Jak w pytaniu. ))))))
Nie liczę składników i kalorii. Jem to co lubię unikając jedynie fast foodów
Tylko w makaronie. Więcej białka = lepszy jakościowo makaron, nie rozgotuje się tak łatwo.
Ale mój styl życia nie wymaga ode mnie liczenia białka w diecie. Poza tym moda na proteinowe żarcie to w wielu przypadkach oszustwo, niektórzy nawet się z tym nie kryją, bo jaka niby logika stoi za proteinowymi michałkami? Słodycze z dodatkowym białkiem. Słodycze — tłuszcz palmowy i cukry, ale + białko. Dla kogo oni to stworzyli?
No raczej nie.
Tak jak w poprzednim pytaniu,traktuję jedzenie jako swego rodzaju rytuał,element stylu życia.Uwielbiam może nawet trochę teatralne celebrowanie i radość z tego płynącą.I bardzo nie lubię gdy mi to ktoś obrzydza.
Odstawiłem na bok większość świństw,by wymienić dla przykładu tzw. napoje energetyzujące czy batony typu Mars,nie wspominając o wszelkich"colach".Starczy.
Aktywny styl życia i unikanie jak ognia wszelkiego lenistwa to,przynajmniej dla mnie,wystarczająca dieta.
Nie.