Zdarzało się Wam nie zrozumieć o co chodzi w tekście piosenki (polskiej)?

Nie w sensie, że źle zrozumieliście niewyraźnie zaśpiewany fragment (ach, ta dykcja naszych wokalistów!), tylko po prostu nie rozumiecie jakiegoś słowa, czy zwrotu.

Np. w piosence Maryli Rodowicz Wariatka pada fraza „Od Kaczałka wariatka, ech” – nie mam pojęcia, kim jest ten Kaczałek i jaką rolę odgrywa w utworze, miałem kiedyś znajomego o takim nazwisku, ale on się do tego nie przyznawał.

Z kolei w songu Perfectu Ale wkoło jest wesoło znajdziemy coś takiego: „Elektronik kradnie w tewie” no i tu już nie wiem, gdzie on kradnie i co to jest ta „tewia”?

Macie podobne przykłady?

Janda kiedys śpiewała;
“Aj lawiu cie,Aj lawiu cie-serce bije jak w mamucie”
Przyznam ze nigdy nie zgłebiałem dlaczego akurat tak to mialo wyglądać :joy:
Generalnie,polecam teksty Justyny Holm…Zestawy niedopowiedzeń i dygresji w atmosferze rozpadających sie relacji damsko meskich…

Nie kaczałek tylko kaczałka lub otkaczałka :joy:
Litewski : kaczałka - tancerka
Bułgarski: otkaczałka - osoba szalona
Wpisz sobie te dwa wyrazy w wyszukiwarkę i wujek Google pokaże o wiele więcej i być może dokładniej niż ja napisałam. Pewnie, że w tym wypadku mam łatwiej od Ciebie, bo mieszkam tu, gdzie mogę się od czasu do czasu zetknąć z językiem litewskim, a Ty pewnie jesteś prawie bez szans :wink:

Czasem warto poszukać
tego drugiego nie wiedziałam ale znalazłam.
Tewa, Fabryka Półprzewodników Tewa – polskie przedsiębiorstwo produkujące elementy półprzewodnikowe. Wikipedia

Oj, dziękuję, nie kojarzyłem, że to to jest jedno słowo. Ten kolega Kaczałaek mnie zainspirował i tyle.
Proszę - a ja szukałem “Tewia”

TEWA - była fabryka półprzewodników w Wawie.

Elektronik kradł, bo produktów, które wyprodukował, nie mógł sobie kupić w sklepie.
Z tego właśnie powodu kradli wszyscy, co Markowski przykładem elektronika wyłuszczył.

TEWA to było przedsiębiorstwo produkujące części elektroniczne oparte na półprzewodnikach. Lata mijają, a świat wciąż oszczędza na pełnych przewodnikach i wszędzie dają po połowie.

A co zaś się tyczy rozumienia tekstów, to niestety dykcja obecnych wykonawców muzycznych to jakaś tragedia. Burczą coś pod nosem przez zaciśnięte usta i trzeba się mocno głowić, co artysta miał na myśli. Od lat 70-80-ych w muzyce jest coraz większa manieryzacja w śpiewaniu i słownictwo często dodatkowo zagłuszane przez podkład muzyczny staje się coraz mniej zrozumiałe. Porażka.

Absolutnie bezbłędną dykcję ma Halinka Mlynkowa. Posłuchajcie jej wokalu ,nawet w największych łamańcach językowych jakie miała z Bratankami da się zrozumieć każdą sylabę.

Za komuny była nawet taka anegdota, możliwe że prawdziwa, gdy otiwerano z pompą fabrykę półprzewodników (być może włąśnie ową Tewę) to partyjny dygnitarz wziął na bok dyrektora i powiedział mu “Słuchajcie towarzyszy, ja rozumiem, przejściowe trudności, brak dewiz, ale powiedzcie, kiedy wdrożycie produkcję całych przewodników?”

Oczywiście są bardzo nieliczne przykłady odbiegające od współcześnie utartego schematu mamrotliwego śpiewu i chwała im za to. Ale wsłuchując się w wykonawców z lat 60-70, ciężko jest nie zrozumieć tekstu. Obecnie to czasami są naprawdę niemałe kalambury.

…i tak, mocą Planu Siedmioletniego, wykonując 287% normy, stworzono nadprzewodniki. :grinning:

Bo w Polsce sto razy lepiej śpiewają aktorzy.I to nawet ci ktorych nie bylo na swiecie gdy swoje male arcydziela pisali Przybora i Wasowski.
Kiedy bodaj dwa lata temu,ruda"lekarka" z “Na dobre i na złe”,zaspewala w Opolu-Asfaltowe łąki-,grupy ABC to nie moglem usiedziec ze zdumienia!
Tego typu przykladów są dziesiątki.

Bo aktorzy przecież uczą się dykcji a na studiach mają zajęcia z wokalistyki

Aktorzy z racji zawodu dykcję muszą mieć opanowaną. A współcześni wokaliści, takie odnoszę czasami wrażenie, śpiewają dla własnego samozachwytu.

Tak.I w lwiej czesci przypadkow,to wystarcza.Swego czasu nawiązałem na fejsie kontakt z Joanna Trzepiecińską ktora kiedys tak zaspiewala cos o sercu [muzyka Karolaka-tyle pamietałem…] ze trzyma mnie to juz ponad 25 lat :slightly_smiling_face:

Ciekawe czy w heavy metalu da się coś w ogóle zrozumieć?

Paradoksalnie, często heawy metal jest bardziej zrozumiały, niż pseudo-soulowo-popowo-dyskotekowe popisy współcześnie promowanych “gwiazdek”.

No…Z Metallicą czy Megadeth,nigdy nie mialem problemu.Niejaki Glenn Danzig tez byl zrozumialy gdy kiedys popróbowałem…To chyba nie zalezy od gatunku.No chyba ze masz na mysli death metal :slightly_smiling_face:

No to i ja się wtrącę choć bez neta. Co do Tewy, zostało to już uzgodnione, a w moich czasach, każdy wiedział, co to jest TEWA.

Chciałbym uzupełnić ową kaczałkę. Moja mama jeszcze używała tego słowa, jej kuzynki też.
Nie jest to słowo, jak znalazła koleżanka @joko pochodzenia litewskiego, a dokładnie białoruskiego i chyba tam funkcjonuje do dziś. Podejrzewam, ze też i rosyjskiego. Białoruski język utożsamiany jest dziś z rosyjskim i słusznie, bo starobiałoruski ma te same korzenie, co rosyjski. Przed wiekami, dzisiejsze tereny Białorusi podbili Litwini, w później była Unia Polsko - Litewska, siłą rzeczy więc, dzisiejsza Białoruś podlegała pod polską koronę. Praktycznie, nie było nigdy takiego państwa, jak Białoruś, to była Litwa. Litewski język całkowicie odbiega od słowiańskich, a brzmienie; “kaczałka” jest na wskroś słowiańskie. Nie można też wykluczyć, że to słowo ma polskie pochodzenie. Na wschodnich terenach, gdzie dziś jest Białoruś był tygiel trzech języków podstawowych i storobiałoruski w nim się całkiem wygotował. Praktycznie naród Białorusi, podobnie, jak i Ukrainy, jako państwa nie mają swej historii, a Białoruś w dodatku swego języka. A ukraiński język przetrwał poprzez inne uwarunkowania historyczne, niż miał naród zamieszkujący obszar dzisiejszej Białorusi.

Artysta zawsze zostawia w swym dziele ukrytą wiadomość :wink: