Zachowujesz ostrożność? czy pełen luz i zgrywasz cwaniaka?

Jestem zaniepokojona tym lekceważącym podejściem do ochrony przed koronawirusem, nas zwykłych ludzików. Jeśli ktoś zgrywa cwaniaka, to niech pomyśli o innych.
Naprawdę istnieje jeszcze świat poza własnym tyłkiem i własnym JA.
Mamy żyć, jakby nie było żadnego wirusa? normalnie, tak jak zawsze? bo co? bo nikt z naszej rodziny się nie zaraził i nie umarł?
Tak trudno założyć maseczkę wchodząc do sklepu? Tak trudno odsunąć się od innych? tak trudno powstrzymać się od macania wszystkiego co jest w sklepie?
To właśnie z szacunku do tych, którzy nie mogą normalnie pracować, bo duszą się w maseczkach, czy przyłbicach, dla tych, co muszą korzystać z porady lekarskiej i badań, do tych, co martwią się o swoją przyszłość, pracę i drżą o zdrowie i życie tych najbardziej zagrożonych i bezbronnych, powinniśmy być mądrzejsi.
A jak jest? w kościele prawie 100% ludzi w maseczkach, za to przyjezdni, goście bez, bo maseczka nie pasuje do kreacji lub pewność, że w małym miasteczku gadzina ich nie dopadnie. Ich nie, ale nas tak! Turyści wchodzą do sklepów jakby nigdy nic. Jeden drugiemu pcha się na plecy, jakby nigdy nic. Moja sąsiadka została obdarzona drwiącym komentarzem, że jeszcze nosi maseczkę idąc do sklepu.
Mnożą się powielane komentarze, że koronawirus to ściema, pic na wodę, bzdura.
Ludzie stracili czujność?
U mojego znajomego w wielkim zakładzie pojawił się wirus u jednego typka, któremu zachciało się wyjazdu do Warszawy i nowego tatuażu.
Cała zmiana została wysłana do domu. Dezynfekcja hal produkcyjnych i wszystkich zakamarków, gdzie mógł być. Nie choruje, tylko na poczatku źle się poczuł, ale spaskudził życie wielu ludziom. Było spokojnie i znów zastanawianie się ile osób zaraził, kto musi być przebadany. Z taką beztroską, to my daleko nie zajedziemy.
Z jednej strony luz i cwaniactwo, a z drugiej maksymalna ochrona, bo ja wchodząc do pracy muszę zdezynfekować dłonie, być w maseczce, zachowywać dystans, a tak naprawdę pracujemy zdalnie, siedzimy w domach. W przychodni kolejka potrzebujących, a w środku puściutko, 2-3 osoby na poczekalni, maseczki, dezynfekcja, dystans.
W większości sklepów ludzie bez maseczek robią zakupy. U fryzjera tylko ja, jedyna klientka przyszłam w maseczce i byłam w maseczce. Pozostałe klientki bez.
Jeszcze dwa, trzy tygodnie temu była totalna dyscyplina. Szacunek dla innych, tych, którzy zachowują ostrożność. A teraz? zjechało się ludzi i cwaniakują.
Jedna przyjechała do prawie 80 letniej matki na kwarantannę, bo pewnie ją mąż pogonił albo nie chciało jej się siedzieć w domu. No i oczywiście widziano ją przed domem na ławeczce razem z innymi sąsiadami, a do domu szła, gdy spodziewała się kontroli.
Odważylibyście się jechać nad morze, czy w góry pociągiem lub autobusem? Planujesz wakacyjne wyjazdy?
Błagam nie piszcie o rządzie, skuteczności lub braku skuteczności maseczek, czy innych środków, o polityce i tym podobnych kwestiach.
Pytam o ostrożność. Jak jest u Was?

3 polubienia

Jeżdże autobusami, większość pasażerów bez masek. Robię zakupy w sklepach, gdzie sprzedawcy ich nie mają, gościłam dwie przyjezdne osoby w domu ( inne wojewodztwo i kraj). Mam się dobrze, jestem zdrowa, ci którzy mnie odwiedzali też.

1 polubienie

A w Twojej okolicy ktoś zachorował?

1 polubienie

toz to co opisujesz to Meksyk, u nas obawy, bo od poniedzialku mozna przmieszczac sie bez ograniczen po calej Hiszpanii, maseczki stosuje sie racjonalnie . tam gdzie nie da sie zachowac przepisowego poltora metra. ludzie sami sie pilnuja. oczywiscie idota tez sie trafi, ale nie jest to spolecznie akceptowane.
co ja mysle o takich chojrakach jak opisujesz? cenzuralne to nie bedzie, wiec moze lepiej pisac nie bede.

1 polubienie

Mieszkam na Śląsku, pewno słyszałaś, że u nas jest najgorzej ( kopalnie).

2 polubienia

Podobno mają wlepiać większe kary. No i w sklepach gdzieś w sąsiednim mieście dawali upomnienia lub mandaty za to, że przy wejściu ie było wywieszonej informacji, że do środka należy wejść w maseczce.
No i jak znam życie, to najbardziej winny będzie policjant, bo się czepia.
Ale czy w tym wszystkim chodzi o to, żeby ktoś musiał umrzeć albo się zarazić albo dostać mandat, żeby do niego dotarło, że robi źle?

1 polubienie

nie wiem? zachowania antyspoleczne Polakow sa dla mnie zagadka. na zlosc babci odmroza sobie uszy?

2 polubienia

I ja mam czasem wątpliwosci czy nie pisze za dlugich wstepniaków :rofl:
Generalnie podzielam Twoje uwagi.
Wszyscy jestesmy ofiarami niejednoznacznych opinii,czasem dezinformacji.Ale nic nie usprawiedliwia bezmyślności.Trzeba byc klinicznym przypadkiem IDIOTY by sądzić ze zaraza ustapi bo byl jeden czy dwa dni lepsze.
Masz racje podkreslając ze to nie rząd a my sami powinnismy stac na straży swego bezpieczeństwa.Ludzie wychodza jednak z zalozenia ze skoro liczba ofiar nie rozni sie w jakis wstrzasający sposob od ofiar grypy i innych tego typu sezonowych przypadłosci to wszystko to mozna lekcewazyc bo mlodego i tak nic nie zlapie.Typowy,wspolczesny egoizm,plus teorie spiskowe etatowych debili…
Z tego co slysze,w Polsce dochodzi jeszcze"zwykla" nienawiść miedzy ludzmi na ulicach,wsiach i wszedzie tam gdzie pojawil sie"podejrzany".Tutaj jest calkowicie odwrotnie.Gdyby ktos podniosl reke lub naubliżal komus ze sluzb medycznych,bez przenosni,moglby nie dotrwac do dnia nastepnego.
Dwa,calkowicie rozne światy.

2 polubienia

Ludzie stają na głowie, żeby było normalnie i bezpiecznie, a wystarczy jeden dupek i wszystko się sypie. Ja byłam bardzo zbudowana postawą mieszkańców mojego miasteczka. Dzisiaj też jeszcze w kościele prawie 100% ludzi było w maseczkach. No, ale w biedronce słyszałam rozmowę dwóch panów. Jeden drugiego pytał, gdzie ma maseczkę, a ten, że w kieszeni i skwitował ten fakt mówiąc, “zobacz, a ile osób tu nie ma maseczek”, to i ja nie zakładam. Z ciekawości zerknęłam na obu panów. Nie znałam ich, ale ten jeden miał maseczkę. Obaj zgodzili się ze sobą, że oni jak oni, ale mogą zarazić kogoś starszego lub schorowanego.

2 polubienia

No powiem Ci, że był przypadek telefonu do służb z doniesieniem na jednego cwaniaczka, co to przyjechał na wieś i łaził do sklepu z kolegami, zamiast siedzieć na kwarantannie.

1 polubienie

I dobrze zrobili.
Ale to po czesci są skutki zarzadzania Polska w ogole. Ludzie od dawna nie wierzą w dobre checi wladzy.
A i te napuszczanie na siebie roznych grup spolecznych też daje się we znaki.

Przestrzegam zasad dystansu, z domu nie wychylałem nosa przez prawie 3 miesiące, chodzę w masce i dezynfekuję ręce. Ale jestem w grupie podwyższonego ryzyka, więc nie ma co się dziwić. :wink:

1 polubienie

Maseczki jak maseczki, pewnie, ze nosic, zwlaszcza w pomieszczeniach zamknietych, ale tez bardzo istotne jest mycie i dezynfekowanie łap i zmiana ubrania po powrocie do domu.
Ze czlowiek w tym kagancu idiotycznie wyglada? Zdrowie wazniejsze.
Ludzie sie jednak organizuja oddolnie - z basenu korzystamy tak, zeby ilosc osob nie przekraczala 15 i jakos na razie to dziala. Zobaczymy jak to rozwiazac jak ludzi w wakacje przybedzie - pewnie trzeba bedzie jakies zapisy wprowadzic.
Ale dziwie sie ludziom, ktorzy swiadomie lamia przepisy. Ale na polskich plaskoziemcow nawet mandat nie jest metoda. A same przepisy czesto nie przystaja do rzeczywistosci. Nie mowiac juz o uporze z wyborami.

1 polubienie

Moja starsza córka mieszka w szczecińskim w małej miejscowości i z tego, co mi mówi, ludzie tam są w swej społeczności zdyscyplinowani i oddolnie zorganizowani względem zarazy. Ale wiem też, że gdzie indziej jest gorzej. Zgadzam się z Tobą @Ajko całkowicie.

W Holandii maseczki nie obowiązują, ale i tak je ludzie noszą, a w miejscach publicznych pod dachem są specjalne procedury, których generalnie przestrzega się.

W Niemczech w każdym pomieszczeniu publicznym maseczki obowiązkowe i ja ostatnio bywając u swej domowej lekarki musiałem być tam w maseczce, jak każdy.
Auto można tankować bez maseczki, ale, żeby zapłacić przy kasie, maseczka musi być założona.
Ogólnie naród zachowuje się tak, jak się tego wymaga.

Póki co, to jest jedyny sposób na covida.
Jestem w grupie podwyższonego ryzyka, prawdopodobnie w lutym przechorowałem i jestem poinformowany, że to nie dało mi odporności. Więc w moim własnym, dobrze pojętym interesie jest przestrzeganie obowiązujących przepisów. A maseczki są dostępne, kosztują grosze, w miejscach publicznych dezynfekcja nie jest żadnym problemem.

2 polubienia

Wichrzycielami, ze zastosuje socjalistyczna retoryke na okreslenie zwyklego chuliganstwa u mnie staja sie przedsrawiciele i zwolennicy ultraprawicowej partii VOX. Wirusa nie ma, a rzad ogranicza wolnosc, jak bedziecie na nas glosowac to wolnosc odzyskacie…
Jak znam tych pogrobowcow Franco to ta wolnosc sprowadzalaby sie do popierajmy naszego dyktatora. I nie dotyczy drugiego sortu, Baskow, Katalanow. Kobiety, ryby i dzieci glosu nie maja.
Dobrze, ze z drugiej strony jest mniej lub bardziej radykalna lewica.
Wracajac do sprawy ochrony zdrowia poprzez zachowania prospoleczne, to zadna przesada dobra nie jest. Niepokoi mnie nadmierna polityzacja problemu. Ale to juz inny temat. Chinczycy twierdza, ze wirus, ktory powoduje obecnie klopoty w Pekinie jest mutacja pochodzenia europejskiego i przyjechal wraz z importowanym lososiem.
Coraz czesciej mam wrazenie, ze jednak cos w tym jest, ze mozna miec podejrzenia, nawet jesli covid powstal jako samoistna mutacja miedzygatynkowa, to jego istnienie wykorzystano jako rodzaj broni. Tylko to jak z atomowka - tereny po walkach sa nieprzydatne dla zwyciezcy. Oj mial racje Einstein. Trzecia wojna to kije i kamienie.

2 polubienia

Potrzebna jest druga fala i niestety więcej ofiar, żeby ludzie zrozumieli…
Widzę, że w Polsce rozluźniło się przestrzeganie obostrzeń, a w Niemczech i Holandii mimo oficjalnego poluzowania, ludzie nadal stosują dystans i maseczki.
Jestem w stanie zrozumieć podejście Polaków do zakazów - nasz rząd wprowadził absurdalne przepisy, które i tak nie były przestrzegane, wprowadził absurdalne kary, które i tak są oddalane przez sądy, okazało się że wprowadzono to na czuja bez żadnej logiki i poszanowania prawa, a co gorsze okazało się że zarobili na tym ludzie powiązani z rządem.

2 polubienia

Polak to zwierzę przekorne. Nie lubi nakazów i rozkazów. On wie lepiej. Wirus jest tylko na Śląsku więc hulaj dusza. A poza tym to on wymyślony jest.

Ja uważam że zbyt wcześnie pozwolili na msze, komunie, mecze i siłownie. Mamy epidemie pełzająca.
Jakikolwiek wyjazd warto przemyśleć. Wirus nie zniknął. I nie zniknie dopóki nie wymyślą szczepionki.

1 polubienie

Co do pelzajacej epidemii to die zgadza. Musieli na to pozwolic - nie wiem co wyjdzie przy rzoliczeniach, bo statystykami na biezaco mozna manipulowac.
Pelnej kwarantanny gospodarka by nie wytrzymala, Polski nie stac na kolejne ogromne kredyty, pozostaje liczyc na bezzwrotny fundusz odbudowy z UE, ale kiedy to będzie? Na razie kilka krajow postawilo weto wiec potrwa. A zamkniecie kosciolow, zabranie sportu czy mozliwosci swiadczenia roznych uslug niewykluczone, ze spowodowaloby panike. Na zasadzie skoro jest tak dobrze to dlaczego tak zle?
Zdaje się uznano, ze kto ma umrzec to umrze, a ZUS odsapnie. Ja w kazdym razie do Polski nawet nie mysle sie wybierac.

1 polubienie