A może by tak u nasz?
Jak na razie tylko Multikino podaje w repertuarze godzinę zakończenia seansu (czyli czas brutto) Zabezpieczają się?
A może by tak u nasz?
Jak na razie tylko Multikino podaje w repertuarze godzinę zakończenia seansu (czyli czas brutto) Zabezpieczają się?
Słusznie. 25 minut to przegięcie
Wreszcie ktoś się za ten shit zabrał.
Nie chodzę po kinach. Jedną z przyczyn są śmieci zwane reklamami…
Czasem reklamy trwają u nas nawet pół godziny. Ale o dziwo trafiają sie perełki. Nie ma ich przed dokumentami. Ostatnio widziałem w kinie film o Led Zeppelin - były tylko dwie plansze “Zapraszamy do Multikina”
Jak sobie pozwolisz, tak będziesz miał.
Organicznie nie trawię w takich instytucjach reklam i w moim odczuciu wyeliminowalem je z mojego zycia w okolo 95%.
Są ludzie którym to nie przeszkadza. Są takze ludzie, którym syf obok domu nie przeszkadza, halas nie przeszkadza i inne “wynalazki” współczesnwgo swiata również nie.
Mi reklamy w kinach przeszkadzają, w tv też, dlatego nie oglądam programów, gdzie one się pojawiają.
Przeszkadzają mi, bo to są bzdury i informacyjne brudy ubrane często w kolor i kłamstwa.
Brawo dla tego gościa, moze i u nas ktos wygra z tym systemem?
Pewnie majwiecej reklsm jest przed filmami , ktoe sa “promowane” w innych mediach? W koncu musza sobie wydatki odbić?
To by należało jeszcze PRL pozwac za obowiazkowa reklame systemu czyli kroniki PKF? Ile taka trwala?
O nie , kroniki były super! Faktem jest że zawierały propagandę, ale oprócz niej bywały całkiem sensowne, ciekawe materiały.
Zdarzalo sie cos ciekawego, bo walka z cenzura trwala na wszystkich frontach. Ale ogolnie sopecznstwo dowiadywalo się z nich, zwlaszcza z tych wczesniejszych, jacy szczesliwe jest?
Same w sobie mogly by byc tematem dla socjologa na doktorat i habilitację
Zrezygnowałam z chodzenia do kina z powodu reklam. Wkurzają mnie. Gdyby były po filmie, to wyszłabym sobie, no ale one są przed filmem. Nie tylko zabierają czas ale i ogłupiają. W telewizji, to sobie przełączam ale w kinie niestety nie stworzono takich możliwości. Myślę, że kina zdają sobie sprawę z tego, że wielu ludzi zrezygnowało z chodzenia na filmy z powodu poprzedzających je reklam.
W Tv też utrudniają NIE oglądanie reklam. Chyba jest to zmowa, bo często w tym samym czasie przerywają program/filmy nadać swoje reklamy. Wiele razy już tak "trafiłam, że przełączanie nic nie dawało, trafiałam tylko na inne reklamy. Czyżby coś się zmieniło?
Jeżeli z kanału 1xx przełączam na 5xx, to zwykle na reklamę nie trafiam. A jeżeli trafiam, to mogę wtedy iść zrobić kawę w kuchni lub odwiedzić toaletę czy nawet na króciutko zajrzeć na Pytamy. Nikt mnie nie zmusi, bym siedziała w pokoju, w którym akurat nadają reklamę. Jakoś tych telewizyjnych reklam tak nie odczuwam.
Wolę jednak sama decydować, kiedy wypić kawę, kiedy iść do toalety itp. Dlatego unikam Tv, niestety, coraz częściej radia też
Zawsze włączam telewizor jako kołysankę. Wtedy nawet jak jest reklama, to nawet lepiej, bo jest nudna i jeszcze szybciej zasnę. I tak zresztą raczej nie słucham, co telewizor brzęczy. Lektor ma mieć przyjemny niski głos bez pisków, żeby mi się dobrze zasypiało. A kawa? Sporo jej piję, więc prawie zawsze chcę. A odkąd przestałam słodzić, piję ją bez wyrzutów sumienia i ilości wypijanej kawy zauważalnie się zwiększyły
Irytujące jest tez to, że reklamy są nadawane znacznie głośniej niż film. Co ciekawe, ma to miejsce głównie w Polsce. Oglądałem niedawno festiwal w San Remo na włoskim kanale RAI i odniosłem wrażenie, że reklamy są tam cichsze niż program.
U mnie reklamy telewizyjne mają naprawde przerąbane. Zdaję sobie sprawę, że jestem ich wrogiem nr 1 i tylko czekam, kiedy jaki łaps, żyjący, utrzymujący swoją rodzinę z reklam rzuci się na mnie z wściekłością.
Jestem do tego stopnia antyreklamowy, że paradoksalnie dotarłem do punktu w którym chyba należałoby powiedzieć stop!
Przykład pierwszy lepszy:
W pewnych dolegliwościach polecam w pracy pewien lek. Jest on sprawdzony przeze mnie i skuteczny. Za kazdym razem tlumaczylem danym osobom trochę jak on działa i co to za preparat. Dopiero po kilku latach dowiedziałem się, ze jest on reklamowany w tv i praktycznie wszyscy go znają z reklam - prócz mnie, bo ich nie oglądałem!
To przypadek wyjątkowy, że reklama nie kłamała. Ja też kupuję produkty MIMO, że są reklamowane. Są te Marsy, Snickersy i Twixy, a to dlatego, że jadłam je w Anglii dłuuuuuugo przed sprowadzeniem ich do Polski. Smakowały i smakują mi do dziś. Reklamy nie zdołały ich obrzydzić
W Hiszpanii tez sa glosniejsze, ale przynajmniej na poczatku podaja czas ich trwania.
Reklama lekow to odrębna działka.
Od samego oglądania mozna się rozchorowac lub wpasc w lekomanie.
Pamiętam, pewna reklama, tak z ok 20 lat temu była zrobiona w stylu peanu wychwalającego kosmetyki danej firmy. Jakiż to nie był cudowny ten kosmetyk, ktoś piał niemiłosiernie i wychwalał to cudo kilka razy dziennie w radiu. A że pracowałem gdzieś, gdzie radia nie dało się wyłączyć, byłem zmuszony tego szajsu słuchać.
Doprowadzilo to do tego, ze od ok. 20 lat NIE KUPIŁEM żadnego produktu tej firmy!
Może jakiś “łepczak” lub “gówka” zajmujące się reklamą zrozumie, że każdy kij ma dwa końce…
No dobra, są takie co mają trzy, ale to już chyba nie kije?
BO Ty jesteś świadomym konsumentem. Niestety, 70-80% ludzi myśli inaczej i to na nich zarabia producent. Natrętne wszechobecne reklamy zostają w głowie i potem, gdy nawet ich juz nie ma, gdy stajesz przed wyborem kupna towaru przypomina ci się, ze tam marka tak była zachwalana, jest powszechna, doceniana. I z kliku towarów stojących na półce wybierasz właśnie ten, bo innych nazw nie kojarzysz.
Zresztą sam kiedyś się na tym złapałem. Gdy byłem w USA zakładałem sobie telefon stacjonarny w mieszkaniu. Wszystko trwało bardzo krótko ale trzeba było jeszcze wybrać dostawce usług międzymiastowych. Pytam konsultantkę a jaki mam wybór, ona odczytała mi listę dostępnych firm. I wybrałem AT&T, tylko dlatego, ze widziałem i kojarzyłem reklamę tej sieci w TV.