które wyprowadza Cię z równowagi.
Którego nienawidzisz…
W którym widzisz samo zło.
Słowo którego się brzydzisz..
I proszę się nie czepiać że to niby nie o słowo chodzi a o nosiciela itp…
Zacznę od siebie.
Mój numer 1 na czarnej liście to od wielu,WIELU lat,“rewolucja”.
Jedno słowo nie, ale tok myślenia, że skoro środowisko jest zniszczone przez wielkie korporacje, to rządy państw mają teraz prawo wymagać od zwykłych ludzi, żeby przechodzili na drogie pompy ciepła, drogie samochody elektryczne lub niskoemisyjne, butelki z przymocowaną nakrętką itd.
Nie rozumiesz mojej intencji.
Tu nie miejsce na naprawianie świata.Co zresztą byłoby i tak aktem kretynizmu…
Ja pytam o Twoje odczucie.TWOJĄ złość czy niezgodę…
Tak w pigułce…
Właśnie skupiam się, by pomyśleć o takim słowie i … nic nie przychodzi mi do głowy. Natomiast jednym ze słów, do którego najczęściej się czepiam, jednakowoż nie wywołuje ono u mnie nerwowego rozstroju, to “wyłanczać”. W miejscu gdzie pracuję, już trzech kolegów z pokoju naprawiłem z “wyłanczać” na “wyłączać”, więc można uznać, że zrobiłem coś dobrego dla świata …
Cuś jak owo bynajmniej,w odlotowych wersjach..
Do tego zapewne kontekst branżowy…Tak lub nie
Ale jak mi “wyłanczali” prund na klatce to,podobno jak twierdzi żona,zabijałem spojrzeniem…
Gdy słyszę jak ktoś tak mówi to od razu pytam: “A zdanżasz wyłanczac?”
Niemniej jednak należy zauważyć, iż historycznie wiele słów z dawnej polszczyzny było wymawianych inaczej niż na początku i te wersje sie przyjęły jako wygodniejsze. Ot choćby słowo “grzeczny” - pierwotnie brzmiało ono “krzeczny” od wyrażenia “k-rzeczy”.
Zastanawiałem się i raczej nie mam takiego słowa. Natomiast z lekka bulwersują mnie angielskie słowa w polskiej mowie mające swój polski odpowiednik. Np, podcast zamiast wywiad.
Tego określenia używają ci, którzy pojęcia nie mają czym był kołchoz. Albo, chociażby nasz PGR. Jest to czysta złośliwość z tym, że zupelnie niezasadna.
Jak się obudzisz, to będziesz miał jak znalazł. Odnośnie znalazł to już znalazłem następne słowo. Ale po kolei.
Pierwszym idiotycznym sformułowaniem powtarzanym przez pokolenia jest pojedynek drużyn. Chyba prekursorem był Jan Ciszewski. Wiemy czym ongiś były pojedynki. Dlatego dziś pojedynek toczyć się może w ringu czy na macie lub planszy. Jak widać bezmyślność potrafi mieć swoją tradycję.
Drugie słowo to derby. Nie wiem kto wymyślił w Polsce, że toczące mecz drużyn z tej samej miejscowości są wyścigami koni jednolatków.? Ale tę bzdurę powtarza się od kiedy pamiętam.
To słowo jest oficjalne i figuruje nawet w Słowniku Języka Polskiego. Ja je znam od dziecka.
Zresztą Anglicy tez tak móią, cytat z angielskiej Wikipedii:
Games between two rivals that are based in areas of close geographical proximity are often known as a local derby, or simply just a derby (UK: /ˈdɑːbi/DAH-bee, US: /ˈdɜːrbi/DUR-bee); a sporting event between two teams from the same town, city or region.