Niezbyt poprawnie politycznie zacznę od panów bo pierwszą edycję zakończyli wczoraj meczem Serbia-Bułgaria w Brazylii 3:1.
Panie zakończyły tydzień temu i musiałbym nieco odświeżyć pamięć co by było rzetelnie. Więc naszymi siatkarkami zajmę się od środy.
Występ chłopaków był cierpko - słodki. Wygraliśmy 3:0 z Kubą, ale w tym sezonie Kubańczycy to kelnerzy i prawdopodobnie wylecą z Ligi. Ze Słowenią po pięknej wyrównanej walce przegraliśmy 2:3. Podobnie stało się z Japonią, też 2:3.
Najsłabszy mecz w polskim wykonaniu to ostatni z Ukrainą, który po wielkich znojach wyciągnęliśmy na 3:2. dwa pierwsze sety, to była bida z nyndzą, potem zaczęło ze zgrzytami się zazębiać a Ukraińcy pozwolili nam swą słabą grą na zwycięstwo. W sumie 7 punktów daje nam generalnie 9 miejsce, a dwie porażki zepchnęły Polskę z I miejsca w rankingu. Reszta za niedługo w komentarzach.
I od tego chcę zacząć. Najpierw niepolitycznie o panach.
Jesteśmy jedyną drużyną w tym turnieju, która w I fazie wystąpiła niemal całkowicie w nowym składzie. Młodzieży tej przewodzi Olek Śliwka i Jan Fitrej. Reszta to debiutanci w kadrze albo tacy, co w zeszłym roku musnęli reprezentację w pierwszych fazach VNL z wyjątkiem libero Graniecznego. Np, Gierżot czy Nasewicz. Jest też ze “starych” Jakubiszczak i Lemański, który już za Vitala dostał szansę ale jej nie wykorzystał. U Grbicia ten trzydziestoletni “młodzieniec” sprawuje się wspaniale i w tym sezonie ligowym pokazał swe najlepsze strony. W miarę trwania tego tematu, przybliżę nieco jego sylwetkę, a także opiszę kilka innych naszych nadziei.
Reszta tych co wystąpili w tej fazie VLN też mi była nieznana, bo dwóch Grbić wyciągnął z I, a jednego z II ligi. Ten ostatni nazywa się Przybyłkiewicz i ma 17 lat, jest rozgrywającym, i mówi się o nim, że ma gigantyczny talent. Widziałem go tylko przez kilka minut z Kubą i nie mam jeszcze swojej opinii.
Za nami pierwsza faza VNL, dwie grupy po 8 drużyn walczyły w Chinach i Brazylii. Nasza ekipa zaliczyła Chiny.
Polska - Kuba 3:0 16/20/21.
Mocny debiut naszej młodej ekipy, mecz bez historii. Na uwagę zasługuje bardzo dobry serwis naszej drużyny.
Polska - Słowacja 2:3 25:27/25:23/24:26/25:21/17:16.
Mecz dokładnie taki jak punktacja w setach. Swoje sety chłopaki przegrali na przewagi. Słowenia wystąpiła swym aktualnie najmocniejszym składzie. Naszym zabrakło tego reprezentacyjnego obycia, spokoju i zimnej krwi w kluczowych momentach. Ale generalnie grali bardzo dobrze, widać wielki potencjał i wolę zwycięstwa było bardzo wyraźnie.
Polska - Japonia 2:3 21:25/25:21/21:25/25:22/15:17.
Japonia również w optymalnie najmocniejszym swym zestawieniu a mimo to, jak wyniki wskazują, nie było im łatwo z naszymi młodymi wilkami. Przebieg meczu podobny jak ze Słowenią, jednak Japonia jakościowo wywarła na mnie lepsze wrażenie.
Polska - Ukraina 3:2 19:25/18:25/25:22/25:21/15:11.
O dwóch pierwszych setach wolę się nie wypowiadać, bo to była katastrofa. Ale nasi siatkarze potrafili się podnieść i od trzeciego seta zaczęli górować nad rywalami w każdym elemencie gry. Oczywiście, Ukraina również dała swój najmocniejszy skład.
Wnioski na temat naszych młodziaków nasuwają się same i są dalekie od pesymizmu.
Jedynym zastrzeżeniem z mojej strony jest serwowanie. O ile z Kubą pole zagrywki było świetne, to w pozostałych meczach uciekło.
I na koniec chcę wyrazić swe wielkie uznanie dla naszego libero Maksymiliana Graniecznego. ten wbrew swemu imieniu misterny chłopczyk zagrał fantastycznie we wszystkich czterech spotkaniach ocierając się w obronach o geniusz. Nie dość, że odbierał bomby spod parkietu to jeszcze dobiegał do trybun i ratował w ekwilibrystyczny sposób “stracone” piłki. Popiwczak ma konkurenta w kadrze. Drugim libero był niejaki Ciunajtis z Trefla Gdańsk. W tym sezonie w Plus Lidze grał wspaniale i wpadł w nikolowe oko.
Niestety, grał tylko kilka minut z Kubą.
Mamy sporo czasu do Gliwic więc inne swe uwagi nieco później tu zapodam.
Kiedy gdzieś tam,mignał mi skład i wyszło na to że znam tylko Śliwkę a o jednym jeszcze ledwo słyszałem…
W sumie,szkoda,wielka szkoda że podobnie nie postępuje się w innych dyscyplinach w których młodzieży nie brak.Np. w skokach narciarskich…
Niestety w wielu innych takiego narybku nie ma i bywamy skazani na weteranów…
Zastanawiam się, jakim składem wystąpią nasi siatkarze w Gliwicach? Jednakowoż mam zaufanie do Nicoli. Wykorzystał pierwszą fazę do tego by chłopaki otarli się o wielką siatkówkę, zrobił hartowanie stali. A sam poczynił cenne obserwacje.
Niestety, aż 6 punktów nam uciekło. Nie jest to dramat, ale margines błędu w drodze do finału mocno się zawęził. Pierwsza ósemka dla takiej drużyny jak Polska to nie cel, to wręcz obowiązek, a wygranie Ligi daje przepustkę do Los Angeles.
W Gliwicach mamy papiery nawet na komplet, czyli 12 pkt. Ale, jak wiesz, papiery papierami, a życie, życiem więc trzeba grać i wygrywać tym bardziej, że w ostatniej fazie wychodzi nam grupa śmierci.
W Gliwicach Polska zaczyna z Belgią, która ma to do siebie, że już niejednej potędze zrobiła kuku. A później Turcja, Niemcy i Argentyna. Uwaga na Niemców, na własne oczy widziałem, jak rozjechali Francję. To był najlepszy mecz Niemców jaki w życiu widziałem.
A za dwie godzinki startują nasze dziewczyny. O nich za chwilę.
Czas na panie. Nasze dziewczyny w pierwszej edycji, w Chinach wygrały z Belgią 3:2, z Czechami 3:0,, z Serbią 3:2 i przegrały z Chinami 1:3. Nieźle. Generalnie z 7 punktami plasują się na 9 miejscu. Szkoda tego meczu z gospodyniami, widać było, że po trzech bardzo dobrych i trudnych spotkaniach zeszło z nich trochę pary w ostatnim.
W Bangkoku do drużyny dołączą Stysiak i Damaske.
Gramy kolejno z Bułgarią, a następnie z Ukrainą, Holandią i Kanadą. Wszystko teoretycznie do wygrania, kłopot może sprawić Holandia, jak zwykle ale jestem dobrej myśli.
Mecz z Bułgarią zacznie się za ok 20 minut.
Polska - Bułgaria 3:0 12/22/23
Nasze dziewczyny są mistrzyniami w robieniu sobie problemów.
Gigantyczna huśtawka. Kilka punktów z rzędu po wspaniałych akcjach a potem taka sama strata po szkolnych, czasem niewytłumaczalnych błędach.
I tu powinien być komplet do wzięcia.Z drugiej strony,jeśli się niemal każdy mecz gra z daleka od optymalnego składu…Różnie może być.
W lidze od zarania już tak jest że ekipy traktują te rozgrywki najrozmaiciej…
Do nie do końca tak, bo z tego co widziałem u mężczyzn, większość ekip zaczęło Ligę swymi podstawowymi składami, nieliczne tylko nieznacznie eksperymentuje. Tylko Nicola poszedł na całość w tej pierwsze edycji w Chinach. Ale on, naprawdę ma wybór. Z tego co wiem, to nawet Włosi aż takiego wyboru nie mają.
Lavarini zaś w pierwszej fazie grał bez Stysiak i Damaske. Korneluk zrezygnowała całkowicie z grania, a co ze Smarzek, nie wiem. Odpadła Czyrniańska ze względu na kontuzję. Reszta “starych” kadrowych naszych dziewczyn gra.
Zapamiętaj nazwiska; Kobut (19) lat i Szczurowska (20)
Korneluk zakończyła karierę a Smarzek zmieniła klub w Turcji…Oficiajlnie jednak,nie gra,“z powodów osobistych” mimo powołania.Co się za tym kryje,nie wie nikt…
Mecz Turcji z Belgią skończył się bardzo przewidywalnie 3:0 14/13/23. W ostatnim secie Turcja grała rezerwowymi i ich trener musiał w połowie seta desygnować ponownie Vargas z Baladin, bo było krucho.
Uuuuff…! Pot z czoła ocieram.
Polska - Ukraina 3:1 25:22/25:13/22:25/25:23.
Powtórka ze wczorajszego spotkania z Bułgarią, z tym, że Ukrainki zagrały o niebo lepiej od Bułgarek. I powtarzam, że nasze są mistrzyniami w sprawianiu sobie kłopotów.
Set pierwszy zaczęliśmy mocno, zagrywka robiła zamieszanie, atak druzgotliwy i było 6:1. I na tym koniec. Po obu stronach nastąpił chaos, błędy jednych i drugich, na szczęście pod koniec seta Ukrainki 3 razy w czystych pozycjach nie trafiły w boisko i udało się.
W II secie nasze zagrały swoje, rywalki nie istniały.
Kiedy wydawało się, że set III będzie formalnością, to tylko się wydawało. Do stanu 12:18 Polki były bezradne, absolutnie przestały istnieć. Rzuciły się do odrabiania strat było już 19:21 i krew w piach. Ukrainki odjechały jak chciały.
Set IV zaczął się dla nas katastrofalnie, było 4:8, 7:11, 12:18 przy zupełnej bezradności naszych dziewczyn. A nakręcone Ukrainki zaczęły grać świetną siatkówkę. I nagle Stysiak zaczęła trafiać bombami przy powrocie zmianowej Damaske. Ten finisz był genialny.
Ale moje wyobrażenia o komplecie zwycięstw Polski runęły.
W sobotę zmagania z Holandią, a w niedziele z Kanadą. Oglądałem mecz między tymi drużynami, byłem zdumiony poziomem a szczgólnie grą Kanady. Grają amerykańską siatkówkę. Wygrały z Holenderkami 3:1.
Ostatnia faza u pań też jest grupą śmierci podobnie jak u panów.
Mecz do meczu jest niepodobny.A szczególnie w turnieju.Bardziej bałbym się Chinek czy nawet Tajek bo skośne grają non stop,nakręcają się każdą udaną piłką i każdy przestuj może naszą,“spokojną” siatkę rozwalić.
Tu tradycyjnie bardziej bałbym się Holandii bo obie ekipy wiedzą o sobie wszystko…
Zobaczymy.
Oczywiście mogę się mylić bo meczu nie widziałem.
A tego to już zupełnie nie rozumiem…Co jest takiego strasznego w tym że inne drużyny też grają dobrze?Polki w 2 meczach straciły 1 seta… To coś,mimo wszystko znaczy.
Wygląda na to, że Tajki wylecą z Ligi. Konkurencją do wylotu są dla nich Dominikana, Bułgaria i Ukraina. Z Chinkami przegraliśmy 1:3 a mecz był do wygrania. Przegraliśmy po napadach bezradności, potem był goniony wynik i znowu bezsiła. Chinki niczego rewelacyjnego nie grają i główne role w tym turnieju nie dla nich.
Meczu nie widziałeś, a suche wyniki nic nie mówią. Do tej chwili mam w oczach te nagłe zagubienia i bezradność naszych dziewczyn. I to po dobrej grze. Brak stabilności. I to może nas zgubić. Ale nie jest powiedziane, że tak ma być w każdym meczu. W Chinach dziewczyny dały radę Belgii choć nasza gra falowała ale nie tak jak teraz w Tajlandii. Mimo wszystko staram się być dobrej myśli.