Wymień jedno słowo

A “sędzina” cię nie rozśmiesza?

Kiedyś, ale już się osłuchałem. Z ministrą też tak będzie. :smiling_face_with_sunglasses:

A jak juz mowa o wyrażeniach komentatorów sportowych, to tez do szału doprowadza mnie sformułowanie “w regulaminowym czasie gry był remis, więc będzie dogrywka”. Z tego wniosek, że dogrywka jest nieregulaminowa. Co na to władze FIFA?
Innym błędem - juz językowym - jest wyrażenie, że zawodnicy byli ze sobą w sytuacji “jeden na jeden” (zamiast “jeden na jednego”)

W zeszłem roku gdy byłem w Polsce, jedna dziewczyna powiedziała mi, że zrobiła dobry deal. A ja, zanim się zastanowiłem, odpowiedziałem jej, że z nosa ci wystaje gil (geal?) :rofl:
Troszku poniosło wtedy mnie… :smiling_face_with_sunglasses:

Ksenofobia

Sędzina to żona sędziego

Kobieta rozstrzygnąć sprawy w sądzie to sędzia (jak w r męskim tylko inaczej sie odmienia: sędziemu/ sędzi ttd)

Mnie nie raziły lecz bawiły poetyckie bogate wyrażenia komentatorów typu" Synowie Albionu stoczą dziś walkę z potomkowie faraonów"

Najbardziej zabawne było, gdy trwała analiza VAR w jakimś meczu a komentator powiedział: “Ciekawe jaką decyzję podejmie Wielki Elektronik”?

Ooo tak eurokołchoz… to faktycznie wkurza choć nie da sie ukryć ze rozumiem co ma na myśli ale forma ktorą się komunikuje jest dla mnie nie do przyjęcia.

A nie sędziowa? :face_with_tongue:

I brawo.Dobrze jej powiedziałeś!
Pożeglowaliście w stronę pomyłek i sportowych niezgrabności…
Mnie “nie wolno” bo od razu się ta niebieska p..da przylepi…Niemniej jest to osobny temat…
Ale przypomnę,jako obraz niezrozumienia o czym się pisze…
“zawodniczka zajmuje na aktualnie moment,3 miejsce”
“siatkarka spisała się ze świetnej strony”

Racja!!!Do furii doprowadza mnie szachowanie tym słowem!

Forma sędzina jest już dopuszczalna słownikowo jako kobieta-sędzia.
W pierwotnym znaczeniu jest juz praktycznie nieużywana.

No nie…
Sędzina jest stale i właściwie bez przerwy obecna tam gdzie kobiety dominują.Najlepszy i to bezdyskusyjnie przykład to jazda figurowa na lodzie.Ba! Nie wiem czy kiedykolwiek istniało inne określenie.

A co w tym słowie (ksenofobia) jest złego? To normalne określenie.

To obuch w rękach poprawnych politycznie idiotów.Od wielu lat.
Żadne słowo samo w sobie nie byłoby złem gdyby nie manipulanci.To akurat wiadomo.
Zadając pytanie,w szelmowski sposób starałem się wydobyć na światło dzienne pewne spojrzenia…I albo zle to sprecyzowałem albo cały temat kulą w płot…

Ale tak można powiedzieć o każdym słowie. Kaczyński szermuje słowami “prawo, sprawiedliwość, demokracja, pluralizm”, a wiadomo, że jego partia nie ma z tymi atrybutami nic wspólnego. Czy to znaczy, że mamy mieć alergie na te określenia?
Ksenonfobia jako irracjonalny, bezpodstawny lęk przed obcymi to tez normalne określenie. Jak inaczej określisz bandy Bąkiewicza?

Wytłumaczyłem powyżej.Owa alergia bierze się właśnie z nadużywania i miotania bez opamiętania.Przecież nie z kart encyklopedii :roll_eyes:
Każde słowo ma jakiś odnośnik.Nie ma w tym nic dziwnego.
Mogę się jedynie zgodzić że temat jest chybiony skoro tak do tego podchodzisz…Wydawało mi się że w naturalny sposób,gdy czasem coś słyszymy,nóż się w kieszeni otwiera.Ba!
Czasem takie słowo jest jak czerwona lampka która ostrzega by tu czy tam,NIE WCHODZIĆ!!

No ale nie uważasz, że w ten sposób rodzą sie stereotypy? “Rewolucja” w znaczeniu kulturowym, społecznym - OK rozumiem twoja niechęć. Ale jest tez “rewolucja technologiczna”.
Odbiję Ci piłeczkę: dla mnie takim słowem jest “LEWAK”. Ludzie skrajnej (choć nie tylko) prawicy a także religijni fanatycy, tym mianem określają każdego, kto ma poglądy lekko tylko liberalniejsze od nich. Takie słowo-wytrych mające oznaczać wroga, którego trzeba tępić, i z którym nie podejmuje sie żadnej dyskusji. Wiem, bo sam czasem otrzymuje taki epitet od różnych adwersarzy, choć do tzw. lewactwa mi nie po drodze (tak na marginesie, termin ten powstał w porewolucyjnej rosji sowieckiej na określenie wrogów bolszewików. Którymi niemal wszyscy i tak jestesmy, prawda? :slight_smile:

Być może.Ja nie ulegam stereotypom bo nawet Kaczyńskiego staram się SŁUCHAĆ.
W ostatnich latach jedyny człowiek który powodował u mnie chwyt za"bejsbola" to Jeremy Corbyn.
U nas problem nieistniejący…
W sumie,ciekawa wypowiedz z Twojej strony.Potwierdzająca tylko tę czerwoną lampkę…Słowa wytrychy są i zawsze będą bo inaczej za każdym razem musielibyśmy wykładać swe filozofie,ku znudzeniu i złości np. smartfonowych kadłubków…
A zakładam że mówiąc coś,do kogoś chcemy dotrzeć,tak?
Lewak,dla mnie,jeśli już chcesz uzupełnić sobie mój obraz,to bojówkarz [także parlamentarny] chuligan myślowy,niemal całkowite przeciwieństwo np. Kwaśniewskiego.
Lewak to anarchista z czasu burdy hiszpańskiej ale przede wszystkim ŁOTR co wspaniale wyłożył Korwin w swej"Prowokacji?"
I aby nie zostawić za wiele miejsca do jałowej polemiki,akceptuję w przyrodzie lewicę.Nie broń Boże z przekonania ale dlatego że"to" żyje,ma poparcie a ja [w przeciwieństwie do nich] nie uzurpuję sobie posiadania jedynie słusznych prawd.Nie ma komunizmu,nie ma wojny,nie ma nazizmu…Nie wiem jak Tobie ale mnie to wystarcza.Mam to po rodzicach których wojenne przejścia starczyłyby na 200 stron każdej książki.