkodzie wypasać tam owce czy kozy lub prowadzic konkretne uprawy nie wymagajace uzycia ciezkiego sprzętu rolniczego.
W Hiszpanii widok pasacych się zwierzat miedzy tymi zdobyczami cywilizacji nie bywa zaskakujacy.
Bo dzike króliki to maja się dobrze, a nawet bardzo dobrze, bo jest zakaz polowania.
Tylko czekac, az o tym dowie sie wymierajaca populacja rysia iberyjskiego, dla ktorych sa podstawą wyżywienia?
Ale tak bywa jak za przepisy regulujace technikę i ekologię (bo jedno nie wyklucza drugiego) biora sie ludzie przekonani, ze Ksiezyc jest z twarogu .

1 polubienie

A słyszałeś te “legendarne” wycie turbin? Kiedyś jak byłem u jednego z rolników wjechałem w środek takiej farmy wiatraków i nic, cisza. Chyba że jak mocniej wieje.

3 polubienia

Tylko przy silnym wietrze, jak śmigła się szybko kręcą słychać szum powietrza, nic więcej. I to trzeba podejść pod samego wiatraka.

2 polubienia

Jak jest silny wiatr to wszędzie jest głośno. Więc wychodzi na to że bajka przeciwników wiatraków.

4 polubienia

Ojej , na te nie narzekano


A musisly nieźle skrzypieć

1 polubienie

Ej ale to zupełnie inna konstrukcja. Sam maszt może skrzypieć. U mnie na wietrze skrzypią anteny na dachu.

1 polubienie

Przecież żartuje. Choc obawiam sie, ze prawodawcy p-oslowie różnicy nie wychwycą.
:joy::joy::joy:

2 polubienia

To tylko uzupełnienie. Trzeba iść w atom

1 polubienie

Fakt autentyczny. Daję słowo :blush:
Przedsiębiorca chciał postawić trzy wiatraki na polu przy polskiej wsi.

  • Ależ gdzie Pan. Szumieć to będzie i wiater robić. Pszenicę jarą nam z pola wywieje.
  • Pan ocipiał? Kartofle na polu będą nam gniły.
  • Nie zgadzamy się !!! Precz z wiatrakami !!!

Argumentowały swój sprzeciw rolniki.

Po mocno zakrapianej dyskusji przedsiębiorcy z rolnikami u Sołtysa doszło do konsensusu. Przedsiębiorca postawił cztery wiatraki na polu przy polskiej wsi. Jeden produkujący energię elektryczną wyłącznie na potrzeby mieszkańców wsi. Prąd GRATIS dla całej wsi. Forever.

.kartoflom odechciało się gnić.

5 polubień

To podobnie jak z początkami kolei. Różni nawiedzeni kaznodzieje straszyli ludzi, że w sąsiedztwie torów krowy przestaną dawać mleko a kury znosić jajka.

5 polubień

Wierzę w słowo. U rolnika umowa bez wódki nie ma prawa bycia. Ale nie wierzę w rolnika altruistę który dla wsi daje prąd. Mam z 20 km farmę wiatraków, rolnik nie uprawia nic i żyje super. Ja mam działkę po rodzicach 3300 metrów miałem propozycje najmu i taka mała działka to mało dają.

1 polubienie

Podobno Amerykanie z Rosjanami chcą nam sprzedawać swój gaz i co za tym idzie nie będzie tak prędko z atomem

Technologie to mozna kupic u Francuzów.
Paliwo zresztą też niekoniecznie od USA czt nie daj Bog ruskich.
Ake z atomem to jest dodatkowy problem, gdzie skladowac zuzyte elementy?
Takie cmentarzysko to koszt nie mniejszy od samej elektrowni.

2 polubienia

Byśmy się nie za pale lat że jednak węgiel jest najbardziej eko.

Nie jestt.

Eko to by bylo rozdrobnienie produkcji energii i przystosowanie do lokalnych warunkow. Bo o ile w duzych.skupiiskach czy wielkich odbiorcach duze jest piekne, to już w malych i oddalonych osrodkach straty w trakcie przesylu sa olbrzymie i nie wiem czy taniej nie bylyoby miec niewielkie elektrownie? Nawet biorac pod uwage koszty obslugi i synchronizacje z siecia krajowa?

No i na wypadek wojny trudniej taki system energetyczny zrujnować.

2 polubienia

eee…nie przesadzajmy. nie po to natura wymyśliła sobie indukcję magnetyczną, a człowiek wykorzystał to, tworząc transformator, by straty były olbrzymie.

Uproszczając. Elektrownia w generatorach zmienia energię (kinetyczną, potencjalną, chemiczną, wiązań atomów, syntezy atomów) w energię elektryczną. Przekształcona energia posiada jakąś moc. Dla przykładu Elektrownia Bełchatów (największa w Polsce) wytwarza 5100 megawatów mocy. Tyle energii nie można przesłać zwykłym kabelkiem, bo musiałby on mieć średnicę (nie

chce mi się liczyć) 3 metrów. No dobra…przesadziłem trochę :upside_down_face: Dwa metry i dziewięćdziesiąt sześć centymetrów.
Moc elektryczna, jak wiadomo z lekcji przyrody w 3. klasie podstawówki :upside_down_face:, to iloczyn natężenia prądu i napięcia. P = I * U.
Jak widać ze wzoru, to czynniki (natężenie i napięcie) można dowolnie zmieniać, tak by ich iloczyn (moc) pozostał bez zmian. Np. (P)24 = (I) 12 * (U)2 jest tym samym co (P)24 = (I) 4 * (U)6. Jak widać, podczas gdy napięciem i natężeniem prądu można manewrować (zmieniać je), moc prądu pozostanie niezmieniona. I tu z pomocą przychodzi indukcja elektromagnetyczna i pracujący na jej zasadzie transformator. Przy tak wielkich mocach będzie to transformator mocy osiągający wielkość 8 wagonów kolejowych, ale są też mniejsze (kilkucentymetrowe), zmieniające np. napięcie sieciowe 230 wolt na 12 wolt, by zasilić żarówkę LED.

I tu magia. Sorry, znów fizyka. Okazuje się, że by przesłać energię elektryczną od punktu A do B i nie martwić się o jej straty podczas przesyłu, wystarczy podnieść napięcie prądu i obniżyć jego natężenie. To robi transformator i to w dwóch kierunkach. Podnosi napięcie, obniżając natężenie lub podnosi natężenie, obniżając napięcie prądu. A to wszystko, jak już ustaliliśmy matematycznie, bez zmian elektrycznej mocy prądu.
Przy każdej elektrowni stoi poteżny na osiem lokomotywów transformator i bucząc (taki dzwięk) niepomiernie, przekształca moc prądu na dwa czynniki. Ogromne napięcie i znikome natężenie prądu. Przesył w energii elektrycznej w takim stanie charakteryzuje się znikomymi stratami.
Tak to wygląda. Każdy widział.


W tych drutach o średnicy ok. 4 cm (NIE 3 METRÓW !!!) płynie prąd rzędu 60 000 - 400 000 volt. W Kazachstanie od kilkunastu lat działa linia wysokiego napięcia, w której drutach na odcinku 450 km płynie 1 150 000 volt :muscle:
Ale jak to :thinking: Przecież gospodyni domowa nie ubije piany wibratorem zasilanym takim napięciem. Piana się zetnie i ręce (delikatnie mówiąc) zdrętwieją.
I tu pomocną będzie dualistyczna natura transformatora, który potrafi też zmniejszyć napięcie i zwiększyć natężenie prądu, nie zmieniając jego mocy. Przed każdym miastem stoi mniejszy transformator, zmieniający napięcie np. 400 000 volt na 110 000. Przy każdej dzielnicy stoi transformator zmieniający napięcie 110 000 na 40 000 volt, itd.
I tak sukcesywnie, aż gospodyni domowa bezpiecznie będzie mogła użyć swojego wibratora do bicia piany z napieciu znamionowym 230 volt.

.oto cała tajemnica prądu i indukcji elektromagnetycznej. Amen.

2 polubienia