Wymień jedno słowo

które wyprowadza Cię z równowagi.
Którego nienawidzisz…
W którym widzisz samo zło.
Słowo którego się brzydzisz..
I proszę się nie czepiać że to niby nie o słowo chodzi a o nosiciela itp… :roll_eyes:

Zacznę od siebie.
Mój numer 1 na czarnej liście to od wielu,WIELU lat,“rewolucja”.

To oczywiste: POLITYKA

???
I Ty to mówisz?
Tego się nie spodziewałem… :smiling_face:

Jedno słowo nie, ale tok myślenia, że skoro środowisko jest zniszczone przez wielkie korporacje, to rządy państw mają teraz prawo wymagać od zwykłych ludzi, żeby przechodzili na drogie pompy ciepła, drogie samochody elektryczne lub niskoemisyjne, butelki z przymocowaną nakrętką itd.

Nie rozumiesz mojej intencji.
Tu nie miejsce na naprawianie świata.Co zresztą byłoby i tak aktem kretynizmu…
Ja pytam o Twoje odczucie.TWOJĄ złość czy niezgodę…
Tak w pigułce…

Może uściślę, tym słowem jest POLEXIT.
Albo EUROKOŁCHOZ.
Gdy to słysze mam zamiar zastrzelić gościa, który je wyopwwiada.

Właśnie skupiam się, by pomyśleć o takim słowie i … nic nie przychodzi mi do głowy. Natomiast jednym ze słów, do którego najczęściej się czepiam, jednakowoż nie wywołuje ono u mnie nerwowego rozstroju, to “wyłanczać”. W miejscu gdzie pracuję, już trzech kolegów z pokoju naprawiłem z “wyłanczać” na “wyłączać”, więc można uznać, że zrobiłem coś dobrego dla świata … :wink:

Cuś jak owo bynajmniej,w odlotowych wersjach..
Do tego zapewne kontekst branżowy…Tak lub nie :joy:
Ale jak mi “wyłanczali” prund na klatce to,podobno jak twierdzi żona,zabijałem spojrzeniem… :rofl:

Kontekst branżowy? Bynajmniej … :winking_face_with_tongue:

Gdy słyszę jak ktoś tak mówi to od razu pytam: “A zdanżasz wyłanczac?”

Niemniej jednak należy zauważyć, iż historycznie wiele słów z dawnej polszczyzny było wymawianych inaczej niż na początku i te wersje sie przyjęły jako wygodniejsze. Ot choćby słowo “grzeczny” - pierwotnie brzmiało ono “krzeczny” od wyrażenia “k-rzeczy”.

Tego rodzaju słów używam czasem w formie żartobliwej. :grinning_face:

Zastanawiałem się i raczej nie mam takiego słowa. Natomiast z lekka bulwersują mnie angielskie słowa w polskiej mowie mające swój polski odpowiednik. Np, podcast zamiast wywiad.

Fakt.Nie o to mi chodziło ale to także trafne spostrzeżenie.
I ten wcoorviający mnie od lat,“event” :enraged_face:

Absolutnie rozumiem intencję Twego pytania i nawet teraz zastanawiam się jak tu Tobie “dogodzić” :innocent: Ale na razie nic takiego pod deklem nie znalazłem.

Tego określenia używają ci, którzy pojęcia nie mają czym był kołchoz. Albo, chociażby nasz PGR. Jest to czysta złośliwość z tym, że zupelnie niezasadna.

Ok.Znając Ciebie,wiem że to jest do załapania…
Coś jednak dziwnego się dzieje…
Muszę się położyć bo chyba przeszarżowałem..
Sorry…Głupio się czuję…

Maaam! Ale to są dwa słowa określające jedno wydarzenie. Dotyczące sportu. Będzie się liczyć?

Jak się obudzisz, to będziesz miał jak znalazł. Odnośnie znalazł to już znalazłem następne słowo. Ale po kolei.
Pierwszym idiotycznym sformułowaniem powtarzanym przez pokolenia jest pojedynek drużyn. Chyba prekursorem był Jan Ciszewski. Wiemy czym ongiś były pojedynki. Dlatego dziś pojedynek toczyć się może w ringu czy na macie lub planszy. Jak widać bezmyślność potrafi mieć swoją tradycję.

Drugie słowo to derby. Nie wiem kto wymyślił w Polsce, że toczące mecz drużyn z tej samej miejscowości są wyścigami koni jednolatków.? Ale tę bzdurę powtarza się od kiedy pamiętam.

To słowo jest oficjalne i figuruje nawet w Słowniku Języka Polskiego. Ja je znam od dziecka.
Zresztą Anglicy tez tak móią, cytat z angielskiej Wikipedii:
Games between two rivals that are based in areas of close geographical proximity are often known as a local derby, or simply just a derby (UK: /ˈdɑːbi/ DAH-bee, US: /ˈdɜːrbi/ DUR-bee); a sporting event between two teams from the same town, city or region.

To oznacza, że i w słowiku są durnoty. Sama nazwa wskazuje, że to walka między dwoma pojedyńczymi osobami.

A przy okazji podam słowo, które mnie rozśmiesza; - ministra. :joy: