Wimbledon 2026

Zaczynam od Meczu Mai Chwalińskiej, która dostała się do drabinki głównej dzięki dzikiej karcie. Organizatorzy docenili sukces Polki w Roland Garros.
Zobaczymy czy nasza misterna polska pszczółka Maja nadal będzie żądlić.

Koledzy @collins02 i @ciekawie wzywam… :smiling_face_with_sunglasses:

Chwalińska - Sawangkaew.

SET 1.
1:0 do 30. Maja wgrywa kończąc cudownie w swoim stylu.
2:0 do 15. Maja już jedzie swoimi sztuczkami i przełamuje.
3:0 AD
4:0 do 30 rywalka zupełnie, jak do tej pory nie radzi sobie ze skrótami, dropsztqami i slajsami Polki.
5:0 Stoicki spokój Polki.
1:5 pierwszy gem dla Tajki. Tutaj Maja sobie trochę poluzowała.
5:2 rozkręciła się Tajka, Polka tak jak w poprzednim gemie grała trochę niedokładnie.
6:2 najdłuższy gem tego seta. Maja musiała powalczyć by partię zamknąć, bo Sawangkaew przestała już być dziewczynką do bicia. Mniemam, że w II secie będzie dużo trudniej.

SET 2.
1:0 do 15 Maja zaczęła podwójniakiem ale później spokojnie wygrała gema udanie prowokując rywalkę do do autów.
1:1 Maja załatwiła się trzema minimalnymi autami.
2:1 do 0 kapitalny gem Polki!
2:2 znów długi gem walki. Majka miała break-pointa, ale, niestety, dwa niewymuszaki zabrały jej przełamanie.
3:2 odetchnąłem z ulgą bo przełamanie wisiało na włosku. Z 15:40 do przewag, w których Maja dwukrotnie broniła breka, ale to ona dowiozła wygraną.
4:2 mamy przełamanie, brawo, teraz to potwierdzić.
5:2 to nieprawdopodobne, najpierw trzy fatalne błędy i 0:40 a potem 4 fenomenalne zagrania pod rząd.
5:3 pech Mai, pośliznęła się gdy mogła skończyć a później Tajka zagrała bardzo dobrze dwa razy.
Qrva, przerwa medyczna dla Polki, coś się stało z kostką podczas tego poślizgnięcia…
5:4 z 0:40 do 40:40 i, niestety, 2 wmiany dla Tajki…
5:5 Sawangkaew wraca do gry. Obie w tym gemie stworzyły piekne widowisko, czas na wygranie gema przez Maję.
Cholera, Maja ma kłopoty z nogą…
5:6 wyraźnie widać, że Polka ma kłopoty z nogą…, to się źle skończy i nie tylko ten mecz mam na myśli…
5:7 Maja w ogóle nie dobiega do piłek. Podejrzewam, że będzie krecz.

SET 3.
Czekamy na decyzję, Majki nie ma na korcie.
Nieustępliwa Maja podjęła decyzję, że gra. Obawiam się, że zdecydowała się na blokadę.
1:0 przy swoim podaniu. Na razie porusza się normalnie. Jak długo?
2:0 mamy przełamanie a mnie łamie się serce. Tajka usiłowała zmusić Polkę do biegania, ale przerzucała poza kort.
2:1 do 0. Wogóle w tym gemie nie mogła podjąć gry, moim zdaniem to koniec. Pojawia się pomoc medyczna. Magda jednak gra dalej.
2:2 drugi gem do 0. To nie ma sensu.
2:6 Maja co mogła to zrobiła. Podejrzewam, że jakiś czas nie pojawi się na korcie. Czym jest skręcenie kostki znam na własnej skórze. Leczyłem to pół roku. Przy dzisiejszej medycynie to pewnie krótszy okres, ale to paskudnie upierdliwa kontuzja.. Nie rozumiem dlaczego Tajka okazuje radość? Nieładnie. Mało tego, na trybunach jacyś tajscy nieokrzesańcy wykonują tańce radości. To zwyczajne, prymitywne chamstwo.

Przerzucam kanał by oglądać Hubiego z Ruudem. Podam tylko, że I set wygrał Polak 6:4. Dalej komentować nie będę bo tutaj nie ma sensu. Podam tylko końcowy wynik i może rzucę parę uwag.

Liczę na Maję
Tylko ją uznaję

Czytaj czasem co się pisze. Maja przegrała przez kontuzję.

Hubert pokonał Ruuda 6:4 6:2 7:6/9:7.
Hubi wyleciał z pierwszeej setki ale, po tej grze widać, że forma wróciła i to niezła. Prawdę mówiąc to jeszcze tak dobrze grającego Hurkacza nie widziałem. Dwa pierwsze sety to rewelka, serwisy niesamowite, Norweg sobie z nimi nie radził. W III partii obaj do samego końca pilnowali swych podań, a za sprawą Ruuda obustronna jakość tenisowa na wysoki wzniosła się poziom. W tie-breaku Hubi przegrywał 0:3, ale nie odpuścił. :+1:

Aha
:blush:

Kolega wybaczy ale mam po dziurki w nosie obecnych tutaj klimatów jak i zionących nienawiścią bufonów.Żal mi czasu,pogody,muzyki i transmisji by tutaj pisać niemal dla nikogo.
Dlatego nie obiecuję że w ogóle coś napiszę.Pub w którym cuchnie uryną mi nie służy.
A w tak smutnym dniu jak dzisiaj,byłbym po prostu złym partnerem do dyskusji…

Kolega wybacza i mówi, że trudno ale kocha się dalej tę pijalnię piwa. Może węch na starość mi stępiał bo moczu tu nie czuję.
Jednakowoż samemu tego ciągnąć mi się nie chce.

No to sobie odpuść.
Z drugiej strony człowiek na ten swój mikroskopijny sposób,już teraz czuje się zobowiązany wobec walecznego Huberta…
Nie wiem.Na razie bardziej mnie interesuje waleczna Japonia!

Nie odpuszczę.

Nasza Magdalena Fręch przegrała z Kalińską 6:7 4:6. Była niezwykle waleczna, starała się jak mogła, w pierwszej partii prowadziła 5:3 i pozwoliła by jej to uciekło. Nie potrafi dobić rywalki, w kluczowych momentach popełnia błędy tracąc punkty.

Jutro gra Iga.

Przyzwoity wynik…Szkoda bo chyba był to najlepszy mecz Magdy w tym sezonie.
Ale,jak trafine zauważasz,Magdy na ogół nie potrafią kończyć…Ba! Czasem można obstawiać że jak co zrobią dobrze to zaraz,ZARAZ cały dorobek szlag trafi.

A ja, qrva jego match, mam złamane serce po kontuzji Mai. Nawet zadowolenie z pięknej gry Hubiego nie sprawiło mi ulgi.

Dlatego mówię że to smutny dzień…Czegoś takiego chyba nie ma nawet w kronikach… :roll_eyes:
Nie wiem czy są jakieś oficjalne komunikaty ale oby to nie było znowu wykluczenie z gry na miesiące…Cały dorobek by szlag trafił…

Tymczasem Magda Linnette przegrywa z Andriejewą 5:7 4:6.
Widziałem tylko drugiego seta i o grze Magdy napisać dokładnie to samo co o grze Fręch.

Może w deblu by podbiły świat?
Niczym się nie różnią…
Innymi słowy,jutro chyba,Iga a my wracamy do normalności…

Linnete gra twardy mocny tenis. Fręch jest fizycznie za słaba, a umiejętności takich jak Maja nie ma. Z tym deblem to ciekawa idea.

Boję się tej normalności u Igi.

Skręcenie stawu skokowego to jest paskudztwo. Jak tego nie wyleczy się na 100%, będzie zawsze wracało. Wiem, co piszę, dwa razy miałem. W sumie ponad rok trwało nim całkiem mi przestało dolegać po rehabilitacjach.

I to jest wyrok.
Za rok to ona będzie starsza,będzie pełna niepewności i będzie musiała zaczynać wspinaczkę od nowa.Niby teoretycznie,to nie jest wiek na emeryturę ale do tego trzeba mieć kawał serca.I poukładane życie.

Serca Mai nie brak. Determinacji, jak się okazało w niej ogrom. Bądźmy dobrej myśli.

Tak ale zdrowia nie przeskoczy.To może być siła wyższa i o to się martwię.

Akurat jak jej to wyleczą należycie, to będzie mogła grać normalnie.
W tej chwili to trwa krócej niż za czasów mojej młodości.
Niepotrzebnie, moim zdaniem kontynuowała grę, bo to pogorszyło sprawę. Dobrze, że jej blokady nie założyli bo mimo, że dziś by wygrała, to staw byłby całkowicie zniszczony, a tak ból ją powstrzymywał. Tak czy siak, qrevski pech.