Klubowej.
Lech wygrywa na wyjeżdzie z Duńczykami,co zawsze należy cenić! Tym bardziej że to nie tajemnicze “1:0” a mówiące wszystko 4:1!!!
Górnik gorzej ale 1:0 z Fenerbahce to nie wstyd…
Oczywiście w ślad za piłką ruszyła do boju hołota,zwana potocznie hejterami.Nie powinno się tej autentycznej zarazie,poświęcać nawet minimum uwagi ani tym bardziej,nobilitować jej obcojęzycznym eufemizmem ale…Odnoszę wrażenie że problem narasta.
Takiej szmacie można gnaty połamać bo na twarde ramię sprawiedliwości nie ma co liczyć.I tu,i tam tylko smród TCHÓRZY!
Boję się jednak momentu gdy te ścierwa przypną się znowu do naszych lekkoatletek,do dziewczyn w ogóle.Z tenisem na czele…
I nie jest to do coorvy nędzy,problem marginalny!!!
To obraz obrzydliwego świata w jakim żyjemy.To tak jakby jakaś siła każdego dnia zmuszała Cię do oddychania"fiołkami z szaletu"
To tyle na marginesie udanego bilansu po wczorajszych występach.
Cieszy przyzwoita lub nawet dobra gra…
Nie spodziewałem się.
Podziwiam ludzi z pasją, takich jak Ty. Ja naszą piłkę klubową przesunąłem poza krąg moich zainteresowań lata temu. Ale przynajmniej dzięki Tobie udaje się dowiedzieć tego i owego …
Staram się nie kopiować suchych wyników z frontowych stron portali.To każdy może.
Co do pasjonowania się…
Ostatni raz NIE PASJONOWAŁEM SIĘ,w wieku lat chyba 6.
I choć od lat ciśnie się na usta niemal sama krytyka tego zmechanizowanego i zubożonego świata,definitywnie zniszczonego przez kasę i tzw. prawo Bosmana,wierz mi że kto raz kopnął,kto strzelał bramki [ w liceum na różnych poziomach strzeliłem ich 123..I pewnie dlatego pamiętam ] ten tego nie wyrzuci ani ze wspomnień,ani jako pasji…Wykluczone!
Poza tym…Daj Boże temu światu tylko takie"problemy"
Za uznanie oraz DOSTRZEŻENIE,bardzo dziękuję!!! Krzepiące.
Nie jestem jednak sam…
Spójrz co na przestrrzeni lat stało się z @Birbantem!
O ile tenisa wciąż się uczy,o tyle jego siatkarskie komentarze kwalifikują go już teraz do czegoś więcej niż to miejsce gdzie od przynajmniej 4 lat,nikogo to nie interesuje…W każdym razie z mojej strony,chyba dosyć podobny podziw!
No właśnie … ja przeważnie grałem na bramce, czasami w obronie. Niemniej zawsze miło wspominam, jak będąc na studiach uczestniczyłem w turnieju halowym i mając niezłą formę zaliczyłem kilka niezłych parad, a nawet byłem autorem jednej bramki z własnego pola karnego … jednakowoż nie przełożyło się to na czasy dzisiejsze.
Też od bramki zaczynałem…Gdy grałem dla starszych…Potem jednak okazało się że byłem szybszy niż ktokolwiek…No i dalej samo się potoczyło…
A do tego byłem zawsze"obunożny"…W tej skali mikro…Szkolnej i tak mniej więcej do 30 roku życia"robiłem za gwiazdę" I nie bałem się asfaltowych nawierzchni…Szaleństwo,jak dzisiaj pomyślę…
Kulminacją i to po wielu latach,były mistrzostwa Polski dziennikarzy w naszej Arenie…
Strzeliłem tylko 2 bramki,w dodatku spieprzyłem sam na sam z bramkarzem Gdańska II…Ale…Próżność chyba sie odezwała we mnie po raz ostatni
Lepiej niż tego"fałsza",pamiętam dzikie dziewczyny na trybunach.Mimo iż [nie wiem czy byłeś kiedyś w Arenie…] od boiska dzieliło je kilkanaście metrów…Coorna…Ale człowiek skrzydeł wtedy dostawał…
No i kulminacja.Po niej nie było już nic…
Mecz grupowy z Dziennikiem Poznańskim..
Mieliśmy dostać 5-6 do zera i nikogo to specjalnie nie obchodziło…
Tymczasem…
Jedyna bramka meczu padła na 13 sekund przed końcem…A ja…Miałem po wznowieniu ok. 5-7 sekund…I strzeliłem trafiając bramkarza w ucho…Krew się polała taka że wszyscy zgłupieli…
Odpadliśmy…
Na 16 ekip z całego kraju,ta nasza zbieranina [ Radio Obywatelskie i Radio Afera razem…] zajęła chyba 11 albo 12 miejsce…
Wszyscy nas poklepywali ale…Takiego wcoorva jak wtedy to chyba nigdy potem nie czułem…
Jak widzisz,nic tylko książkę pisać
A bramkarza to zawsze nam było trzeba…
To mi przypomina zabawną sytuację…
Koło Areny,kiedyś było boisko do piłki ręcznej oraz przestrzeń która potem stała się kortem…Jak jest dzisiaj,nie wiem…
Graliśmy tam taki szkolny turniej 6 piłkarskich…
Otóż jedna z bramek była…hmmmm…nadszarpnięta.Wiedziałem o tym bo grałem tam niemal każdego dnia.
W bramce drużyny z klasy G,stał Jacek. zwany Jacksonem..Fajny gość,dzisiaj chyba jedna z twarzy poznańskiego PO…Tyle że sportowa oferma…
Nie żebym polował ale przy wyniku 6 czy 7:0,człowiek sobie folguje.I ja pod koniec meczu,trafiłem w poprzeczkę.Drewno zaskwierczało tak że nawet nasz bramkarz to usłyszał…
Przerażony Jacek tak spier…ł że do dzisiaj go widzę jak osłania głowę niczym przed ruskimi bombami
Mecz oczywiście przerwaliśmy na 5 minut bo wszyscy się pokładali ze śmiechu
Już tu pisałem, że aktualny rząd i większość sejmowa wydała całkiem przyzwoitą ustawę przeciw mowie nienawiści, ale cała opozycja zaczęła ryczeć o cenzurze, a Nawrocki zawetował. Nie udało się odrzucić tego weta. Ustawa była dostępna w necie, mi się podobała. "Tak, że tego…, trzeba poczekać aż może kiedyś się uda.
Ponoć miałem talent bramkarski. W mistrzostwach szkół średnich wygraliśmy powiat, województwo i zakwalikowaliśmy się do makroregionu, tam odpadliśmy zajmując 3 miejsce na cztery drużyny w grupie. Puściłem tylko dwie bramki w przegranych meczach po jednej i mieliśmy bezbramkowy remis. Zostałem tam uznany za najlepszego bramkarza na pociechę. W polu byłem bardzo szybki ale techniki nie miałem czasu się uczyć, bo oprócz boksu, uprawiałem dla szkoły lekkoatletykę i grałem w ręczną.
W latach 80 stałem na bramce w grach halowych i jednego roku zdobyliśmy mistrzostwo Słupska. O grze w ręczną w tym samym czasie wspominał nie będę bo to już nie na temat.
Dziękuję…
Ja się tego chyba nie oduczę…Za dużo by pisać,dlaczego…Sięga nawet podstawówki.
Ja jednak dziękuję!
W przeciwieństwie od pewnego elementu który zwracanie uwagi traktuje jak chamstwo…Tak,tutaj…Zgaduj zgadula!!!
Nie ma sprawy. Zdarza się Tobie to tak rzadko, że nie ma, absolutnie żadnego znaczenia. Broń Boże, nie chodzi mi o, że się nie obrażasz i dziękujesz, bo znam Cię z tej strony tylko o to minimalne potknięcie. Zresztą i Ty mnie kiedyś dyskretnie wyprostowałeś.
Ale mnie irytuje ten KONKRETNY przypadek…Uśmialbyś się gdybym sięgnął do zródeł.To są jednak przynajmniej DWA dodatkowe tematy więc za pozwoleniem,odpuszczam sobie
A to w nagrodę!!! Tylko wysłuchaj od początku do końca!
Dziękuję. Wysłucham później i się wypowiem ponieważ, co mi wybaczysz, oglądam mecz ćwierćfinałowy pań między Japonią i Brazylią. Póki co, zajebista siatkówka,.
Keef był kiedyś perkusitą u Mayalla.A z tej szkoły nie wychodzi się głupim.
Nie możesz sobie przypominać bo tego w radiach,nawet najbardziej zakręconych,nie grywano.O ile kiedyś bazowano na wiedzy czy doświadczeniu prowadzących,o tyle potem wszystko zaorały komputerowe playlisty.I wtedy Czerwone gitary sąsiadowały z Mozartem
I chyba moja żona ma rację.Dobrze że tego nie doczekałem bo starym zwyczajem,powiedziałbym coś"extra"
No fakt…
Nie miałbyś szans
Polecam jego 3-4 płyty.
Przede wszystkim z uwagi na udział kapitalnego gitarzysty,Millera Andersona.
To jest jakaś krzywda historyczna że on nigdy nie wypłynąl…Nie na miarę talentu.