Bez niej nie ma świąt?

A kto wcinal pstraga? W Monasterio?

No pacz, pstrąga to nawet jadam w miarę często. Nie ta pamięć już :wink:

OT, ŚWIĘTA

Kiedy w talerzu barszczyk
ze wstydu się czerwieni,
bo win za uszkami
nie da się wybielić.

Gdy ryb w galarecie
nic już nam nie powie,
bo mu w tym półmisku
głębsze rzeczy w głowie.

Gdy łyżka z widelcem
w kłótliwym kompocie,
walczą na noże,
ślepi w swej tępocie.

Kiedy ziarnko do ziarnka
w głowie makówkowej,
ciuła się bezwstydnie
w gonitwie cyfrowej.

Gdy żal pieroga do grzyba,
bo prezenty tanie.
Gardło uciskając,
karpią ością stanie.

Kiedy kruchy jak opłatek,
łamiesz się w niemocy
trudnych spraw bigosie
pośród ciszy nocy.

Gdy frasobliwe Madonny
północnej pasterki,
jęczą pastorałki, lecząc
codzienne swe lęki.

Nawet wtedy, gdy
codzienność wydaje się przeklęta.
Żyw i żyj miłością codziennie,
nie tylko “od święta”.

czasem, tak od święta, coś głupiego uda mi się napisać. :sunglasses:

Smakowo wolę święta wielkanocne, więc bez różnicy.

Taką zupę (na odpadach, ale ponoć smaczną) gotowała na Wigilię mama, specjalnie dla taty. Teraz, jak robimy zupę rybną, to już z kilku gatunków ryb (przepis i wykonanie - mój mąż) i ta mi smakuje :slight_smile:

Dorsze są na wymarciu :frowning:

To taki przepis jak moj na ciasto - zaloz wygodne buty i przynies z cukierni :grin:

Polecam :yum::yum:, osobiście nieraz sobie robię w zalewie na śłodko kwaśno

To ja tylko ten makowiec ten tego, grzaniec odstąpię :yum::yum::stuck_out_tongue_winking_eye:

Nie nadążają ich klonować :thinking::frowning:

Wszyscy o jedzeniu?
A CHOINKA???

image

Jakie to piękne, jak romantyczne. image

Ponieważ nikt nie wspomniał to w takim razie ja.
W moim domu rodzinnym w wigilię jadło się zupę zwaną siemiotką. Była to zupa z konopii. Nie polecam bo to okrutnie niedobre było. Niedobre ale że to tradycja, więc trzeba było to jeść.
Przygotowanie było kłopotliwe. Ziarna długo się gotowało a potem tłukło sie je tłuczkiem do zupełnego rozbicia; paskudna robota. Z ziaren wypłukiwało się białe wnętrze a co dalej to już tylko mama wiedziała.
W każdym razie nie polecam.

Wcinasz na wigilię choinkę? Kornikiem jesteś?
:rofl: :rofl: :rofl:

Konopie wolę pod inną postacią… :wink:

I to jest zdrowe podejście do tematu konopie. image

Choinki nie, ale czekoladowe mikolaje tak.
A moze juz helmuty w lidlu czy aldim i choinki maja?

Tak.Zgadzam sie calkowicie.
I te zapachy…Do dzisiaj mam w sobie zapach choinki zmieszany z woskiem malych świeczek…I to sie zderzalo w przejsciu z pokoju do naszej jadalni,z karpiem po żydowsku co w wykonaniu mojej babci,dominowalo skutecznie nad cała klatką schodową :joy:
Nie jestem koneserem wigilijnym.Owszem,uwielbiam smazonego karpia i np. koperkowo rybny rosól mojej siostry ale sprowadzanie Świąt do tego wymiaru nawet mi przez myśl nigdy nie przeszło…

wręcz harmonijne :wink:

No tak choinka :crazy_face:. W tym roku to niewiadoma, zawsze była u mamy