Takie zadanie mi przyszło do głowy – jak wytyczyć optymalna trasę, aby używając wszelkich możliwych środków transportu, w tym samolotów rejsowych odwiedzić wszystkie kraje europejskie w jak najkrótszym czasie? Odwiedzić, czyli przynajmniej postawić nogę na jego terytorium. Macie pomysły?
Wiem, obliczenia trochę by zajęły czasu ale może ktoś spróbuje?
Teraz paliwo lotnicze drogie jest. Trump bowiem utknął w Iranie
Ale po co???
Czyste marnotrawstwo…Nigdy i za żadne pieniądze!
Cały urok podróżowania polega na zwiedzaniu,byciu-przebywaniu tam gdzie jest fajnie i nieppwtarzalnie.Aby spedzić w sklepie ze starociami kupę czasu na pogadywaniu z dziadkiem właścicielem…
Aby pić wino nad brzegiem morza lub np. w Bolonii,być na nocnych seansach kina pod gwiazdami!
Nie mówiąc już o tym że w paru miejscach,ani mi by mi się śniło wydawać pieniądze czy marnować czas.
To już leżenie w tunezyjskim piachu,na warunkach prymitywnego all inclusive,ma więcej sensu.
Ja bym nie wytyczala, bo po pierwsze mozna trafic na strajk Lufthansy, po drugie - spozniony lot, wybuch wulkanu albo ptaka w silniku, po trzecie- trzeba wiedziec, kiedy nie mozna wjechac dokad jesli sie bylo gdzies tam (niektore kraje maja ograniczenia i jesli masz jakas pieczatke w paszporcie to nie wjedziesz, wiec moze trzeba w jakiejs kolejnosci…)
Stawianie nogi na terytorium to mi sie zle ostatnio kojarzy ![]()
Czytałeś “W 80 dni dookoła świata”?
Przecież pytam czysto teoretycznie, nie chodzi mi o zwiedzanie tylko coś w rodzaju wyzwania, zakładu. Właśnie jak Fileas Fogg u Vernego
Czytałem.I dwa filmy zaliczyłem.
Moja wypowiedz jest tendencyjna aby podkreślić jak bardzo różne można mieć podejście do życia.
W Twoim pytaniu jest dosłownie wszystko to,co mnie odrzuca.
No i zakład jest czymś innym.W ramach zakładów,można coś wygrać.
A tak w ogóle…Z bardzo zbliżonych powodów,nie akcpetuje i nigdy nie biorę udziału w tzw. wycieczkach objazdowych.No chyba że jednodniowych…